Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zduny. Pokaż wszystkie posty

1 Comment »

Dni Zdun 2011. Za Zu Zi
oj, czerwiec już dawno za nami, ale wspomnienia pokoncertowe jak najbardziej aktualne:)
Saksofon
pół sceny.
scena plus ludzie, których nie widać :-)
bose stopy na detalu.
dużo kabli na detalu.
Kordyan w planie amerykańskim.
Przyczajony Rogal
Kamera kamerzysty Dawida.
Noga Kordyana na efekcie gitarowym?

mega szybciutka i króciutka wrzutka foteczek z koncerciku zespoliku Za Zu Zi na dzionkach Zdunków. Jejku jejku, ależ ja mam mega skapunie. Po całych wakacyjkach przypominam sobie o tamtych koncercikach.

Dobra, ogarniaj się.
Koncert bardzo sympatyczny, zespół także, szkoda tylko, że ludzie średnio dopisali. Ale to już tradycja ;-)
Ale mieszam z chronologią. Koncert z czerwca. Studzionki z lipca, wkrótce jeszcze nieco z innych miesięcy, coby nie było zbyt nudno :)

2 Comments »

Szklane domy.
Co prawda nie koniecznie te, o których marzył i śnił Wokulski, ale te także są ze szkła.
work in progress. Szklanki, literatki, kieliszki z markerowym z grubsza szkicem.
Diamentowe wiertła, parę innych bajerków i grawerujemy.
Z niezmytymi czarnymi konturami. Dom z placu Kościuszki.
Skończone. Jeszcze 5 takich i zamówienie kompletne.
Zdrówko!
wspominałam już o spartańskich warunkach pracy? ;-)
a tu do kompletu kościół 'Pogrzebowy', ratusz i kościół pw. Jana Chrzciciela w Zdunach

wyżej wymienione dostępne na Kiermaszu rękodzielniczym na Pograniczu Kultur w tą sobotę. Ul. Łacnowa, Zduny. Startujemy o 14 :-)
Prócz szklanek czekają jeszcze wycinanki, malowanki, biżuteria, Turbixony i wieeele innych :-)

Zapraszam!

No Comments »

Jagodowo.
Wraz z końcem czerwca pojawiła się u mnie Jagoda.
chwyciła w dłonie naręcze kwiatów i tak już została.
zdziwiona.
i zatańczyła solowo taniec towarzyski.
a później schowała się w liściach.

fajnie fajnie, jeszcze przed egzaminowo wtedy. i przedstudzionkowo. A teraz już poStudzionkowo. kurcze. smutno.

No Comments »

Nawiedzeni. Zduny, peregrynacja 2011
W sumie nawet nie chce mi się zbyt mocno rozpisywać nad tym, co tydzień temu miało miejsce w zdunowskiej parafii. Cała ta peregrynacja to jedna wielka ściema i komercja. Nie czuję tego. Ktoś w pogoni za tak często krytykowaną z ołtarza mamoną urządził sobie po Polsce tour de Maria. Tłum się bawi, a panowie w kempingach ustawionych pod młynem liczą grube pieniądze...
Brakuje tylko Kolorowych Jarmarków z głośników...

Piotrek

2 Comments »

Piotrek
Najbardziej kudłaty model z którym współpracowałam :}
przy okazji najwyższy z dotychczasowych i bardzo sympatyczny :)
za-stadionowy las był tego popołudnia całkiem fajnie oświetlony.
Taką przyjemną miejscówkę wyhaczyliśmy. Z podgrzewanymi fotelami i mnóstwem innych atrakcji.
Las ponownie. Albo raczej skraj lasu.
w potrzasku.
i w lesie. Klimatem przypomina mi nieco Frodo Bagginsa - ulubionego mojego hobbita ;)

Przedświątecznie. Pogoda dopisała. Piotrek dopisał, mój pomocnik-siostra także dopisała. Wszystko wydawało się grać jak w orkiestrze :)
Krótki spacer fotograficzny. Bez większego planu i 'zamysłu'. Na rozruszanie. Dla mnie po 'ludziowym-portretowym' przestoju i dla Piotrka na oswojenie się z obiektywem.

Jestem zadowolona z efektów i czekam na powtórkę :)

uff, po świętach. Żyjemy.

No Comments »

Amerykanie w Ceramie
A właściwie to jeden Amerykanin i nie tylko w Ceramie, bo w wielu szkołach krotoszyńskich był gościem.
Pierwszy dzień w polskiej szkole był dla Douglasa ciężkim szokiem... no dobra, żartuję sobie. Poza tym, że tam mówią po angielsku a tu po polsku, Douglas nie zauważył większej różnicy :-) Co prawda w polskich szkołach wszyscy podniecają się jedną wypaśną, e-tablicą, podczas gdy tam są one w każdej klasie jako standard. Cóż:)
Pomimo różnic kulturowych gra w Kamień papier nożyczki jest ponad podziałami a jej reguły są jasne dla wszystkich :)
Douglas to bardzo sympatyczny gość. Z każdym potrafił się jakoś dogadać i na dodatek umie składać zwierzątka z balonów!
Poza szkolnymi obowiązkami miał także czas na chwilę relaksu. Chwile te wykorzystaliśmy do maksimum, aby pokazać mu dorobek polskiej kultury regionalnej. Tutaj Kaflarnia w Zdunach. Dawno tam nie byłam, a jednak pamiętam niemal każdy kąt :-)
Douglas z zamiłowania rzeźbi, więc możliwość własnoręcznego wykonania kafla była dla niego wyjątkowym uśmiechem losu :) W sumie to tyle, ze Zdun. Na kręgielni nie wiedzieć czemu pozamiatałam i Waldka i Douglasa, chociaż na co dzień idzie mi tragicznie :-> no i chwila wytchnienia w kawiarni i dalej do pracy.
W tym gimnazjum imienia Mikołaja Kopernika jest dziwnie :> Mikołaj straszy z każdej szkolnej ściany w ilości milion pięćset. Tutaj taki pozytywny Douglasowy akcent czyli rozdawanie amerykańskich cukierków za uczestnictwo w zajęciach. Swoją drogą okropnie słodkie te cukierki.
Zajęcia w gimnazjum nr 4.
Cukierasy w biedronce :-)
I ostateczny test umiejętności. Konkurs odbył się w Ceramie.

Nie będę zagłębiać się w merytoryczne wartości tej dwutygodniowej wyprawy. Douglas Wilson przyleciał z Chicago na wymianę. Dwa tygodnie spędzone na 'śledzeniu' jego nauczycielskich poczynań na obczyźnie to za krótki czas, żeby kogoś poznać. Nie mniej jednak Douglas pozostawił po sobie bardzo miłe wrażenie. Swój chłop, pomimo że z Ameryki. Dużo się wydarzyło podczas tych dwóch tygodni, aż trudno sobie teraz wszystko przypomnieć.
Dziwne uczucie wiedzieć, że nigdy więcej się kogoś nie zobaczy... Z drugiej strony - nigdy nie mów nigdy ;)

No Comments »

Półkolonie z ZOKiem
Pan Stasiu nasz najstarszy wolontariusz :)
W zeszłym roku była delfinem.
Młody uwielbiał strzelać takie miny.
A w Aquaparku było ładne światło.
i za takie coś uwielbiam 50mm.
i za to też.
Kuba
Jasiu.
Dedu to nie on.
Łysy. Kolejny z naszych wolontariuszy.
Filcowanie.
zamyślona.
robótki ręczne.
ach, te baby.

Regular Ordinary Polish Meal Time:->

w sumie to nawet nie streszczenie półkoloni. Kilka luźnych zdjęć z lutego. Zaległości, że hej ho. totalnie nie miałam chęci do wrzucania tu czegokolwiek. Sporo się wydarzyło, ale już nie pamiętam co. jest już bardzo późno, pora już spać.