Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Majkowe studio nagrań. Pokaż wszystkie posty

2 Comments »

Szklane domy.
Co prawda nie koniecznie te, o których marzył i śnił Wokulski, ale te także są ze szkła.
work in progress. Szklanki, literatki, kieliszki z markerowym z grubsza szkicem.
Diamentowe wiertła, parę innych bajerków i grawerujemy.
Z niezmytymi czarnymi konturami. Dom z placu Kościuszki.
Skończone. Jeszcze 5 takich i zamówienie kompletne.
Zdrówko!
wspominałam już o spartańskich warunkach pracy? ;-)
a tu do kompletu kościół 'Pogrzebowy', ratusz i kościół pw. Jana Chrzciciela w Zdunach

wyżej wymienione dostępne na Kiermaszu rękodzielniczym na Pograniczu Kultur w tą sobotę. Ul. Łacnowa, Zduny. Startujemy o 14 :-)
Prócz szklanek czekają jeszcze wycinanki, malowanki, biżuteria, Turbixony i wieeele innych :-)

Zapraszam!

1 Comment »

Majkowe Studio Nagrań.
Od dupy strony i do tego telefonem:-) akwarela na papierze Fabriano, trochę gumy maskującej, trochę srebrnego pisaka.
Poprawione cienkopisem.
Tutaj dopiero sam ołówek. i zbliżenie.
szkic plus kółko dookoła głowy.
szkic bez kółka dookoła głowy.

1 Comment »

Wesołych świąt!
Kurak zakupiony przypadkiem. Kurak, a raczej gangsta-kurak robi postrach na dzielni dzwoniąc swym łańcuchem podczas kontrolowania rewiru.
Baranek z masła bez głowy i z urwaną dupą. Niestety. Nie wyszedł mi. Wiem, że robienie baranków to filozofia żadna, ale robiony w przerwie między bolidem a toyotą po prostu stracił głowę.
Gotowe jajo. Zdjęcie z telefonu, na specjalne siostrzane zamówienie :->
work in progress :)
prawie skupienie :->
kolejka do malowania.
jajko od nieszczęśliwej kury :(
ziemniaki i marchewka nie wyraziły zdania w kwestii zadowolenia lub też nie.
Ani kiełbasa nie wyraziła.
skończone pisanki. Akwarele, biały tusz kreślarski i pędzelki z włosia syntetycznego plus jeden z wiewiórki.
Podczas produkcji pisanek nie ucierpiało żadne jajko.
Jestem zadowolona z popołudniowego przygotowania świątecznego. Nie wiem w jaki sposób 'powinno się' malować jajka, ani jakie motywy powinny przeważać na pisankach. I mnie są to auta i aparat. Na innych są jakieś nieudane kwiatki i Ani napis uzupełniający jajo-bolid Kubicy. Święta to czas radości i taki też był dzisiejszy dzień. Ciepły, słoneczny, z leniwym klimatem nadchodzącego lata. Wieczór z kolei bogaty w nagłe zwroty akcji i nieoczekiwane sytuacje.
Oczy zwierzyny i węglo-ludy pozostaną w mej pamięci już chyba na zawsze... :>

Wesołych, spokojnych, rodzinnych i lekkostrawnych świąt. Odpoczynku od problemów i zmartwień. Wszystkiego dobrego!

No Comments »

Wielkanoc.

Kartki czas zacząć. Robić. Na świetlicy, bo w domu mi się nie chce ;)
Krok po kroku (pierwsze kroki z ołówkiem i konturami pominęłam, bo najzwyczajniej na świecie zapomniałam 'udokumentować' tenże etap:P)
Pożółcone kurczaki.
W sumie chyba koniec prac nad ów kartką.
I materiały użyte przy tworzeniu kartki. Żadna kredka nie ucierpiała podczas realizacji. Taka sfetaśność kurczaków zainspirowana niedzielną (ale z dawien dawna - ostatni weekend marca) kolacją przy świecach na Kręgielni. Kolacja pamiętna ze względu na spalony paznokieć i perfidny bombel przez półtora tygodnia, a także obecność Kruczka i Sylwii. W wielu kwestiach przełomowy weekend.
Królik od dupy strony. Tzn od przodu ale krok po kroku od tyłu.
Poprawione markerem. Czeka na wymazanie konturów.
Ołówkowy szkic.
Biała kartka. Czasem chciałoby się, żeby ludzie, których spotykamy byli białymi kartkami, które dopiero my zapisujemy. Bez brzydkich gryzmołów z przeszłości. Niestety teraźniejszość jest mocno warunkowana przeszłością. Chociaż w niektórych przypadkach może i dobrze?

No Comments »

Turbixon w wersji maieckowej.

Bo ma moje rękawiczki niebieskie i szalik w takim samym kolorze :)
Niesie trochę promyków, żeby nie było smutno.
ale i tak jest. Więc promyki na nic.

No Comments »

Terefere święta idą!
A więc co robię, kiedy nic nie robię. Fotografuję swego renifera upolowanego we Flo. Renifer ów prezentuje swe poroże, które skrzy się wszystkimi kolorami tęczy i w przypływie światła słonecznego wprawia mnie w nieco świąteczny już nastrój.
To także zabawa nożem :> tak, dać mi ostre narzędzie, kartkę i czekać na efekty. Obolałe palce, ułamane ostrza, ale frajda z ukończonego obrazka - bezcenna.
No i skoro przy wycinankach jesteśmy... Pracuję nad projektem plakatu na zaliczenie pracowni komputerowej. Tak wiem, mało tu komputera, więcej pracowni, ale wersja wycinankowa przeszła :) Mam nadzieję, ze przejdzie dalej, byłoby miło.

2 Comments »

Pająki - kolczyki.
czyli Majkowe studio nagrań vol. 3
Svarowskie. A tak się zarzekałam, że ich nie przerobie na kolczyki tylko zostawię sobie do oglądania i fotografowania. No i masz Ci babo placek. Bez bigla, bo nie pasowałby mi do zdjęć ;]
Starcie gigantów. Aktualnie na biurku mam 13 lutowanych pająków :}
Z labradorytem, moim ulubionym kamieniem. Jest dosyć drogi ale przepiękny. Niestety zdjęcie nie oddaje jego uroku, a szkoda ;)
I pajonki z czerwonom dupom. Niezwykłej urody szkło fasetowane w kolorze głębokiej czerwieni.

Oczywiście wszystkie pająki poza tym, że fajnie wyglądają na biurku i fajnie się je foci są także do noszenia na uszach. Jako biedna studentka jestem skazana na znalezienie dla nich zacnej pary uszu :)
Kto przygarnie pajączki?
szczegóły tu: TUTAJ

No Comments »

Drzewko szczęścia z ametystem.
Ametyst - to odmiana kwarcu o zabarwieniu fioletowym, purpurowym lub purpurowo fioletowym
Uplecione w wolnej chwili. Drzewko jest malutkie, mieści się (jak można zauważyć) na latarce. Wysokie na 5cm.
całe z miedzi i naturalnego ametystu.
misternie plecione i w ogóle :)
Z ametystem wiąże się ciekawa historia:

Jedna z najpiękniejszych nimf leśnych nosiła imię Amethis. Rozkochany w niej bóg Bachus prześladował ją swoimi względami, ale Amethis stroniła od lubieżnego i pijackiego boga. Diana, wzruszona prośbami nieszczęsnej nimfy zamieniła ją w cudowny klejnot, zaś Bachus ujęty jej dziewiczą skromnością, czarowny ów klejnot obdarzył własnością ujarzmiania i pokonywania pijaństwa.
O.

Jeej, dawno nie miałam w rękach mojego podręcznego makro, a okazuje się, że spisuje się baaardzo sprawnie:)
Coś brak mi ostatnio chęci do fotografowania. Jeśli już, to bardziej z "przymusu" niż faktycznej frajdy. Wolę coś podziubać ręcznie, niż fotografować moim starym zmolestowanym fudżikiem. Chociaż dzisiaj spisał się elegancko. Aż jestem zadowolona z efektów :)

Drzewko do oddania w dobre ręce. Za dużo już ich posadziłam, brakuje mi miejsca :>

No Comments »

Aniołki Pudzianki.
Majkowe studio nagrań vol. 2
Aniołki możecie pamiętać z przed Studzionkowego setu. Było to takie dosyć spontaniczne zlecenie na prezent-gadżet dla gości z Niemiec. Głównych dyrektorów Mahle ze Stuttgartu. Możnaby pomyśleć, że będą sztywni i wyniośli, a tak naprawdę to całkiem sympatyczne goście były :)
Aniołki początkowo nie prezentowały się zbyt atrakcyjnie. Zółte, koślawe i bez włosów. Już byłam bliska porzucenia ich na rzecz drzewek szczęścia, kiedy nagle w ręce wpadło mi kilka tubek akryli.
No i się zaczęło. To u mnie normalne, że jak dostane w ręce farby i pędzle to wpadam w trans.
A tu wcześniej wspominane "pudziankowe" ręce. Że niby ogromne! Pff!
Ojej no ja wiem, że wyraz twarzy jakiś taki dziwny, ale w ostatecznym rozrachunku całkiem sympatyczny.
i pudziankowe stópki. Tak jakoś spodobały mi się takie ogromno-ręko-nogie aniołki.
Wymalowany aniołek. Zaszalałam i zrobiłam im manikjuur i pedikjuur. Twarzowy różowy, no nie? :P
Czekają na zaperukowanie. Ale zanim to nastąpi musiałam polokować mulinę, a to trochę czasu zajmuje mimo wszystko.
Te loczki najbardziej mi tu pasowały. Anielski spokój i uśmiech.
i czerwone paznokcie :D
Może to i głupio się tak zachwycać, ale się zachwycam :}
I przymocowany do kartonu, zafoliowany, zarafiowany i gotowy do odlotu...
aż szkoda było mi się z nimi rozstawać.
Spędziłam nad nimi z dobre pół tygodnia. Tzn one same sobie spędziły, bo najpierw trzeba było je ulepić, później sobie schły, później o nich zapomniałam, później wzięłam je na świetlice, później wróciły do domu i znów zapomniałam o nich a później kiedy dorwałam farby, to już nie chciałam ich puścić... ale cóż.
Jak mus, to mus.

W przygotowaniach dwa kolejne anioły :) Dla Kruczka i dla Kamili.
Aż śmiać mi się chce, bo znów to robię. Znów zajmuję się wszystkim byle tylko nie uczyć się do sesji, ech ;)
za dwa tygodnie moralność.