Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zielone. Pokaż wszystkie posty

No Comments »

Dolores
W krzakach
Koło krzaka.
Nieopodal krzaka.
z głową na drzewie.
z głową pośród drzew.
I z głową wyrwaną z kontekstu ale na ładnym tle ;-)
Ciąg dalszy popołudniowego zdjęciowania z Misią i Dolores. Bonusowo był jeszcze Bartek, ale on za chwilę.
Jest maj. Jest cudownie. Była majówka, wstyd w Dino ;-) za stadionem trudne spotkania z lasem, Kamili ciągłe wyłażenie na papierocha, Padre nad Stawem i dawno nie widziany Rogal. Cóż to była za noc. W sumie jak każda inna, tylko wieczór przed nią nieco dziwniejszy.

Niecałe dwa miesiące do egzaminu, trzeba by się spiąć. A po egzaminach... Studzionki na miesiąc. Jest cudnie ;) no i Enej wygrał MBTM. innymi słowy dobryj den.

No Comments »

Misia.
eye of the tiger :-)
albo raczej of paf :>
Michasia w wersji przestraszonej liścia.
z wachlarzem, bo było upalnie.
i po Misiowemu, na dziko.
i tu też.

Kawałek naszej sekcji fotograficznej :-) dziewczyny miały ubaw, a reszta.... też w sumie miała ubaw :)

No Comments »

Polowanie na jelenie
Upolowany :) zupełnym przypadkiem z ambonki ustrzelon podczas szamania cukierków z lidla. Tzn my szamaliśmy siedząc w ambonce, on się pojawił i został ustrzelony. :)
Czujne bydle :)
On tu rządzi.
no ale jak ktoś chce, to ustąpi i pójdzie na inne pole...

hehe, zabawne czwartkowe popołudnie. Szalone. Paweł prawie zakopał auto na polnej drodze, ale dał radę. Później było weselej. Skakanie przez rowy, historie o koziołkach, cukierki w ambonie, bieg za uciekającymi sarnami i próbowanie pietruszki prosto z pola. A to wszystko skondensowane w 2 godzinach spaceru z dala od cywilizacji.
Ja chce jeszcze raz :D

1 Comment »

Chwila, jak fenoloftaleina...
zabarwi dzień, zabarwi dzień...
spacerkowo.
pierwsze promienie wiosennego słońca. Złapane.

Jest niedziela wieczór, nie chce mi się iść spać, chociaż jestem pieruńsko senna. Poznańska noc imprezowa zakończona sukcesem :) Dawno nie było tak wesoło i lekko. Wiosna na całego. I nawet na wykładach udało mi się nie spać. Pomijając literaturę, która zawsze odbija mi fakturę rękawa na policzku. Powoli ogarniam zdjęciowe zaległości. W kolejce jeszcze Sylwia i Liska, blendowe plenery, wyprawa z Pawłem na sarny, narzeczeńskie fotki Moniki i Tobiasza i być może jutrzejsze zdjęcia z Marcinkiem :)

Chcę to nadrobić do Studzionek, żeby później z czystym sercem móc delektować się tamtejszymi widokami. A widoki są boskie! I wkrótce aktualizacje w dziale sklepikowym. Nareszcie ;}
4 dni do wyjazdu.
Dla mnie bomba! :}

No Comments »

Wiosna! :}
Dzisiejsze świetlicowe. I choć nic szczególnego to tak jakoś odpowiada mojemu nastrojowi z ostatnich dni. Zielono i wesoło.

Długi majowy weekend - Studzionki! :D

No Comments »

[Fly me to the moon...]
Let me sing among those star
Let me see what spring is like On Jupiter and Mars
In other words, hold my hand
In other words, baby kiss me
Fill my heart with song
Let me sing for ever more
You are all I long for
All I worship and adore

In other words, please be true
In other words, I love you

No Comments »

Sylwia.
O!
I znów natargałyśmy rumianku ;}

Nie wiem co to, jakieś czerwone rosło przy drodze; }Koszulowo.I znóow.I kwiatkowo.I prawie jak Frodo Baggins ;) 

Przedostatnia sesja wakacyjna. Spacer z Sylwią w pewną duszną niedziele.  Fajnie, fajnie :) 

szczerze mówiąc, to nie chce mi się zbyt wiele dzisiaj pisać. Za chwile wrzucam Kruczka, w przyszłym tygodniu pierwsze moje zdjęcia Ani tu i kto wie co dalej :)

ech, endżoj: }

1 Comment »

900.

Notka numer 900. Mak z poznańskiej cytadeli. Spacer dawny, ale nie zapomniany.Aga zamyślona. Sz pieruna, ciężko się z Tobą współpracowało, ale warto było:DFajne drzewo znalazłyśmy na Cytadeli :)
"Pojmujesz to? pojmujesz?! chyba nie bardzo, bo twoja reakcja jest jakaś oschła". czyli monologi siostry mojej też rudej :>Zobacz taaam jak gumisie skaczą tam i siaaam!

Aga siedząca ;>
No i sprawdzamy, czy pod listkiem nie ma wciornastków *I ostatnie z tej serii.

Doobra, spacerek z Agą. Po zajęciach, cytadele mamy o rzut zdechłym kotem, więc się wybrałyśmy. Aga pozwoliła mi z łaski swej ogromnej fotografować się(!) za pomocą jej lustrzanki(!) co nieczęsto sie zdarza, o czym zapewnia na swoim blogasku ;) Spacer udany, Aga wybredna, ale generalnie wesoło było ;}

W tak zwanym międzyczasie udało mi sie skończyć 20 lat ;} Dzięki wynalazkowi jakim jest nasza-klasa otrzymałam takie mnóstwo życzeń, że przez poprzednie 19 lat sumując tyle nie dostałam :> co prawda większość od osób, których daaawno nie widuje i pewnie na ulicy dziś bym ich nie poznała (co nie jest takie dziwne w moim wykonaniu, bo sąsiadów też udaje mi się nie rozpoznawać ;) ale trafiło się też mnóstwo życzeń od osób, które znaczą dla mnie naprawdę wiele i szczególnie za to Im dziękuję! Cieszę się, że jesteście :) Wymieniać nie będe, bo nie w tym rzecz :}

Dedykowane Eweli, bo to ona zmotywowała mnie do wrzucenia czegoś nowego :}

Ach, dziś ostatnie przedwakacyjne spotkanie Kolgejtu. Ludzie, co ja bym bez was zrobiła? ^^ Srebrnego nissana nie zapomne...

*Wciornastki to "podręcznikowe" określenie tych beznadziejnych robaczków co wyglądają jak przecinki i włażą w monitory i wtedy ma się organiczne bad pixle.

Notkę numer 900 oficjalnie uważam, za uczczoną :>

1 Comment »

In the jungle, the quiet jungle...
the baloon sleeps tonight.
I stroimy las na święta.
I odpoczywamy po strojeniu lasu na święta.
I idziemy po odpoczywaniu po strojeniu lasu na święta.
I Nataliona też odpoczywa, chociaż nie stroiła.
I się prawie rozpadało, więc zapobiegawczo wyciągnęła parasol.
Deszczu jednak nie było, więc z ulgą w sercu pierdykła się na trawę.
I teraz seria jak maiecka wyzionuje ducha.
No to wyzionęłam se tego ducha, leże w trawie.
I po chwili mnie tak wstało się, bo na leżąco ducha mojego żegnać nie będe. Kultury trochę;P
I finalne Dance Macabre!
Uh, już po wszystkim, znów można odpocząć i się najeść.
Wczorajszego popołudnia las był wyjątkowo piękny, dzień był wyjątkowo z***y, a ludzie wyjątkowo dziwni. Czekolada wyjątkowo słodka, a piknik wyjątkowo udany. Folia dzieli się przez podział, a nie przez pączkowanie, jak myślałam wcześniej. Tego typu wypady są wyjątkowo kaloryczne, a mrówki wyjątkowo chytre. Wszystko wczoraj było na opak. Wszystko do kwadratu, a nawet do sześcianu. Dupa, dupa, dupa. Tylko Kruczek wieczorem uratował moją wiarę w płeć męską. Bo ja już nie wierzę. Nataliona pomogła mi niekoniecznie uwierzyć, albo zniewierzyć do końca, ale pomogła mi trochę nie myśleć. Zdarza mi się często, ale zwykle niemyślę na tematy, na które jednak powinnam. Sylwia znów przypomniała mi swoimi perypetiami o tym, że jednak płeć brzydsza jest trochę ekhem, dziwna. Więc wychodzi na zero.
I pomimo litrów czekolady we krwi i szumu wiatru w lesie i w głowie nie jest tak, jakbym chciała.

Poskładano mnie dzisiaj "dokumentnie".

dialog tygodnia:

"-Spotkanie foto, o wpół 6, piątek. Zbiórka pod ratuszem.
-rano czy popołudniu?
-po południu.
-jak załatwie pojazd to nadlece."

I kit. Zawsze twierdziłam, że kosmici są wśród nas. Dzięki, you made my day!