Idźta gnoje...
... targać piach. Ech, tak to jest jak się psuje sobie głowę przebywając po 8 godzin w pewnych miejscach, w których przebywanie nie jest dobre dla zdrowia psychicznego. Nie, nie. Zdecydowane i bezsprzeczne nie. Jeszcze trochę. Zostałam sama. I jakoś chyba daję radę, chociaż coraz częściej czuję, że jak tak dalej pójdzie, to po prostu walnę o podłogę, przyjadą panowie w białych kitlach i wywiozą mnie daleko stąd. I wreszcie poczuję spokój. I wreszcie poczuję ulgę. Coraz boleśniej przekonuję się, że rzadko kiedy coś jest faktycznie takie jakim się wydaje.
I znów zaczynam nienawidzić ludzi.
Nie ma już nic za ścianą powiek. Siedzę i próbuję wniknąć w ścianę. Popołudnia bezkarnie cytrynowe skutecznie umilają mi dzień. Wiosna. Ze śniegiem, z deszczem, wiatrem co zrywa dachy. Wychodząc rano do pracy i idąc przez boisko targana wiatrem odniosłam niepokojące wrażenie, że jestem nad morzem. Zatykające powietrze, mokry wiatr i zapach deszczu. Niemożliwe, żeby gdzieś w pobliżu nie czaiło się jakieś tsunami. Ono na pewno jest już blisko, zatopiło pół Polski i teraz czyha na nasze okolice, tylko nikt nie chce tego głośno powiedzieć. Wiatr wzmaga się z każdą chwilą, a oni tają przed nami prawdę. Lada dzień wszystko pier*** ino ostro. Nawet nie zdążymy się obejrzeć. Jest zbyt niespokojnie w tej dziwnej spokojności. Czuję, że fala już blisko.
I tak w ramach takich dekadenckich klimatów wzięło mnie na wspominki. Niebawem święta. Chce znów do lasu. Chcę znów troszkę ciepła. Lubię zimę, ale niech już sobie idzie, żebym znów umiała za nią zatęsknić.
Rozjaśnia mi się w głowie conieco. Wszystko co było dotychczas zbyt natarczywe i zbyt częste po prostu już mnie nudzi. W przeciwieństwie do tego, co było dawkowane skąpo i rzadko. Jeśli czegoś było jak na lekarstwo, nie dziwi, że teraz się za tym tęskni. Jeśli jednak był przesyt czegoś, to teraz choćby tego brakowało, tęsknoty nie ma. Teraz zapisać to sobie literkami i można podkładać różne rzeczy, żeby wyszło bardziej matematycznie. Ech, oto dlaczego nauki humanistyczne są pogardzane w przeciwieństwie do nauk ścisłych. Za dużo w nich niejasności i domysłów...
Okno w Marcinowie. Tak mnie wspominkowo dzisiaj wzięło i wrzucam wspominki. Staroćki, Zdjęciowe dziadki i babcie. Mam wszystkiego szczerze dość. Przegapiłam koncert SDMu, koncertu LAO CHE przegapić po prostu nie mogę. Mur przestawiony, wagoniki odczepione. Trzeba zawracać pociąg. Nie było w tym mojego udziału. Tak to czasem bywa, że wagonik się odczepi, bo jego przyczepce, czy też zatrzaski (na co są mocowane wagoniki?) się po prostu urwie, zniszczy czy zgnije pod nadmiarem różnych dziwnych czynników zewnętrznych lub wewnętrznych. I płakać za takim wagonikiem można, no pewnie, że można. Ale tylko troche. Na każdy wagonik przypada określony pakiet łez który powinno się wykorzystać. Z biegiem czasu zwykle dzieje się tak, że o ile wagonik był fajnym wagonikiem, to pakiet łez jest większy, ale w przypadku kiedy z biegiem czasu wagonik coraz bardziej nas irytował sytuacja może się zmienić. Zwykle jednak do jednego wagonika przysługuje kilka dni smutku i pare godzinek/minutek płaczu umiarkowanego

This entry was posted on wtorek, 24 marca 2009. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0. You can leave a response.

One Response to “ ”

maii. pisze...

działkowe foto zacne, z siostrą podobne jesteście. ;> i tak zmobilizowałaś mnie do odwiedzenia mojej działki, bo najwyższy czas i tam zawitać.
a te tajfuny i sztormy to mają minąć lada dzień, jeśli wierzyć prognozom.
a owszem, się zgodzić mogę, że czasem troszku ciężko zrozumieć, jaki sens się kryje w literkach, wyrazach i takich szczególikom. a z kolei gdyby wszystko oznaczyć x, albo y, to by ładny układ równań wyszedł. ale że to wszystko to same niewiadome, to ciężko. bo matematycy jeszcze równań na taką skalę chyba jeszcze nie wymyślili. ;>

ahoj! ;)
eM.