Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dni Zdun. Pokaż wszystkie posty

1 Comment »

Dni Zdun 2011. Za Zu Zi
oj, czerwiec już dawno za nami, ale wspomnienia pokoncertowe jak najbardziej aktualne:)
Saksofon
pół sceny.
scena plus ludzie, których nie widać :-)
bose stopy na detalu.
dużo kabli na detalu.
Kordyan w planie amerykańskim.
Przyczajony Rogal
Kamera kamerzysty Dawida.
Noga Kordyana na efekcie gitarowym?

mega szybciutka i króciutka wrzutka foteczek z koncerciku zespoliku Za Zu Zi na dzionkach Zdunków. Jejku jejku, ależ ja mam mega skapunie. Po całych wakacyjkach przypominam sobie o tamtych koncercikach.

Dobra, ogarniaj się.
Koncert bardzo sympatyczny, zespół także, szkoda tylko, że ludzie średnio dopisali. Ale to już tradycja ;-)
Ale mieszam z chronologią. Koncert z czerwca. Studzionki z lipca, wkrótce jeszcze nieco z innych miesięcy, coby nie było zbyt nudno :)

No Comments »

Dni Zdun 2009: Mezo
Wstawaj musimy się zmierzyć ze światem, nie damy się pokonać. Wstawaj!
Światło było naprawdę fajne. I ten dym i w ogóle wszystko było fajne.
I Witos był fajny. Początkowo pomyliłam go z kimś innym, ale później w głowie mi się rozjaśniło i mówie sobie - ej, przecież on tu był dwa lata temu i mnie skomciał ze sceny, że mam mu światełkiem zielonym po oczach nie migać! 
o tu: tutaj w archiwum można sobie nawet zobaczyć tę pamiętną notkę ;) 
No i po tych dwóch latach udało mi się z nim zamienić kilka zdań:) 
"dzień dobry, a pan mnie zwyzywał dwa lata temu." ech, zabawny pan Witos ;D
Sam Mezo - Jacek okazał się być  zupełnie normalnym gościem. Żaden tam gwiazdor. Miły i skromny, bez gwiazdorskich zapędów.
No i tutaj tegoroczny Witos. W ogóle sie nie zmienił. 

Pomimo tego, że nie lubię hip-hopu, rapu etc. to koncert bardzo mi się podobał. Widać było, że muzycy dali z siebie wszystko, chociaż to były tylko dni jakiejś podrzędnej wioski. 
Panie Mezo, brawa za profesjonalizm.
I musze przyznać, że nie sprawdziły się moje obawy, co do bezsensowności sprowadzania tego typu gwiazdy na Dni Zdun. Byłam przekonana, że przyjdzie po pierwsze mało osób, po drugie średnia wieku 15. A tu się okazuje, że przyszło mnóstwo ludzi w każdym wieku. 
I na koniec "Ważne, że potrafisz widzieć dobro, ważne, że dostrzegasz jego ogrom".
I jedyne zdjęcie z Dni Zdun na którym jestem. Z Mezo i z Natalioną. Zmolestowałam Bartka i nam zrobił ;) w zamian za zdjęcie z autografem. Meza, nie moje.
_________ 
Dobra, Ania, siostra moja, raczy mnie teraz kawałkami głównego bohatera tego posta. (edit: chodzi oczywiście o kawałki muzyczne, utwory :>)
Po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw dochodzę do wniosku, że ten niewysoki, poza sceną spokojny i raczej nierzucający sie w oczy gość ma w sobie tą zdolność do porwania ludzi niezależnie od tego w jakim są wieku i czego słuchają. Nie wiem jak wy, ale ja poczułam sie porwana. A może to magia koncertów? 
Wolę wierzyć po równo w obie opcje ;)
To by było na tyle, z Dni Zdun. Szczerze, nie chciało mi się specjalnie biegać i angażować w robienie milionów zdjęć, skoro teraz jest ktoś inny, kto zrobi je lepiej w większej ilości i nieporuszone. Chociaż ja tam uważam, że pal sześć, czy ruszone, czy nie. Ważne, że poruszają. I mając to hasło przed oczami wychodzę zaraz w świat.
Dokąd? Na zdjęcia ;} z Sylwią i Liską.
Bon apetit, robaczki!

No Comments »

Dni Zdun: dzień drugi - The Postman, TBF
Tradycyjne już dla Dni Miasta i wszystkich innych imprez - malowanie buziek. Sympatyczny zwyczaj, choć tak naprawdę nie wiem czemu ma służyć i dlaczego cieszy się taką popularnością ;D
The Postman
Dawno (prócz wczorajszej Alicetea;)
nie słyszałam tak energetycznego zespołu jak tych czterech panów niekoniecznie z Liverpoolu, ale przekazujących dawkę takich emocji i dobrej zabawy jakby byli conajmniej klonami Beatlesów.
Ale muszę się do czegoś przyznać... W tym roku nie udało mi się zlecieć ze sceny, tak jak to miało miejsce w zeszłym roku na koncercie Scarsów ;}
Podobała mi mimika ostatniego z Beatlesów.
W sensie tego. Bo stał ostatni.
Close your eyes and I'll kiss you 
Tomorrow I'll miss you, 
Remember I'll always be true. 
And then while I'm away, 
I'll write home every day 
And I'll send all my loving to you.
                                                          (All my loving The Beatles)
A ten z Beatlesów-Postmanów był wyjątkowo sympatyczny. Puszczał oczka, uśmiechał się i widać było, że całkiem dobrze sie bawi.
Generalnie rzecz biorąc, Postmani dali naprawdę fajny koncert, pełen energi, humoru i beatlesowego spleenu. Jak już wspominałam naszemu Padre, szkoda tylko, że grali tak wcześnie - widownia niestety nieszczególnie dopisała. Gdyby wystąpili zamiast Maraqui, było by git. Bo te owoce hortexu były naprawdę (dla mnie, nie wiem jak dla innych) żenujące i basta. Z tego też powodu nie będe was raczyć ich zdjęciami (bo i nie mam ich szczególnie wiele; )
_____________
TBF
Technikum Budowy Fortepianów, albo Tajna Banda Fibingiera. Zagrali i zaśpiewali jako support Mezo. Jak na moje całkiem fajnie, niestety Maraquje zrobiły poślizg czasowy i TBF weszli w czas, który miał być początkiem koncertu Mezo, przez co publiczność raczej chciała, żeby jak najszybciej zeszli ze sceny. Rządni krwi, potu i hip-hopu rodacy z mojej wsi z radością odebrali fakt, że TBF skończyło grać i zeszło ze sceny. No cóż, Gwiazdy to Gwiazdy - wywołują skrajne emocje.

Ale tak szczerze mówiąc, fajna z nich banda. Nawet jeśli tajna. W Gimnazjum, jakieś dwa miesiące temu zrobili prawdziwe szoł. Z bisami, oklaskami i w ogóle :) 
__________
No dobra.
to teraz czas na?....
Mezo. 

No Comments »

Dni Zdun 2009: Alicetea
Alicetea w prawie pełnym składzie (mam na myśli zdjęcie, niestety nie udało mi się zmieścić tutaj pana od garów, cóż)
Piekielne światło.
Całkiem sympatyczne światło.
a ten pan prywatnie jest nauczycielem wuefu i zwalnia przez telefon swoje uczennice. Polubiłam go: )
I poważne zdjęcie pana, który był całkiem sympatyczny i chłodził się napojami z lodówki.
Ten z kolei kolega przypominał nam kogoś... po tych kilku chwilach w jego towarzystwie wiem jedno - ma swój świat, swoje kredki i to mnie w nim ujęło :}
z boku sceny widok też niezły.
I Fredek - władca kredek. Miły z niego gość :) i choć ma włosy dłuższe ode mnie, to całkiem fajnie wznosiło się z nim bursztynowe toasty. 
Niestety... pogoda nie dopisała, ludzie nie dopisali, chociaż chłopaki dopisali na maxa. Ech no, może innym razem dopisze i nasza wieś? :)
Imprezunia.
Jak to bywa po koncertach, czasem się trzeba troche rozerwać. I tu latanie na rozerwanie.
Kopciuszki ;>
___________
podsumowanko pierwszego dnia Zdun. 
Gdyby nie pogoda - byłoby git x 8 a tak było po prostu git.
koniec podsumowanka pierwszego dnia Zdun.
ps. chłopaki, dzięki za to kolorowe, urwane coś;) mam napady spazmatycznego śmiechu za każdym razem kiedy przypadkowo wypadnie mi to z kieszeni. Zdjęcia na mejla podeślę wkrótcę, muszę się uporać z kilkoma rzeczami, które jak zwykle zwaliły mi się na głowę nagle (nagle - z jakieś pół miesiąca temu... ech;)
no. to ech :}

1 Comment »

Dni Zdun 2008 część druga i ostatnia.
Przez niego dobre trzy dni chodziłam i śpiewałam "tel mi tel mi łot ju łont łot ju ryli ryli łont!"
Krasnoludki
zaintrygowało mnie to spojrzenie.
Spajsetki.
Jagoda przed występem.
I w trakcie występu.
I po występie. Scars się rozkłada. Na scenie się rozkłada.
Edit: Racja, może i trochę przesadziłam, ale nie chodziło mi o wyśmianie "tragedii" tego gościa, tylko o ukazanie podobieństwa pomiędzy tymi dwoma motywami. Czasami takie drobne, niepozorne momenty okazują się być naprawdę istotnymi, ale często nie zwracamy na nie uwagi. Rozumiem, że może to być szokujące, oburzające ble i w ogóle. Apropos ucięcia - nie pcham sie tam, gdzie wiem, że nie dam rady, lub się zabiję po drodze. A on? Ryzyko "zawodowe".
Scars gra.
A Kryś macha pojerkami. Chwilę po zrobieniu tego zdjęcia wylądowałam pod sceną. Wstyd jak sto pięćdziesiąt i tysiąc pięćset. Ale nie dałam po sobie poznać. Nee, nee! :> Chodzą słuchy, że mój cudowny upadek został nagrany, ale chodzą widy, że jest tylko myk, jak gdyby włosy wsysał jakiś wielki wir a chwilę później myk, jak siedzę i robie zdjęcia. Grunt to trzymać grunt. Choćby zbliżał się z szybkością światła czy coś.
Spodobał mi się ten motyw.
Hubert skupiony.
Reniu ujogłowy ;D i kupa dymu wokół.
Scarsi po koncercie. Chopaki, przypadkowo macie cały skład ;))
(przeznaczenie?)
Daj! daj! daj!
Piotrek. I moje ulubione Piotrkowe zdjęcie z tamtych dni.
Igor. Sympatycznie.
Wodzirej z Czeczenland band.
look behind you.
Zawsze jest pora na lo... autografy.
Pan się zmęczył i przysypiał na skrzypcach.
a ci panowie przysiedli na skrzynkach czekając aż będą mogli się rozłożyć na scenie.
I takie niebo nam migało i takie chmurki nam błyskały.
Wokalistka Brathanków. Przesympatyczna i strasznie speszona.
Cybergrajek akordeonowy. Coś w deseń robokopa ;}
Maskował się.
Prawdziwa gwiazda nosi na plecach gwiazdki ze światełek.
Portretowo.
Podobały mi się kolory, które układały się na jej włosach.
Jak na Zduny, to sporo ludzi przyszło. Serio serio :)
Ach, zapomniałabym o najważniejszym. A mianowicie miejscu, z którego było robione to zdjęcie. Nie tam żadna scena. bo ta to już mi przestała wystarczać. Nie żadne "zabarierki" bo te też są passe! Przy pomocy pana Tomka i niesamowicie "lotnych" ochroniarzy udało mi się wdrapać na dach kontenerka w którym wcześniej przygotowywali się do występów artyści. Całkiem miłe doświadczenie, patrzeć na świat z wysokości 2.5m, stąpać po dziwnej powierzchni i nie mieć żadnych normalnych perspektyw na zejście na ziemię.
I fajnie było widać scenę z boku :) A po chwili z mroku i z tłumu pojawiła się drabka, po której bezpiecznie udało mi się zejść na dół. Żyję i mam się dobrze skubańce.
Natchniona :>
I ze sceny. Aż się sama podziwiam teraz po czasie, że wtedy nie spadłam i nie zabiłam się na śmierć. W końcu było tyle okazji...
Fajne kolorki. Powtarzam się, prawda?
I ten pan też nieźle grał. Podobało mi się. No, no. No ;]
I ludzi tłum. Ha.
I kolejne gwiazdkowe ujęcie. Podoba mi się.
A to zdjęcie tylko po to, żeby poglądowo pokazać, jak to się chodzi po dachach :}
"A masz zdjęcie tłumu robione z podestu perkusji?!" Teraz mam.
Ochrona. Dosyć powolnie kapująca, ale sympatyczna mimo wszystko :)
I te z tyłu mi się podobały bardzo.
I niewiedzieć czemu to zdjęcie mi się podoba, tak max. No wam nie musi.
Brathanki mówią "pa pa!". Jeszcze chwila, a nie zdążyłabym na pożegnanie, a wszystko przez moje buszowanie po dachu. Jakby nie patrzeć takie dachowanie ma swoje dobre i złe strony. Dobra to ta od strony sceny a zła ta od strony nie sceny. Dodatkowo od strony sceny była drabka. Drabka, o ile jest stabilnie ustawiona na ziemi i ma szczebelki to też jest dobrą stroną. Gorzej, jak wszyscy asekuranci uciekli a drabka chwieje się niebezpiecznie.
I Brathanki w kontenerku 1051. sympatyczna ekipa, przyzwoita muzyka, wesoły koncert. Podobało mi się. Dodatkowym plusem był fakt otrzymania od tego pana w pasiastej koszuli pałeczek do perkusji z tegoż dzisiejszego koncertu + autografy na nich. Tak w ramach urodzin. Wesoło :}

Co się działo później?
krótko po północy odśpiewanie przez Natalione "Sto lat" przy kiełbasie za pamiętne taloniki ;> Później odtańczenie tego specyficznego tańca do muzyki z tego teledysku co klocki lego se jeżdżą. W związku z tym odtańczeniem jest związana inna historia - pewien ciekawski pan od nagłośnienia zajrzał nam do kontenerka w momencie naszego świętowania i mówiąc w skrócie "przyłączył się" do nas. No i słów kilka o wyprzedażach i takie tam. A później zgrabna wymówka i szybki myk do domu.

Podsumowując - Ja chcę jeszcze raz! ;)