Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muminki. Pokaż wszystkie posty

No Comments »

Powiedz temu, kogo spotkasz, że nie ma końca ta historia...
Wspominałam już, że niesamowicie podoba mi się, jak facet gra na harmonijce?!
Czemu o tym wspominam? Proste...
Klimat tej działkowej sesji tak jakoś dobitnie wiosennie mnie rozłożył i przypomniał coś...
co?
Muminki i Włóczykija...
A szczególnie tego drugiego, z jego odwiecznym spokojem i mądrością.
I jego specyficznym stylem bycia. Jemu do życia wystarczyło tylko kilka rzeczy...
...namiot, wędka, przyjaciele (chociaż trochę głupio wpisywać ich do klasyfikacji "rzeczy"), harmonijka...
Żył z dnia na dzień. Cudowne wręcz są jego mądrości ukazane w książce...
Ech, znów się roztkliwiam nad takimi strasznie infantylnymi rzeczami.
Zresztą co z tego? Może i jestem naiwna. Mnie to odpowiada póki co. Kogo to obchodzi?
Postanowiłam dzisiaj, że zostanę pilotem. Czego? jeszcze nie wiem. Czy każdy kto chciał zostać pilotem wiedział, co będzie pilotował? Chcę dobrze popilotować swoje życie. o. Styknie.
Tak się jakoś sielsko zrobiło...

Skoro o Muminkach mowa, fragment z książki przesłanej mi przez Agatkę;)

"Włóczykij siedział nad wodą paląc fajkę.
-Czy masz wszystko, czego ci potrzeba? - zapytał Muminek.
Włóczykij kiwnął głową potakująco.
-Najzupełniej wszystko - powiedział.
Muminek pociągnął nosem.
-Palisz teraz chyba inny tytoń? - spytał. -Trochę przypomina maliny. Czy to dobry gatunek?
-Nie - odparł Włóczykij. -Ale palę go tylko w niedzielę.
-Ach, tak - odparł Muminek zdziwiony. -Prawda, że to niedziela. No to hej tymczasem, pójdę i położę się!
-Hej, hej! - powiedział Włóczykij"

1 Comment »

To ja, narcyz się nazywam.
Dosyć spontaniczna i dziwna w realizacji sesja kwiecista.
Motyw Włóczykija będzie się przewijał ilekroć będę miała pod ręką aparat, Włóczykija, makro i pół kilograma ciekawego motywu.
Zabawa światłem, dyfuzorkami, długimi czasami naświetlania, makrem, tłem, statywami i w ogóle niecodziennie.
4 sekundy naświetlania. Uczę się nieoddychać. Bo póki co, statyw w porządku, ale kapkę niestabilny i za lekki na takie czary mary. Więc trzeba nacisnąć spust migawki i postarać się przez 4 sekundy nie oddychać i nie ruszać się ani milimetra w prawo czy w lewo.
I kwiatek dla:
Agatki, bo wyraża szczere "aaaj" na widok pewnych zdjęć i ma szczypawiczną traumę z dzieciństwa i spotkam ją już za tydzień.
Sylwii, bo ją boli noga bo zrobiła sobie poważne aua, żeby tak ją chociaż trochę rozweseliło :)
Mundasa, bo ten co miał być jest niewiadomo gdzie i to tak niesympatycznie troche.
Michała, bo od 3 dni dzień w dzień raczy mnie coraz smakowitszymi porcjami zdjęć ;>
Ernesta, bo zrobiliśmy sobie małe dokształcanie z inglisz w autobusie ;)
wiecznych malkontentów, żeby poczuli, że wiosna już przyszła, a to, że deszcz pada, znaczy jedynie tyle, że aniołki płaczą. A po płaczu zawsze (w mniejszych lub większych odstępach czasu) przychodzi śmiech i radość.

I tak co-nieco na deszczowe popołudnie. Endżoj!

Uważajcie na kałuże.

Nie mówię tego, tak o. Bo nie mam nic do roboty. Owszem, mam i to dużo. Co? Pilnowanie wody, żeby nie uciekła w parze z parą. Albo obieranie kiwi. Albo zastanawianie się co jeszcze. Ale proszę was, uważajcie. Opowiem wam małą anegdotkę. Idę sobie ze szkoły. Chodnikiem. Jak zwykle zresztą. I padał deszcz. Nie, sory winetu, wtedy już nie padał, zanosił się na padanie, ale chwilowo się wstrzymywał. Padać nie padał, ale kałuże już porobił. Więc idę. Płyty chodnikowe układają się w dziwne mozaiki. Nie deptam na linie. Chcę pokochać kogoś sensownego, świnie mi się nie widzą. Idźże już wreszcie, mówię do siebie, zostawiając gdzieś z boku tą dziwną metafizykę. I wtem przejechał pan na rowerze, motorze, w samochodzie, autobusie, tramwaju, w trolejbusie i na hulajnodze. I rozpruł kałuże na milion kropel. I kilka z tych milionów kropel zadomowiło się gdzieś na mnie. Nie mówię wam tego, żebyście mieli jakiś uraz do kropel i do kałuż. Nie, bo te są naprawdę w porządku. Mówię to dlatego, że nawet jeżeli nie rozumiecie po kaszubsku, czy ten zielony sok z kiwi ścieracie zwykłą ścierką do naczyń, a nie wilgotną gąbką, to w końcu macie prawo wiedzieć. Powiecie może „wódz nie zdradził szczegółów”, powiecie może także, że to „zbrodnia” albo i nawet mord! O zgrozo, a tu zwykłe rozkropelkowanie. Uważajcie na facetów na hulajnogach. Uważajcie na tanie promocje. Na psy umaszczenia biszkoptowego. Na kudłate Hieronimy. Na zło czające się wszędzie. Na umiarkowany klimat, prognozy pogody na TVN pogoda. Na przypadki losu, zielono-czerwone światła na przejściach dla pieszych i deszcz. Na ten ostatni uważajcie najbardziej. Bo on robi kałuże.

Proszę ja was drogie dzieci,

uważajcie na kałuże.

1 Comment »


Historia pewnej znajomości część 2.
podtytuł
"O trzech takich co nosili;) butelki (%)"

Gdzie się podziały tamte prywatki, gdzie te butelki? gdzie tamta woda mineralna z krystalicznie czystych źródeł Nałęczowa?
A co my tu mamy?
Jedna flaszka, druga flaszka...
... i też trzecia kurde bele, leci.
Muzeum stoi zupełnie puste nocą, kurzą się dookoła rupiecie...
Wracamy chwiejnym krokiem, po okrążeniu nad ranem, po schodach na piechotę raczej rady nie damy... (nie daliśmy ;)
...

Ciąg dalszy nie nastąpi.

...

Te wszystkie czary mary wyżej, to tylko i wyłącznie efekt wakacyjnego spożytkowania i umiejscowienia nudy w jedno konkretne działanie. Grupa M&M's mejking-bajkowing-naklejking-na-balooning wkroczyła do akcji i ma się zupełnie dobrze. No może poza tymi wszystkimi szaleństwami, które niekiedy przychodzą do głowy kiedy od samego rana, od 10 wdycha się woń kleju w tubkach (który swoją drogą nie wonieje ni hu hu) i czarnego markera marki BIC. Jest super:D kolejnym etapem będzie ozdobienie reszty z 5 balonów i wypuszczenie ich w powietrze w pewną cudownie pogodną sierpniową sobotę.

Pozdrowienia dla Malwiny, która robiła mi zdjęcia (jakby ktoś nie zauważył, to nie dałabym rady zrobić sobie zdjęcia wykadrowanego, na którym sama się znajduje o.) i z którą naprawdę fajnie mi się współpracuje:)
Dla Darka, za to, że musiał znosić mój RA. (Rzepowy Atak) mam nadzieję, że żyje i ma się dobrze, bo różnica 5kg może niekiedy źle robić na kręgosłup ;)
no i tych wszystkich innych których po prostu nie chce mi się wymieniać.o. albo za dużo ich żeby wymieniać:}

No Comments »

Historia pewnej znajomości...

Jak już wiadomo, Włóczykij to mój idol z dzieciństwa, więc postanowiłam z Malwiną wrzucić go też na ten taki duży balon:} no i oto jest:) Trzeba było go ubrać jakoś, żeby nie świecił golizną po oczach ;)
No ej co, małe ciach czarnym markerem i włala.
Akkkuku:D 100% kadru, żadnych montaży i tak dalej. Ten Włóczykij naprawdę jest takich rozmiarów:)

"w myślach chodź tu do mnie

Poczuj się swobodnie,

Przy mnie bądź, a przy mnie bądź!

A teraz chodź tu do mnie

Poczuj się swobodnie,

Przy mnie bądź, a przy mnie bądź."

ajajaj, w tym momencie zawsze kojarzy mi się taka jedna osoba... hehe:>
I tutaj historia kolejnej balonowo-muminkowej znajomości ;)


cdn.