Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kredki. Pokaż wszystkie posty

No Comments »

Wielkanoc.

Kartki czas zacząć. Robić. Na świetlicy, bo w domu mi się nie chce ;)
Krok po kroku (pierwsze kroki z ołówkiem i konturami pominęłam, bo najzwyczajniej na świecie zapomniałam 'udokumentować' tenże etap:P)
Pożółcone kurczaki.
W sumie chyba koniec prac nad ów kartką.
I materiały użyte przy tworzeniu kartki. Żadna kredka nie ucierpiała podczas realizacji. Taka sfetaśność kurczaków zainspirowana niedzielną (ale z dawien dawna - ostatni weekend marca) kolacją przy świecach na Kręgielni. Kolacja pamiętna ze względu na spalony paznokieć i perfidny bombel przez półtora tygodnia, a także obecność Kruczka i Sylwii. W wielu kwestiach przełomowy weekend.
Królik od dupy strony. Tzn od przodu ale krok po kroku od tyłu.
Poprawione markerem. Czeka na wymazanie konturów.
Ołówkowy szkic.
Biała kartka. Czasem chciałoby się, żeby ludzie, których spotykamy byli białymi kartkami, które dopiero my zapisujemy. Bez brzydkich gryzmołów z przeszłości. Niestety teraźniejszość jest mocno warunkowana przeszłością. Chociaż w niektórych przypadkach może i dobrze?

1 Comment »

Tam gdzie łączy się ściana z podłogą.

Oliwka w kropce. Na naszej małej ścianie płaczu w świetlicy. Śmiechu, nie płaczu, bo mamy tam słonia i wróbla który przypomina delfina. Takie małe kropkowe szaleństwo. W kuchni królują trójkąty.

I tak sobie testuje Nikona, jeej. Zakochałam się... ;}

 Uszyłam sobie szkicownik. Zafascynowały mnie kropki ostatnio. Oldskulowe. Koszt takiego szkicownika i jego wykonanie nie są takie straszne, jakby się to mogło wydawać. Z arkusza szarego papieru (60gr) zostało mi pół. Do tego trochę tekturki z odzysku i wyhaczony w tesko papier w kropki za szaloną cenę 0.59zł! całość może z godzinkę roboty. Cięcie, układanie, zszywanie, obszywanie, klejenie, krojenie. Przy okazji kolejnego szkicowniczka może małe krok po kroku.

Więc nie bój się deszczu, to ja jestem deszczem...

Taki szalik sobie zrobię. Nie wiem kiedy ale zrobię.


"Krów groove Cię Ośle w zarośle pośle, sielskie zielsko rwie cielsko wzniośle".

1 Comment »

Sklepy cynamonowe.
Listopad. Od gór nadciągały burzowe chmury a on wzbijał się to w górę, to znów opadał w dół, zupełnie ignorując nadchodzące niebezpieczeństwo. Plac opustoszał i tylko cisza zaczynała być coraz bardziej nieznośna...
16-17.11.2009r
ojej, to przez elefanta, tak wyczytuję z podpisu z tyłu kartki:)
Listopadowe noce bywają mroźne. I chociaż las układał się już do snu on ciągle grzał łapki przy ognisku.
-Dojdziemy jutro do miasta? - zapytał ziewając rozdzierająco.
-Tego nie mogę Ci obiecać. - odpowiedziałem wbijając wzrok w las. Między drzewami zgasły dwa niewielkie punkciki.
17.11.2009r.
słoniowych opowieści ciąg dalszy. Chyba mój faworyt :)
i brak opisu z tyłu kartki... niedopatrzenie. Hm, ale też powstała 17 listopada. pamiętam jak dziś. muszę znaleść więcej tego szarego papieru bo jest rewelacyjny. A motyw słoniowy już się w głowie klaruje i w niedalekiej przyszłości powstanie kilka kolejnych "ilustracjo-odcinków".
Nie pamiętam kiedy i czy ten motyw już tu był. Bardzo możliwe, że tak, ale co tam. Dla przypomnienia :) akwarele, kolorowe tusze, tusz kreślarski, dużo wody i trochę magicznych sztuczek :>
Moje miasto. W wersji komiksowej i mocno niepoważnej powędrowało jako praca zaliczeniowa na rysunek ;D ale spodobało mi się działanie w takich klimatach, więc będzie tego więcej. Ha! już jest, tylko czeka na dobry czas.
też starociek. ale mam do niego sentyment i ten krzywy koński ryjek. Ech, wczorajszy wieczór w towarzystwie ludzie których bym się nie spodziewała mieć w swoim towarzystwie był czarujący.
A to w ramach trawienia "Samotnych". Niesamowicie ujmujący czeski film. I historia o tym, że każdy ma na sobie takie małe światełka, bo to znak, że jest ktoś, kto nas kocha. A wy, ile macie światełek? na pewno nie tyle ilu znajomych na nk ;>
Takie tam akwarelkowanie dawno i nieprawda :)
akwarelkowanie
kolejnezbliżenie. kurcze, nawet sobie nie zdaje sprawy teraz ile nad tym wysiedziałam wtedy ;}
Ach ach, mój ulubiony Elijah Wood :}
i tu w wersji dziwnej :}
Moja martwa natura na zaliczenia z rysunku, jak Maciej słusznie zauważył inspirowane Bobokiem Dostojewskiego :}
a to jeszcze z czasów muzealnych. Na fali Zmierzchu, który to słusznie mnie do siebie od samego początku zniechęcał. Długa historia, mniejsza z tym.
i ponownie Elijah Wood. Kurcze, uwielbiam tego gościa. Za Everything is illuminated, za Hooligansów, za Froda i nawet za tą głupią rólkę w małych agentach...
A tym małym studyjnym dżołkiem kończę dzisiejszą net-wypowiedź.
Historii tego rysunku nie pamiętam, ale śmialismy się wówczas, że małpy to małpy i nie należy wymagać od nich tego, czego wymaga się od ludzi. Tak generalnie to muska mnie skrzydło zidiocenia mając przed sobą wizje kolejnej sesji i zaliczenia Teori Kultury już mi drżą kolana i lewa kostka, ale będzie git. musi być git, choć to są naprawdę straszliwe rzeczy. uch. Na pożegannie zdanie od pana Dobrowolskiego, który to będzie śnil mi się po nocach.

"W toku krzyżowania indywidualizującego i generalizującego kąta widzenia uwzględniamy najpierw istniejące, sprawdzone na innych przypadkach koncepcje teoretyczne i posługujemy się nimi jako dyrektywami badawczymi zarówno w czasie zbierania materiałów, jak i w wyjaśnianiu badanych procesów. "

tak, takich tekstów jest całe milion stron i musze to sobie przyswoić. alleluja i do przodu.

1 Comment »

Say something how well you are?
Pod takim hasłem upłynął mi dziś dzień. Jest 22.56, skończyło się szkło kontaktowe, a ja mam w głowie takie przyjemne uczucie dobrze wykorzystanego dnia. Dzięki Arek, bo w głównej mierze to dzięki Tobie :} Powrót do przeszłości? z przyjemnością. Czekam na kolejne spacery...
Ta sama żabka z fimo, co wyżej plus kwiatek - jeden z projektów kolczyków. Bardzo sympatyczny materiał do obróbki :)
Dwie żabki z fimo :D i zdjęcie zrobione lustrzanką. Pierwsze - tu zdziwienie - telefonem ;) cóż no.
Żabki wy moje, trzymajcie się.
Tą żabkę dedykuję Ani, która musi siedzieć w półcieniu, ale wie, że warto:) no i na pocieszenie (ja wiem, że to małe pocieszenie w porównaniu ze Szkocją, no ale cóż:D
Rysunkowo. W ramach pomocy siostrze:} i do 10 czerwca wolne, a co :}
Przed kolorem i w kolorze. Temat: kapela ludowa w kubiźmie. Inspiracja naprawdę luźna. Zdjęcia z tablicy korkowej, a dodatkowo sama zauważam dużą inspiracje stylem Grisa Grimliego (który nawiasem mówiąc jest mistrzem groteski rysunkowej i jest rewelacyjny!)
Zdjęcia z telefonu, więc jakościowo kiszka. Może nie tak do końca, ale mimo wszystko:D
Jason Mraz, ołówkiem na płótnie. Aż mam dylemat, czy nie walnąć go w kolorze... może wpierw zrobię ksero/kolejny rysunek? mniejsza.

I na koniec coś dla smaczku:
Dzieło siostry. Pierwsza skibka pyszka. Druga wylądowała na półce od klawiatury, moich spodniach, krześle i podłodze. Kurde blaszka.
Mimo wszystko smacznego :}

1 Comment »

Krótka lekcja plastyki dla początkujących.
To są ołówki. Moje. Można poznać po śladach zębów i innych dziwnych doświadczeniach wykonywanych dawno temu. Arek, jeśli tu czasem zaglądasz, to pewnie zauważysz na niebieskim ołówku z numerem 8B małą dziurkę na wysokości białego paska - są to próby stworzenia najbardziej denerwującej zabawki szkolnej. Ta co robi "pik-pik" i ma szpilkę, a o której opowiedziałeś nam przy okazji Wiatrakowych spotkań w świetlicy :} Uhu-hu, pamiętam jak dziś, jak się pani Zosia zdenerwowała i prawie siłą wyrzuciła nas z tejże świetlicy :> Oh, i znów offtop.
Numerki na górze ołówków oznaczają ich miękkość bądź twardość jak kto woli. Od 8H (najtwardsze) do 8B (najmiększe). Są różnych firm, Titanym, Koh-i-noor, Staedtler, czy też zwykłe z Ikei :> i w różnych cenach. Od złotówki do 3,4zł.
Jak wygląda zależność między 4H a dajmy na to 8B i kilkoma pomiędzy możecie sobie zobaczyć tutaj. Osobiście nie lubię ołówków z cyferkiem niższym niż 3B. Tak, Kamil, to są te ołówki co wynieśliśmy z Ikei :} tzn ten jeden. Ostatni niedobitek.
Prosimy nie regulować odbiorników. Kreska z 4H faktycznie jest taka słabo widoczna.
Za to pozostałe niczego sobie, chociaż przy większych powierzchniach w momencie kiedy nie zabezpieczymy ich lakierem lub fiksatywą strasznie się rozmazują.
Wcześniej mieliśmy do czynienia z klasycznymi ołówkami. Tutaj trochę innych cudów. A mianowicie ołówki bezdrzewne, tzw. "Kubusie" (niee, Mundas, to nie te Kubusie co nam pani E. skonfiskowała:D). Ołówki automatyczne, węgiel naturalny i syntetyczny, dwa rodzaje sepii i gumki do mazania - zwykła myszka i ugniatana, szit, też myszka :>
O. Od lewej:
węgiel syntetyczny - rysuje się nim całkiem sympatycznie, nie rozmazuje się tak jak węgiel naturalny, ale trochę ciężej się go marze. Ma ostry, konkretny czarny kolor i kreskę. Idealny do większych rysunków, szkiców i w ogóle (nawet smaczny;P). Do kupienia w praktycznie każdym sklepie plastycznym. Cena za opakowanie z 6 kawałkami gdzieś 8-10cm to 4zł (o ile mnie pamięć nie myli, tak to szło w Ostrowie w sklepie koło rynku).
Sepia jaśniejsza - fajnie, miękko się rysuje, nie rozmazuje się jak węgiel, ciężko ją wymazać gumką, nie rozpuszcza się we wodzie ale można ciekawie zróżnicować kreskę. Dobrze łączy się z węglem, gorzej z ciemniejszą sepią. Raczej "śliska", jeżeli chodzi o pozostawiany ślad.
Sepia ciemniejsza - trochę twardsza niż poprzednia sepia, niezbyt podatna na rozmazywanie i wymazywanie. Kolor przyjemny, fajnie się cieniuje ale także "śliski" ślad.
Cena sepii waha się w okolicach 1.50 - 2zł ale nie jestem pewna.
Ołówek bezdrzewny progresso Koh-i-noora, ołówek automatyczny - do kupienia praktycznie w każdym sklepie z artykułami papierniczymi. Niezastąpiony przy pracach w mniejszej skali lub przy szczegółach, z dobrymi wkładami można działać cuda! Wkłady zależy jak się trafi, ale można wyczaić naprawdę fajne, zupełnie jak w zwykłych ołówkach (z tym plusem, że nie trzeba ostrzyć i z tym minusem że sie łatwo łamią:P). Gumka do mazania zwykła myszka. I gumka ugniatana :> ugnieciona na myszkę. Na pierwszy rzut oka wygląda jak plastelina ale jej właściwości są nieocenione! Szczególnie przy pracy z pastelami, miękkimi ołówkami lub węglem. Niestety nie jest raczej zbyt powszechnie dostępna. Można ją czasem trafić w dobrze zaopatrzonym papiernicznym, a już na pewno w sklepie plastycznym w Ostrowie. Za cenę 4zł można było sobie wybrać jeden z 4 kolorów - żółty, zielony, niebieski, czerwony. A jakiś czas później sprzedawali już tylko szary... uch....
Przykładowe kreski, literki i cienie z bezdrzewnych progresso.
Można ostrzyć zwykłą ostrzałką, a paprochy które zostaną wykorzystać do zaciemnienia dużych obszarów tła, o. :]
Przykładowy rysunek wykonany różnymi typami ołówków. Kontur 8b, twarz, włosy, koszulka 3B, 5B. Generalnie nie lubię mieszać ołówków podczas malowania, bo jak się już fest zaciemni jeden obszar, to odruchowo próbuję zaciemniać pozostałe...
Co do samego rysunku to standardowo na odstresowanie Elijah Wood :} Rysunek stary, ale ciągle ma dla mnie pewną wartość sentymentalną, zresztą jak każdy ;P
Piórko i tusz.
Zwykły tusz za 2zł (a czasami jak jest przecena w TESCO w tych takich koszykach koło gazet to za 0.50zł można wyłapać całkiem przyzwoity słoiczek przepysznie czarnego tuszu). Piórko jakieś takie zwykłe z 4 wymiennymi stalówkami które niestety zaginęły mi w szafce:> Koszt piórka to jakieś 9zł.
O. Moja ulubiona stalówka. Najcieńsza ze wszystkich, piekielnie ostra (tak, to ta sama którą "pobierałam" DNA Michała :>)
a tutaj kilka trików jakie można zrobić przy użyciu piórka, tuszu i wody. Naprawdę, można uzyskać świetne efekty bawiąc się wodą na wcześniej namalowanym tuszem obrazku. Trzeba tylko uważać, żeby nie przedobrzyć, bo rozmywając tusz bardzo łatwo pogubić wszystkie szczegóły.
Jednak mimo wszystko warto czasem zaryzykować. Bawiąc się w ten sposób można pobawić się plamą i nadać rysunkowi zupełnie inny wymiar. (rysunki poglądowe, tzw. "pięciominutówki" wykonane specjalnie na potrzeby tego "tutorialu")
FARBY: akryle, akwarele
Na pierwszy ogień niech pójdą akryle. Konsystencja raczej gęsta, oleista. Kolory ostre, mocne. Ha, nie do pominięcia jest tu też zapach. Piękny.
Jak wiadomo akryle to farby kryjące. Dobrze się mieszają, rozpuszczają się w wodzie i są praktycznie niezniszczalne :>
Dla przykładu, to: https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj8tjwlaEhP-zrNvVHJUYfDVp8ZR44zJriUPcIHKvwD83sMMc1IVQPTQ3Z0NVxltEnClEZ6oEH_hG_ZUtgIyGEhaLdBsybJg3Cc3VKVzHFBjILKtouRCkpL_whTedt_mjRNsbwWuw/s1600-h/DSCF9751.jpg
jest to malunek na torbie. Stety lub niestety nie była ona traktowana ulgowo, ale była wystawiana na działanie wszelkich opcji pogodowych a jedyne co zdążyło się skończyć to szkoła ;P
1. ostatni mohikanin, 2. przykładowy mix kolorystyczny z pewnością niezbyt możliwy w technice akwareli, całkiem dostępny w przypadku akryli. 3. radosna twórczość własna :>
Akwarele.
Jedna nazwa farb, a tyyyyyle ich rodzajów i odmian. Generalnie akwarele to farby wodne, niekryjące. Dostępne na rynku w różnych postaciach. Tak jak tu na pierwszym planie - w dużych tubkach (czasami do wyhaczenia w LIDLu w czasie kiedy mają takie okresowe wyprzedaże różnych tematycznych "rzutów". W przypadku farb, można śmiało kupować - 24 kolory za cenę 24zł w naprawdę przyzwoitej jakości, zarówno akwarele jak i akryle, olejne też, chociaż te ostatnie raczej mi nie podchodzą, ale zapach mniaaam!), dalej - taki drobny żart :> - akwarele znad morza, z Niechorza, 12 przecudnie wysuszonych kolorów w prześlicznych malutkich tubeczkach nie do otwarcia. I z tyłu akwarele z pierwszego lepszego sklepu. Koszt 2.40zł.
Z tymi farbkami wiąże się zabawna historia... W nadmorskich "kurortach" przy każdym deptaczku ustawione są takie potężne żółte namioty z różnymi zupełnie nie przydatnymi rzeczami jak np. 30cm długopis, zestaw kartek z reprodukcjami Van Gogha + koperty. Beznadziejnie brzydkie sztuczne kwiaty i inne cuda niewidy. Ludzie to kupują. Raz znalazłam te farbki. Urzekły mnie swoją wielkością i w ogóle:} no i kupiłam. Za szaloną kwotę 1zł :D
W domku okazało się, że połowa jest wyschnięta na wiór, koreczka za nic nie można przedziurawić, bo jest gruby na przeszło pół centymetra, a delikatna aluminiowa powłoczka strasznie się sypie i podczas otwierania jednego z kolorów po prostu się urwała :D Ale mimo wszystko kolorki całkiem do rzeczy!
I farbki za 2.40zł. Kolory niespecjalne. Strasznie blade. Ale czego chcieć za taką cenę? Chociaż w gruncie rzeczy nie jest tak najgorzej :)
I takie krótkie coś, dzięki czemu pokochałam akwarele. Kolory, plama, subtelność.
Kilka prac zrealizowanych w różnych technikach :>
U hu:D to akurat nie powinno się tu znaleść, bo to nie farby tylko w całości tylko i wyłącznie kredki akwarelowe:> chyba nie muszę przedstawiać kto i zacz na rysunku chociaż gdzieś mi się trochę podobiieństwo pogubiło....
Świeżutkie. Z wczoraj. Przypadkowo z nudów ;] drugi raz męczę ten motyw. Ale podoba mi się.
Akwarele, tusze, sól.
Kawa, delikatnie akwarele, tusz. piórko.
O :> powinieneś to rozpoznać mimo wszystko : P tusz, kawa, akwarele,
Ah, ponownie Elijah Wood :D Tusz, akwarele i inne.
U u, z tym rysunkiem to był hardkor. Płyn maskujący, tusz, sól, akwarele, kawa, kredki akwarelowe i wszystko inne.


KONIEC.
Włoszek, speszjal for ju! hołp ju lajk it. ASP stoi przed Tobą otworem :)
Mam nadzieję, że mój krótki, ekhem, przewodnik po różnych mediach malarskich okaże się pomocny i w ogóle no:)
Dobra, biegnę na mecz. Tzn na pierwszą połowę.
Obstawiam 2:1 dla Polaków!
edit:
2:0 dla polski......
strzelił podolski i ..................
podolski

cóż, nie dziś, to jutro :}