piątek, 31 grudnia 2010
Nie chce mi się podsumowywać mijającego roku. Nie chce mi się ruszać z domu, a za pół godziny mam być juz na miejscu. Objadłam się pomarańczami, bo mandarynki juz mi się przejadły. Czekam na styczeń, bo czuje, ze moze być fajnie.
a więc wychodzę.
Posted by
maiecka
at
21:33
1 komantarze
Links to this post
Labels: 50mm f1.8, las, niewiadomoco, nikon d70, portret, zima
wtorek, 28 grudnia 2010
Czyli pracujemy przed końcem sesji :) Moja koszulka na zaliczenie na Podstawy Komunikacji wizualnej. Jednak zabawa z szablonami i farbami do tkanin spodobała mi się na tyle, ze w planach kolejne projekty i ich realizacje. Ou je! ;)
Posted by
maiecka
at
19:57
3
komantarze
Links to this post
wtorek, 14 grudnia 2010
Trochę folkloru.
Nawiązując jeszcze do poprzedniej notki - moja zima za oknem wygląda tak :}
Ale na temat zimy już dziś koniec. Teraz w podróż po lokalnym folklorze zabiera nas Basia. Z Basią pracujemy razem w świetlicy. Ona z dziećmi tańczy, ja nie biorę w tym udziału ;) Czynnego, bo biernie czasem przyjdę i coś popstrykam. Basia jest germanistką, ale uwielbia zabijać mnie wybitnie akcentowanym "where are you?" co w jej wykonaniu brzmi mniej wiecej "łerarju?" ech, literki tego nie oddadzą ;}
Posted by
maiecka
at
23:22
0
komantarze
Links to this post
Zima to też życie!
Co prawda niedźwiedzie i inne takie duże napchały sobie brzuchy igliwiem i poszły spać. Generalnie uważamy, że na zimę świat zamiera, zasypia. Niedźwiedzie zasypiają, myszy zasypiają, wiewiórki, drogowcy też zasypiają...Co w pewnym sensie jest prawdą, ale nie znaczy to, że wszystko śpi i ma nas, ludzi w poważaniu. Odkąd z drzewa przed moim oknem opadły wszystkie liście - zobaczyłam nowy świat. Znalazłam nowy, świergoczący punkt widzenia.
Niestety nie dysponuję odpowiednim sprzętem, do tego typu bezkrwawych łowów, ale to, co widzę co dzień za oknem z nawiązką wynagradza mi te braki. Nigdy w życiu nie pomyślałabym, że tyle skrzydlatych stworzonek może mieszkać praktycznie pod moim nosem.

Poza wyżej upolowanymi Sikorkami Modrymi i Bogatkami za oknem wesoło śmigają także grubodzioby - przeparadował mi jeden po parapecie! Dumny jak paw, brązowiutki, śliczny! chwilami przylatują tu także gile, jemiołuszki tak jak TU i inne ptaki, których nazw jeszcze nie znam a zdjęć jeszcze nie mam :> Ale spodobał mi się temat, więc mam zamiar nieco bardziej się zainteresować.
Póki co dokarmiam braci mniejszych słoninką, chlebem i ziarnami za co one odwdzięczają mi się możliwością bezkarnego obserwowania :)
Już słyszę głosy lamentu - a po diabła przejmować się jakimiś ptakami? A po to, że zima to nie tylko mróz, śnieg, zaspy i korki na drogach. To także przepiękna pora roku, która pozwala nam zobaczyć to, co wiosna i lato chowają przed nami za liściem.
Posted by
maiecka
at
22:53
0
komantarze
Links to this post
A więc co robię, kiedy nic nie robię. Fotografuję swego renifera upolowanego we Flo. Renifer ów prezentuje swe poroże, które skrzy się wszystkimi kolorami tęczy i w przypływie światła słonecznego wprawia mnie w nieco świąteczny już nastrój.
To także zabawa nożem :> tak, dać mi ostre narzędzie, kartkę i czekać na efekty. Obolałe palce, ułamane ostrza, ale frajda z ukończonego obrazka - bezcenna.
No i skoro przy wycinankach jesteśmy... Pracuję nad projektem plakatu na zaliczenie pracowni komputerowej. Tak wiem, mało tu komputera, więcej pracowni, ale wersja wycinankowa przeszła :) Mam nadzieję, ze przejdzie dalej, byłoby miło.
Posted by
maiecka
at
22:48
0
komantarze
Links to this post
Labels: handmade, Majkowe studio nagrań, różne
poniedziałek, 6 grudnia 2010
Wesele Ani i Bogusia.
(czyli bratowej mej i brata mego :)
Zdjęcia w tym poście nie są mojego autorstwa, tylko fotografa ślubnego. Jako świadek nie chciałam latać po kościele i sali z aparatem ;)
Zdjęcia w tym poście nie są mojego autorstwa, tylko fotografa ślubnego. Jako świadek nie chciałam latać po kościele i sali z aparatem ;)
Ale za to jakie to było dla nich stresujące! słychać było drżenie w ich głosach. Wzruszająca chwila.
I chwilę później odjeżdżają w siną dal. Pamiętam, jak stresujące były dni przed weselem. Szczególnie ostatni tydzień. Sam dzień wesela przed dopięciem wszystkiego na ostatni guzik - czyli ubranie auta, dmuchanie balonów, mocowanie "L" i inne weselne atrakcje przeżyłam jak w letargu. Nie wiem kiedy i nie wiem jak, ale to wszystko się po prostu wydarzyło.
Dance, dance. Fajnie było. Nawet bardzo fajnie. W życiu nigdy bym nie pomyślała nawet, że będę się tak dobrze bawić na czyimś weselu. A tu wesele brata i zabawa przednia! W sumie gdyby nie Marcin, to byłoby nudno i smutno. Wspaniałe zakończenie wakacji.
I ostatnie z wesela. Za chwilę będzie sesja plenerowa, którą już w późniejszym terminie sobie odrobiliśmy, ale o tym później.Póki co, czas podsumować. Ja wiem, że od wesela minęły już trzy miesiące... Nie mogłam się zebrać w sobie do wrzucania zaległości. Na prośbę Bogusia (nawet bez prośby bym kiedyś wrzuciła;) mały reportaż z tego wiekopomnego wydarzenia ląduje na moim blogasku. Nie wiem, co by było, gdyby nie ci wszyscy ludzie którzy tam byli. Każdy był potrzebny i tworzył tą imprezę.
Co zapamiętam szczególnie?
-rozmowy na balkonie ciemną nocą, to na pewno.
Piękną pogodę - zaskoczyła wszystkich.
Wspaniały klimat wesela.
Cóż, pozostaje mi tylko powiedzieć - lepiej być nie mogło! :}
Młodzi spisali się na 6!
Posted by
maiecka
at
21:57
0
komantarze
Links to this post
Labels: fotorelacja, impreza
Poznańska sobota.
Choć ostatnimi czasy Poznańskie weekendy mam co tydzień, lub co dwa, tym razem zdarzyło się wystartować tam bez uczelnianej spinawy. Chociaż jak na sobotę w Poznaniu przystało - uczelnia zaliczona. Rynek w Poznaniu o godzinie 7 rano tętni ciszą, spokojem i niewyspanym kelnerem, który zamiata próg jakiejś restauracji. To także światła Terytorium, które niczym spodek kosmiczny... świecą? Kij z tym. W milionstopniowym mrozie dotarłyśmy na uczelnię, ogrzałyśmy się nieco przy kaloryferze, upolowałyśmy śniadanie i poszłyśmy w stronę Targów Poznańskich.
Po małej godzinie udało nam się dotrzeć do celu naszej wyprawy. Festiwal rękodzieła i przedmiotów artystycznych. A wcześniej spacer przez Browar i wszystkie możliwe i interesujące do obczajenia sklepy :} Ale do rzeczy. Na samym wejściu kolejka jak za PRLu. Bogu dzięki do akredytacji nie było nikogo ;) no to Sylwia z Anią poszły poczekać grzecznie w rządku, a ja poszłam po stosowny papiur. Wkrótce spotkałyśmy się przy bramkach wejściowych... Ludzie, ale to skomplikowane :->
Niektóre rzeczy były naprawdę urzekające i urokliwe. Aż trudno uwierzyć, że wszystko wyszło spod ludzkich rąk. Co się gupio dziwię - sama często robię jakieś coś z niczego. Ale jednak tu, w takim "natłoku" wszystkiego dostrzega się, że kosztowało to naprawdę dużo pracy.
Te ptaszki mnie zauroczyły. Proste, zgrabne i takie oczywiste. A jednak miały w sobie coś, co przyciągało wzrok. Pan, który je sprzedawał miał przed sobą cały stół zawalony różnymi gatunkami malutkich i większych braci mniejszych pousadzanych na kawałkach drewna.
Zdziwionych nie będzie. Ostre popołudniowe światło świeciło zza tego chłopca i dość ciekawie manewrowało się wśród rozpychających się łokciami ludzi, ale dałam rade.
Spotykało się i takie potworki. Osobiście nie ujmują mnie one nic a nic, ale skoro twórcy dają satysfakcje - to mają prawo bytu :)A to mi się podobało. Bardzo przyjemne stoisko.
I te literki mnie poskładały. Akurat jestem na etapie lepienia literek, więc takie inspiracje łykam jak młody pelikan.
kawałek z kawałka skomplikowanej roboty. Haft nie wiem jaki, bo się nie znam, ale wiem, że haft ;)

Domek prawie z piernika.
Obrazy 3D. Jak dla mnie masakra. Pół roku roboty, 2 lata schnięcia materiału i można rzucać o podłogę bo nic się nie stanie.
Liść miłorzębu japońskiego. Spodobała mi się forma, a ten pajac który to wystawiał za szkłem wyleciał na mnie z taaaaaaką papą jakbym miała żarłoczny obiektyw i zjadła mu połowę tych gupich liści. Nie pomogły tłumaczenia, że prasa, że dokumentacja, że kij wie co. Jak ktoś jest tempom szczałom to dzidy z niego nie będzie.
Posted by
maiecka
at
20:03
0
komantarze
Links to this post
Labels: 50mm f1.8, fotorelacja, nikon d70, poznań, wyjazd
Subskrybuj:
Posty (Atom)
































