Jeż Jerzy. Ktoś uwierzy?
Przedstawił się kulturalnie. Standartowo chyba każdy jeż ma na imię Jerzy. To jest jeden z dogmatów i nie należy się zupełnie rozwodzić, dlaczego Jerzy a nie np. Bartłomiej lub Heniek. Po prostu Jerzy.
Cień miał porażający. Nawet jak na swoją jeżową posturkę.
Kolce ostre, dosyć dotkliwie odczuwalne w momencie gdy się wystraszył i o ironio - najeżył. Chyba miał katar bo coś mu z noska kapało.
Stwierdzam dziś wszem i wobec, że jeżyki Jerzyki to szalenie sympatyczne stworzonka i apeluję do Was, moi mili, jak Wam smutno, to przytulcie sobie jeżyka do serducha. Nie obiecuję, że od razu wam się poprawi, ale zawsze to jakaś odmiana i nie roztkliwianie się nad sobą ;)

Ów jeż jest pewnie jeżem blokersem, bo znaleziono go na blokach (cóż za błyskotliwość:P). Wzięto go na 10 minutową obserwację a następnie bezpiecznie odtransportowano w bezpieczne tereny z daleka od drogi i innych złów. Bo jak wiadomo zło znów czai się wszędzie i zapuszcza się w różne dziwne tereny.

Jeżyk uśmiecha się dziś dla tych wszystkich, którzy przez ostatnie dni poprawiają mi humor w takim stopniu, że nie mogę się nie śmiać lub chociażby uśmiechać. Z OKropną radością i satysfakcją spędzam tegoroczne wakacje. W pracy. Ale jakiej! ;}
I szczególne uśmiechy dla Hagiera, który nie ma Danonków, żeby przegonić stracha. No tak wiem, Danonki przeganiają Małego Głoda, ale wydaje mi się, że na Małego Stracha też powinny działać. W końcu to jedna rodzina:)
no. wkrótce coś nowszego i powrót na stare śmiecie.
aa i dokończenie dzieckowych warsztatów.
(kolejna część komiksu w przygotowaniu)
over.

This entry was posted on czwartek, 24 lipca 2008 and is filed under . You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0. You can leave a response.