Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spacer. Pokaż wszystkie posty

No Comments »

Jagodowo.
Wraz z końcem czerwca pojawiła się u mnie Jagoda.
chwyciła w dłonie naręcze kwiatów i tak już została.
zdziwiona.
i zatańczyła solowo taniec towarzyski.
a później schowała się w liściach.

fajnie fajnie, jeszcze przed egzaminowo wtedy. i przedstudzionkowo. A teraz już poStudzionkowo. kurcze. smutno.

Piotrek

2 Comments »

Piotrek
Najbardziej kudłaty model z którym współpracowałam :}
przy okazji najwyższy z dotychczasowych i bardzo sympatyczny :)
za-stadionowy las był tego popołudnia całkiem fajnie oświetlony.
Taką przyjemną miejscówkę wyhaczyliśmy. Z podgrzewanymi fotelami i mnóstwem innych atrakcji.
Las ponownie. Albo raczej skraj lasu.
w potrzasku.
i w lesie. Klimatem przypomina mi nieco Frodo Bagginsa - ulubionego mojego hobbita ;)

Przedświątecznie. Pogoda dopisała. Piotrek dopisał, mój pomocnik-siostra także dopisała. Wszystko wydawało się grać jak w orkiestrze :)
Krótki spacer fotograficzny. Bez większego planu i 'zamysłu'. Na rozruszanie. Dla mnie po 'ludziowym-portretowym' przestoju i dla Piotrka na oswojenie się z obiektywem.

Jestem zadowolona z efektów i czekam na powtórkę :)

uff, po świętach. Żyjemy.

Rogal

1 Comment »

"Look into my eyes..."
you will see... ;)

Na spacerku po Zdunowskiej metropolii ;)

W przeciągu godzinki udało nam się przejść tylko kawałek krotoszyńskiej ;)

ale nawet na tych kilkuset metrach udało nam się znaleść kilka fajnych miejscówek i motywów:}

A tu przypadkiem uchwycone i osobiście ulubione moje z tego spaceru ;}

Kinowo. po Zdunowskiemu, bo kiedyś też mieliśmy kino :>

Oczywiście nikt nic nie wie ;}

Fajnie było :} Taka praktycznie chwila moment, ale bardzo sympatyczna chwila moment. My po obu stronach drogi, między nami samochody. I przekrzykiwanie się ponad ich dachami...
Marcinek gościł u mnie już kiedyś dawno, na samym początku Kavenawe ;} od tego czasu mnóstwo się zmieniło. Zmieniło oczywiście na lepsze i jestem z tego powodu niezmiernie zadowolona ;)

Ach, no bo Rogal to moja podkowa na z 6 gwoździkami i odwrócona tak, że przynosi szczęście ;*
I co prawda nie mam granatowego auta marki VW, ale obiad mogę ugotować...


oł god! :D

Podsumowanie wakacji uważam za otwarte ;)

No Comments »

Studzionki. Początek.
chodź pokażę Ci miejsce, gdzie wszystko jest proste...
Za domem spotyka się takie cosie.
a takie nieco wyżej, jak się już wejdzie na Majcherek.
I Oliwka na zbieraniu kwiatków i "jagodów" :>.
paprotki.
Huba zdobyta :}
no. elegancki płotek :}
Panoramka.
Kwiatki jakby ktoś nie widział ;)
I widok na Studzionki. W tleeee to szare to Turbacz. Który zdobędziemy za trzy dni od tego spaceru.

No Comments »

Z Adamem gdzieś w lesie.
męska rzecz.
jest zbyt gorąco, żeby wymyślać cokolwiek.
stanie się tak, że któregoś dnia w ogóle sie nie zjawie. Nie stanie się nic. Nie zmieni prawie nic. Nie zmieni się nic prawie...
pyk pyk i na ryby.
c'mon baby! :>
I Adam w pełnej krasie.

Zdjęcia z pewnego czerwcowego popołudnia. Nie udało mi się dodać ich prędzej, bo cudownym zrządzeniem losu i zarządzeniem kilku wspaniałych osób zostałam porwana w góry.
Można porywać mnie częściej;))
A wracając już do samych zdjęć... Bardzo sympatyczna i spontaniczna sesja. Fajnie tak czasem wyjść na spacer i poznać kogoś kogo kojarzy się tylko z widzenia :)

I co, i kto teraz ma swój świat, swoje kredki i swojego blogaska?

No Comments »

Polowanie na jelenie
Upolowany :) zupełnym przypadkiem z ambonki ustrzelon podczas szamania cukierków z lidla. Tzn my szamaliśmy siedząc w ambonce, on się pojawił i został ustrzelony. :)
Czujne bydle :)
On tu rządzi.
no ale jak ktoś chce, to ustąpi i pójdzie na inne pole...

hehe, zabawne czwartkowe popołudnie. Szalone. Paweł prawie zakopał auto na polnej drodze, ale dał radę. Później było weselej. Skakanie przez rowy, historie o koziołkach, cukierki w ambonie, bieg za uciekającymi sarnami i próbowanie pietruszki prosto z pola. A to wszystko skondensowane w 2 godzinach spaceru z dala od cywilizacji.
Ja chce jeszcze raz :D

No Comments »

Śniegu.

Będziemy w kontakcie.

Taaak. przede mną 8 dni w Studzionkach.
 
 Więc ruszyłam dziś na spacer, żeby powoli wczuć się w śnieżny i mroźny klimat.
 
 Tu też jest sympatycznie, ale wszystko i tak na nic w obliczu gór, które nagle wyrosną nam za oknem i które przez 8 dni i nocy będą mamić nas swoją niezmierzoną i niewzruszoną potęgą.

A czas zleciał tak szybko. Jakby wczoraj Ewela zaczęła odliczanie od 50.

Pamiętam tą radość, wtedy w pizzeri, kiedy powiedziała mi, że jadę. Że w końcu zobaczę to, co do tej pory znałam tylko z opowieści. Fascynujących historii i rozmarzonych oczu opowiadających o tamtym miejscu.

I w końcu po tylu tygodniach oczekiwania przychodzi mi spakować torbę. Ale nie mogę...

Nie mogę się zmobilizować i ogarnąć wszystkiego raz a dobrze. Podchodzę do tego już od wczoraj i wciąż coś mnie odrywa. To musi przyjść samo. Impuls - pakuj sie, Maja. Zupełnie jakbym słyszała jego głos.

Kurcze, czuję, że to będzie przełomowy wyjazd. Taki, który zmieni coś na zawsze. Nie wiem, co to jest, ale czuje, że to coś dobrego.

a tak zmieniając temat - Zduny mi zasypało ;) i dopiero teraz, po tygodniu jakby nagle ktoś sobie przypomniał, że warto by było je odkopać jednak ;) Ja tam się nie gniewam, zdecydowanie ładniej wyglądały w takim zakłopotanym przykryciu, gdzie ludzie rozpaczliwie drążyli ścieżki w tunelu a dookoła hulał cudownie biały śnieg. 

Ale teraz jest szaro i ponuro. Ma to swój urok, ale wolę tą czystość pierwszego śniegu i ten spokój z którym płatki siadają na ramieniu...

Do zobaczenia za półtora tygodnia. Jadę przywitać góry :)

1 Comment »

Ice foot. Czyli weekendu w Poznaniu ciąg dalszy.
rzeźba polskiej ekipy. W początkowej fazie miała obie ręce, nie wiem, dlaczego straciła jedną z nich... może rozbiła się podczas umieszczania tego "pióropusza" tam z tyłu?
Spiderman, rzeźba, która zdobyła drugie miejsce w konkursie. Osobiście uważam, że były rzeźby które bardziej na to zasługiwały. Niemniej jednak mnóstwo pracy i całkiem fajny efekt.
O, ekipa bułgarska się postarała. I to jest choćby jedna z tych prac, która robiła naprawdę wielkie wrażenie a nie została doceniona żadnym miejscem. A szkoda.
i zbliżenie na łączenie. Kurcze, że to to sie nie rozpada...
I Anioł pokoju który zajął pierwsze miejsce. Od samego początku typowałam go na zwycięzce. Panowie z USA się postarali :)
i taki rzut oka na detal. Zdumiewające w jaki sposób zrobili i przyczepili do całości te gołąbki...
Kolorki fajne.
O i to fajne też było. Polska ekipa, mnóstwo pracy i całkiem ciekawy efekt końcowy.
I to był jeden z moich faworytów. Grupa aż z Kanady. fajny pomysł i wykonanie i w ogóle:}
i jakiś dinozaur w czapce. tzn ten sam co chwile wcześniej :)
I ta sama praca w mroźny niedzielni poranek. Brrr!
I pokój nawet w ciągu dnia się bronił znakomicie!
o, a tu trzecie miejsce. Moim zdaniem wyglądał o niebo lepiej w ciągu dnia niż nocą, oświetlony. ale to tylko moje zdanie:)
Spacerując po lesie trafiliśmy na szopkę bożonarodzeniową. Taką z Jezuskiem, Maryją, Józefem i całą resztą świątecznej ekipy schowaną pod dachem. Nie dziwi mnie dlaczego schowali się w środku. Na zewnątrz było zdecydowanie mroźniej. Jednak nie święta rodzinka zwróciła nasza uwagę a żywe, ŻYWE zwierzątka, które podstępnie czaiły się po bokach i bardzo się krępowały tych wielkich tłumów. Te dwie owce do góry to Olga i Aga, szkoda, że zdjęcie nie daje możliwości pokazania tego przeżuwu :>
i skrępowany osiołek. Jeej, jaki zestresowany był.
I przypadkowe spotkanie na Półwiejskiej. Bo przy co drugim sklepie stały takie mikołaje i dzwoniły, a co lepsze kręciły metalowymi bioderkami tak pokracznie, że aż śmiech ogarniał i żałość, że psuje się dzieciom obraz szacownego starszego pana w czerwonym kubraczku który przynosi prezenty. Ciężka dola Mikołaja tej dekady. Gwiazdora, bo Gwiazdor rozdaje w Wielkopolsce.
I Marcin chciał zdjęcie z laseczkami. Ubolewał z powodu braku Laluni, ale jestem pewna, że jeszcze kiedyś uda mu się ją spotkać. Niech tylko wróci ciepło, to Lalunia pojawi się na poznańskim rynku.dopadłyśmy Starego Marycha. Kto by pomyślał, że brąz zimą jest taki zimny?! na tym samym pomniku prawie rok temu fotografowaliśmy się z Crissem :) ale ten czas leci...

Uch, ostatni zjazd przedgwiazdkowy zaliczam do udanych. Zimno, że trudno w ogóle cokolwiek powiedzieć i sympatycznie, że mimo szczękościsku pojawia się uśmiech. Święta za niecały tydzień a mnie gdzieś ich atmosfera powoli zaczyna dopadać. Są pomarańczka, mandarynki, pierniki, kapusta z grzybami gdzieś w pobliżu się czai i śnieg. Ten ostatni przede wszystkim. I mnóstwo miłych ludzi wokół. Tych miłych najbardziej mi ostatnio brakowało, w tym takim szarym przejściu ze złotej jesieni w białą zimę. Jest względnie.