Piły spalinowe poszły w ruch, posypał się śnieg, którego wcześniej na rynku próżno było szukać i się zaczęło białe szaleństwo!
A organizatorzy tak się bali o pogodę. Że będzie ciepło, że się stopią, że to, że tamto a okazuje się, że jak przypi* tzn przymroziło, to na ament. Nikogo straszyć nie mam zamiaru, ale u mnie na oknie jest -17... a czuć jakby było minus milion!;p
Na naklejonym szkicu porobili wycięcia, które później dopracowali z iście zegarmistrzowską precyzją. Miło się patrzyło.
a to już widok z kibelka w szkole. Hehe, panowie na budowie całkiem sympatyczni, machali nam przyjaźnie i uśmiechali się do zdjęć :) Tutaj może tego nie widać, ale to gdzieś trzecie piętro tego nowopowstającego budynku. Fajnie było w początkowej facie. Te niekończące się kilometry zbrojeń i niesamowity widok z góry. I ten szum za oknem podczas wykładów z Komunikowania masowego. I ta latająca za oknem grucha, i wiertarki. Tak, szczególnie te wiertarki pamiętam z wykładu...
Wróćmy jednak na stary rynek gdzie dalej toczyło się rzeźbienie. Tamte zdjęcia są z godziny 9.30-10.30 te z okolic 16.-17. Tak akurat udało nam się spitolić z zajęć ;)
Zdumiewające były technologie jakimi posługiwali się artyści dla uzyskania odpowiedniego efektu. Suszarki, żelazka, szmatki nasączone ciepłą wodą i inne takie.
Łabądź. Tuż obok panów reporterów z Poznańskiej regionalnej, którzy to zastanawiali się czy kupią jeszcze pierniki przed emisją na żywo.
Montowanie anioła. po udanej operacji wokół panów z USA rozległy się oklaski i wiwaty. Fajnie, takie kooperacja ludzi i artystów. Zresztą, czym byli by artyści bez widowni, która ich ogląda, wspiera, krytykuje, kształtuje?
I wycinanie ażurowych wzorków w przeszło 5centymetrowym lodzie.I teraz idźcie cwaniaki budować bałwana :>
A tak poważnie, to fajna dawka natchnienia i radości w tym dziwnym czasie, kiedy ze zdwojoną siłą wychodzi na wierzch analfabetyzm estetyczny i wszystko jest super. ekstra. łał, ale nijakie. W tej próbie bycia kimś stajemy się nijacy. Nie wiem, do czego teraz piję, do was, do siebie? do wszystkiego po trochu pewnie.
To był trudny weekend. Fajny, przyjemny, ale mimo wszystko trudny. Pełen niespełnionych zamierzeń, niezrealizowanych spotkań. Przegapionych okazji i tęsknoty. Tej ostatniej chyba najbardziej.
Bardziej, niż miesiąc, dwa temu.

















Prześlij komentarz