Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydziwiam dziś.. Pokaż wszystkie posty

Myszka Miki

3 Comments »

To nie jest myszka miki którą pamiętacie z dzieciństwa.
Najpierw był szkic. Starym długopisem i markerem.
Następnie wycinanie szablonu bezpośrednio z papieru na folii.
Po lewej szablon właściwy, po prawej - środek szablona właściwego. Posłuży mi później do wykrawania mniejszych elementów.
Przy okazji wycinanek - gupie zabawy papierem. Miki-zombie.
Ołkej. Kleimy wzór na koszulkę.
Naklejony wzór, nieodklejany środek i odklejona podklejka wzoru. A do góry okejka z innej, robionej dziś koszulki.
Pierwszy etap malowania - pokrycie białych miejsc.
Te szczęki przydadzą się nieco później.
Po wysuszeniu można odklejać mniejsze elementy i zaklejać je innymi.
Już widać nieco więcej.
Taak, głodzilla atakuje.
Nie pytajcie. To nie ma związku z dalszym procesem twórczym.
Najbrzydszy etap. W sumie jedna wielka niewiadoma.
dodanie kolorów. Nieco ożywia ten ponury obrazek.
I najfajniejszy moment - oderwanie naklejki. Wtedy wszystko wychodzi na jaw. Jedyne co możemy tu zrobić, to domalować nieco kontur markerem, lub pociągnąć delikatnie farbą.
i ostatni akcent - napis. Fajnie się wycina literki w tejże folii. Jeszcze fajniej odrywa folie i ogląda jak wyszły. Trzeba jednak uważać, żeby mocno przykleić folię do pomalowanej już części. Mogą się robić zacieki.

Tadą! i oto efekt końcowy.
/całość wykonana farbami do tkanin, po przeprasowaniu są bardzo trwałe.

Pewnie niektórym runęło dzieciństwo. Mnie by też runęło, gdybym przepadała za myszką miki. Ale tak nie jest, więc jest jak jest. Taka brzydka praca jest efektem wkurzenia na szkołę i wszystko, co się jej tyczy. W niedziele egzamin a jak widać, robię wszystko, żeby się nie uczyć. Zresztą, po diabła się uczyć, skoro i tak oceny idą na chybił-trafił.
Nie zgadzam się i już!

7 Comments »

To już 5 lat!
5 urodziny Kavenawe!
za wspólnie spędzone 5 lat wszystkim serdecznie dziękuję!
mam nadzieję, na kolejne 50 w tak fajnym towarzystwie :)

i bonusik na tą okazję!
Kto do jutra do godziny 24 wpisze się pod tą notką otrzyma pocztą* pocztówkową wersję urodzinowego obrazka, a co :}
Endżoj!

*tą starą pocztą, nie wirtualną. Tą ze znaczkami i kopertami, tak gwoli ścisłości :D

2 Comments »

Dziecko Reklamy.
Ryba wpływa
na wszystko.
Tak to jest, jak ma się niewyleczoną angine i idzie na dwór.
Tak to jest, jak jest się dzieckiem reklamy i śpiewa "give me some fish give me, give me some fish..."
Wrzucam, bo Marcin miał napad śmiechu jak dowiedział się, że nie zdążyłam dokończyć napisu, bo mama mnie ściągnęła z dworu...
Ale Ryba wpływa wciąż jest na boisku i ma się dobrze.

Dobija mnie już ta zima i to wszystko. Wszędzie śnieg, ale nie biały, ładny tylko żółty albo szary. Do dupy raczej.
Jedynym pozytywnym uśmiechem na wieczór jest fakt, że Lao Che wydają niebawem kolejną płytę. To już 4 i za każdym razem zadziwia.

2 Comments »

Pusz de baton.

Guziczki, koraliki alabastrowe, crackle, masa perłowa i inne szklane cuda.

Tak generalnie to elementy kolczyków :) tak, dziubam sobie w wolnych chwilach kolczyki:)

i trochę bigli i taki mały bajzel na biurku. Tak jak lubię.

I moja tablica korkowa :D uwielbiam przybijać na nią coraz to nowe "trofea" i przyglądać się jej w czasie zamroków, które zimą dopadają częściej. Może trochę wam i sobie pomogę katalogując ten syf...
od lewej:
-Piórka, szkice, rysunki, nipy, pesele
-pocztówka z Chile, dzięki Darek ^^, zdjęcia od Eweli (cenzurka drobna)
-lizak z Elefantem też od Eweli, dalej Krówka od Agatki, pod spodem prześwituje jakiś stary rysunek, obok projekt maskotki z rękawiczki, zrealizowany dawno dawno temu i mój numerek z szatni z Ceramy :>
-koncertowo- Indios bravos z autografami, Ag, kiedy to było?:D stary kalendarz z 2008 gdzie czas zatrzymał się na koncercie MUCH, obok Pustki, Lao Che, Coma, niżej Mezo, gdzieś pod spodem Stare Dobre Małżeństwo, a obok "prasa" która to pomogła mi trochę dostać się bliżej sceny ;)
-dalej, wejścióweczki w Karkonoszach wspominki z gór. wyżej wrzos z wyprawy na polanę w poszukiwaniu trawy dla króliczasów, bilet na tramwaj z jakąś pamiętną datą, której nie pamiętam,
-kartelucha z narysowanym Nikonem. Jak narazie jedyny nikon jakiego posiadam ;)
-pod spodem kilka portretów Johnny'ego Deppa, Elijaha Wooda i Rufusa Weinwrighta
-na tym wszystkim rysunek od Eweliny a na nim pszczółka Maja i Elefant. Wszystko jasne ;)
-obok kapselek z Tymbarka, Nóż do otwierania listów od Crisa, agrafka, bransoletka od Crisa, trochę guzików, breloków z filcu, butki z Międzyzdrojów, motylek z wystawy i miliony wspomnień.
Nie widać na zdjęciu, ale gdzieś pomiędzy kartkami wciąż leży malutki ususzony chaber podarowany mi przez Łukasza pewnego lipcowego wieczoru na spacerze po zdunowskich polach i lasach.
Miłe chwile.
uch.
4 dni do Studzionek. oficjalnie nie mogę się doczekać :D

1 Comment »

Sklepy cynamonowe.
Listopad. Od gór nadciągały burzowe chmury a on wzbijał się to w górę, to znów opadał w dół, zupełnie ignorując nadchodzące niebezpieczeństwo. Plac opustoszał i tylko cisza zaczynała być coraz bardziej nieznośna...
16-17.11.2009r
ojej, to przez elefanta, tak wyczytuję z podpisu z tyłu kartki:)
Listopadowe noce bywają mroźne. I chociaż las układał się już do snu on ciągle grzał łapki przy ognisku.
-Dojdziemy jutro do miasta? - zapytał ziewając rozdzierająco.
-Tego nie mogę Ci obiecać. - odpowiedziałem wbijając wzrok w las. Między drzewami zgasły dwa niewielkie punkciki.
17.11.2009r.
słoniowych opowieści ciąg dalszy. Chyba mój faworyt :)
i brak opisu z tyłu kartki... niedopatrzenie. Hm, ale też powstała 17 listopada. pamiętam jak dziś. muszę znaleść więcej tego szarego papieru bo jest rewelacyjny. A motyw słoniowy już się w głowie klaruje i w niedalekiej przyszłości powstanie kilka kolejnych "ilustracjo-odcinków".
Nie pamiętam kiedy i czy ten motyw już tu był. Bardzo możliwe, że tak, ale co tam. Dla przypomnienia :) akwarele, kolorowe tusze, tusz kreślarski, dużo wody i trochę magicznych sztuczek :>
Moje miasto. W wersji komiksowej i mocno niepoważnej powędrowało jako praca zaliczeniowa na rysunek ;D ale spodobało mi się działanie w takich klimatach, więc będzie tego więcej. Ha! już jest, tylko czeka na dobry czas.
też starociek. ale mam do niego sentyment i ten krzywy koński ryjek. Ech, wczorajszy wieczór w towarzystwie ludzie których bym się nie spodziewała mieć w swoim towarzystwie był czarujący.
A to w ramach trawienia "Samotnych". Niesamowicie ujmujący czeski film. I historia o tym, że każdy ma na sobie takie małe światełka, bo to znak, że jest ktoś, kto nas kocha. A wy, ile macie światełek? na pewno nie tyle ilu znajomych na nk ;>
Takie tam akwarelkowanie dawno i nieprawda :)
akwarelkowanie
kolejnezbliżenie. kurcze, nawet sobie nie zdaje sprawy teraz ile nad tym wysiedziałam wtedy ;}
Ach ach, mój ulubiony Elijah Wood :}
i tu w wersji dziwnej :}
Moja martwa natura na zaliczenia z rysunku, jak Maciej słusznie zauważył inspirowane Bobokiem Dostojewskiego :}
a to jeszcze z czasów muzealnych. Na fali Zmierzchu, który to słusznie mnie do siebie od samego początku zniechęcał. Długa historia, mniejsza z tym.
i ponownie Elijah Wood. Kurcze, uwielbiam tego gościa. Za Everything is illuminated, za Hooligansów, za Froda i nawet za tą głupią rólkę w małych agentach...
A tym małym studyjnym dżołkiem kończę dzisiejszą net-wypowiedź.
Historii tego rysunku nie pamiętam, ale śmialismy się wówczas, że małpy to małpy i nie należy wymagać od nich tego, czego wymaga się od ludzi. Tak generalnie to muska mnie skrzydło zidiocenia mając przed sobą wizje kolejnej sesji i zaliczenia Teori Kultury już mi drżą kolana i lewa kostka, ale będzie git. musi być git, choć to są naprawdę straszliwe rzeczy. uch. Na pożegannie zdanie od pana Dobrowolskiego, który to będzie śnil mi się po nocach.

"W toku krzyżowania indywidualizującego i generalizującego kąta widzenia uwzględniamy najpierw istniejące, sprawdzone na innych przypadkach koncepcje teoretyczne i posługujemy się nimi jako dyrektywami badawczymi zarówno w czasie zbierania materiałów, jak i w wyjaśnianiu badanych procesów. "

tak, takich tekstów jest całe milion stron i musze to sobie przyswoić. alleluja i do przodu.

No Comments »

Na co dybie w wielorybie czubek nosa eskimosa?
uroczy z niego fotograf. Gdyby każdy zajmował się tym z takim wdziękiem to ja rzuciłabym to w diabły i chodziła i patrzała i zachwycała się tym widokiem...
Póki co pozostaje mi wychodzić czasem na dwór, pooglądać sobie niebo z perspektywy niskiej, porozmawiać o niczym, powdychać powietrza od którego później boli brzuch i wracać do domu przed 10. Albo krótko po.
Brakuje mi tego zdziwienia i zachwycenia nowością. I czy wrócisz tu? i czy aby na pewno? Spotkałam dziś mnóstwo pozytywnych ludzi. Więcej niż w zeszłym tygodniu. A jednak mimo wszystko w środku zawiązuje się wredny supeł, który boli gdzieś między płucem prawym a lewym.
I see 1000 things in one place... mraza ciąg dalszy.
i czasoumilaczom dziękuję za czasoumilanie.
I finito. Jeszcze w czasie ciepłego listopada Monika i jej dwóch pociesznych bodyguardów wyciągnęli mnie na zdjęcia. Co prawda umawiałyśmy się już od dawna, ale dopiero niedawno nam się to udało. Spacer krótki, bo niespodziewanie zaczęło padać. Listopad. Nosz można się spodziewać wszystkiego, byle nie deszczu...

mniejsza. Było miło i sympatycznie. Dzieciaczki pocieszne, Monika zadowolona. Pewnie niebawem (mam nadzieję, że z lepszym niż tym razem zapłonem) umówimy się na zdjęcia jej. A już jutro Anita i kilka zdjęć do kalendarza. Nie znam jej więc nie wiem, na co ją stać, mam nadzieję, że uda się zrealizować choćby kilka pomysłów. Niech Bóg ma nas w opiece, bo na żadną inną opiekę już nie liczę.

Minione półtora tygodnia poważnie zamieszało mi w głowie. Idę nie wiedząc już sama czego pragnę. Potykam się o kamienie na ulicach, wyzywam ludzi i czekam na śnieg. I nie rozumiem. Nie rozumiem jak mogłam dać się w to wplątać?...

No Comments »

O czym ja mam myśleć z Tobą?
Podobno nie wolno myśleć tylko o sobie
O wszystkim trzeba, co się rusza...
A o kim ja mam myśleć?
Jak jestem tylko sobie
i kawałkiem mnie...
Nie wolno zbliżać się i siedzieć za długo
Przy komputerze, który...
Podobno nie czuje nic!Nie wolno...
Umierać w ciągu 24 godzin
Wychodzić z grobów
I rodzić się!
..... kochać się!



Ciekawe, o czym myślisz w tym momencie...?

1 Comment »

Say something how well you are?
Pod takim hasłem upłynął mi dziś dzień. Jest 22.56, skończyło się szkło kontaktowe, a ja mam w głowie takie przyjemne uczucie dobrze wykorzystanego dnia. Dzięki Arek, bo w głównej mierze to dzięki Tobie :} Powrót do przeszłości? z przyjemnością. Czekam na kolejne spacery...
Ta sama żabka z fimo, co wyżej plus kwiatek - jeden z projektów kolczyków. Bardzo sympatyczny materiał do obróbki :)
Dwie żabki z fimo :D i zdjęcie zrobione lustrzanką. Pierwsze - tu zdziwienie - telefonem ;) cóż no.
Żabki wy moje, trzymajcie się.
Tą żabkę dedykuję Ani, która musi siedzieć w półcieniu, ale wie, że warto:) no i na pocieszenie (ja wiem, że to małe pocieszenie w porównaniu ze Szkocją, no ale cóż:D
Rysunkowo. W ramach pomocy siostrze:} i do 10 czerwca wolne, a co :}
Przed kolorem i w kolorze. Temat: kapela ludowa w kubiźmie. Inspiracja naprawdę luźna. Zdjęcia z tablicy korkowej, a dodatkowo sama zauważam dużą inspiracje stylem Grisa Grimliego (który nawiasem mówiąc jest mistrzem groteski rysunkowej i jest rewelacyjny!)
Zdjęcia z telefonu, więc jakościowo kiszka. Może nie tak do końca, ale mimo wszystko:D
Jason Mraz, ołówkiem na płótnie. Aż mam dylemat, czy nie walnąć go w kolorze... może wpierw zrobię ksero/kolejny rysunek? mniejsza.

I na koniec coś dla smaczku:
Dzieło siostry. Pierwsza skibka pyszka. Druga wylądowała na półce od klawiatury, moich spodniach, krześle i podłodze. Kurde blaszka.
Mimo wszystko smacznego :}