Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwierzęta. Pokaż wszystkie posty

No Comments »

Ptaki - blokersy.
Sikorka bogatka na dachu nowego karmnika.
Ta pilnuje jedzenia. Się najeżyła małpa mała. Małpa - bo odgania inne ptaki od jedzenia.
Kos. Przybycie tego gościa jest zawsze pełne emocji. Bo nie dość, że przylatuje rzadko, to podziuba chwilkę, z premedytacją zapozuje i odleci. Nie boi się jednak obecności ludzi i aparatu. Upodobał sobie słonecznik :}
Płatki śniegu na piórach kosa.
A ta ciekawska sikorka chciała na bezczela podejrzeć, co dzieje się za szybą. Oj, jak ja lubię te latające stworzonka!
To wygląda mi na ziębe, ale mogę się mylić.
Grubodziób. O nim mowa była już wcześniej.
Tłoczno tu momentami.
Sikorki.
Gdzieś mam zapodziane zdjęcie dzwońca. Nie chce mi się szukać. Wrzuce przy kolejnych śniegach, bo teraz ptaszki znalazły chyba inne miejscówki z jedzeniem i nie widać ich zbyt często odkąd stopniały śniegi. Może to i dobrze?

No Comments »

Wiem, gdzie jest Nemo!
Ale zanim Wam powiem, to jakaś ryba odwróci się do Was dópom. Przepraszam, ale to nie moja wina, że ona lubi być dópom a nie przodem.
W ogóle te rybki były jakieś niepełnosprytne;) Ta np cały czas siedziała przyklejona do tego krzaczka.
Ta uciekała przed obiektywem jak poparzona! To jest chyba ta Doris, czy Dolores od Nemo.

A ta żółciutka z kolei pokochała obiektyw od pierwszego wejrzenia i właziła mi w kadr, kiedy chciałam uchwycać inne rybki.

A tu jest Nemo!
Bo on ukrywał się w tych różowych krzaczorach!
Ale wypłynął i pływa!
I teraz jest tu!

No, tajemnica wyjaśniona, świat uratowany. Słucham piosenki o zimnych dziadach listopadach. Faktycznie dziadowskie. Jeden dzień i tyle śniegu... Tego nawet starożytni górale nie przewidzieli...
Zimno!

2 Comments »

Pająki - kolczyki.
czyli Majkowe studio nagrań vol. 3
Svarowskie. A tak się zarzekałam, że ich nie przerobie na kolczyki tylko zostawię sobie do oglądania i fotografowania. No i masz Ci babo placek. Bez bigla, bo nie pasowałby mi do zdjęć ;]
Starcie gigantów. Aktualnie na biurku mam 13 lutowanych pająków :}
Z labradorytem, moim ulubionym kamieniem. Jest dosyć drogi ale przepiękny. Niestety zdjęcie nie oddaje jego uroku, a szkoda ;)
I pajonki z czerwonom dupom. Niezwykłej urody szkło fasetowane w kolorze głębokiej czerwieni.

Oczywiście wszystkie pająki poza tym, że fajnie wyglądają na biurku i fajnie się je foci są także do noszenia na uszach. Jako biedna studentka jestem skazana na znalezienie dla nich zacnej pary uszu :)
Kto przygarnie pajączki?
szczegóły tu: TUTAJ

No Comments »

Polowanie na jelenie
Upolowany :) zupełnym przypadkiem z ambonki ustrzelon podczas szamania cukierków z lidla. Tzn my szamaliśmy siedząc w ambonce, on się pojawił i został ustrzelony. :)
Czujne bydle :)
On tu rządzi.
no ale jak ktoś chce, to ustąpi i pójdzie na inne pole...

hehe, zabawne czwartkowe popołudnie. Szalone. Paweł prawie zakopał auto na polnej drodze, ale dał radę. Później było weselej. Skakanie przez rowy, historie o koziołkach, cukierki w ambonie, bieg za uciekającymi sarnami i próbowanie pietruszki prosto z pola. A to wszystko skondensowane w 2 godzinach spaceru z dala od cywilizacji.
Ja chce jeszcze raz :D

1 Comment »

Say something how well you are?
Pod takim hasłem upłynął mi dziś dzień. Jest 22.56, skończyło się szkło kontaktowe, a ja mam w głowie takie przyjemne uczucie dobrze wykorzystanego dnia. Dzięki Arek, bo w głównej mierze to dzięki Tobie :} Powrót do przeszłości? z przyjemnością. Czekam na kolejne spacery...
Ta sama żabka z fimo, co wyżej plus kwiatek - jeden z projektów kolczyków. Bardzo sympatyczny materiał do obróbki :)
Dwie żabki z fimo :D i zdjęcie zrobione lustrzanką. Pierwsze - tu zdziwienie - telefonem ;) cóż no.
Żabki wy moje, trzymajcie się.
Tą żabkę dedykuję Ani, która musi siedzieć w półcieniu, ale wie, że warto:) no i na pocieszenie (ja wiem, że to małe pocieszenie w porównaniu ze Szkocją, no ale cóż:D
Rysunkowo. W ramach pomocy siostrze:} i do 10 czerwca wolne, a co :}
Przed kolorem i w kolorze. Temat: kapela ludowa w kubiźmie. Inspiracja naprawdę luźna. Zdjęcia z tablicy korkowej, a dodatkowo sama zauważam dużą inspiracje stylem Grisa Grimliego (który nawiasem mówiąc jest mistrzem groteski rysunkowej i jest rewelacyjny!)
Zdjęcia z telefonu, więc jakościowo kiszka. Może nie tak do końca, ale mimo wszystko:D
Jason Mraz, ołówkiem na płótnie. Aż mam dylemat, czy nie walnąć go w kolorze... może wpierw zrobię ksero/kolejny rysunek? mniejsza.

I na koniec coś dla smaczku:
Dzieło siostry. Pierwsza skibka pyszka. Druga wylądowała na półce od klawiatury, moich spodniach, krześle i podłodze. Kurde blaszka.
Mimo wszystko smacznego :}

1 Comment »

Pszczołoń dla Eweliny.
czyli co powstanie z połączenia pszczoły i słonia. Grafika testowa, pokazowa. Testy na żywych obiektach wkrótce, jeśli tylko czas i miejsce pozwolą ;)
Endżoj, Robaczki!
Pszczołoń jaki jest, każdy widzi.
ma skrzydły, łapki, pasiaki i wszystko co powinien mieć.
I obowiązkowo szczery uśmiech. No bo jak to, słoń i bez uśmiechu?
I gustowne wdzianko pod szyją. Bo pszczółki chyba mają takie, no nie?
I żonduo zua. Obowiązkowy (acz, bezsensowny) atrybut pszczołonia.
Dedykowany dla Eweliny, która niebawem będzie mieć nowego sąsiada i znosi moje opowieści o Elefantach różnistych. I z którą to Ewelą mamy dzisiaj dokładnie 1 miesiąc 1 tydzień od momentu pierwszego spotkania. Brzmi dziwnie, ale razem z Sylwią wiemy o co kaman. Serio, serio, nawet nie wiecie ile wam dwóm zawdzięczam!

Na dzień dzisiejszy prócz bolącego kapkię zęba jest super :}

1 Comment »

Więc nie bój się deszczu...
czyli słów kilka o naturalnym dopasowywaniu się kolorów w naturze :}
Elemelek w jarzębinie.
Wróbel w kapuście na wynos.
Aerials in the sky... a chwilę wcześniej pod tą jarzębiną fotografowałam niemiecką delegację ;) dzięki Bogu, przed nalotem.
Szczęśliwi czasu nie liczą ponoć. Na miejscu tych wróbli też bym nie liczyła. Na swoim póki co też nie liczę :)
I kolejne mnóstwo ptaków. Wszystko ustrzelone tego samego ranka. Na zdunowskim rynku. W ramach stażu bieganie za delegacją niemców. Sympatycznie mimo wszystko :) i bieganie i pogoda i Niemcy i delegacja. o ciastkach w piwnicy nie wspomne;D

Agatko,
ten post jest w całości dedykowany Tobie. Bo ptaszki to radosne stworzenia. A Tobie jest smutno. Więc moje przykazanie na dziś. Otwórz okno, posłuchaj jak ptaszki śpiewają (a zapewniam Cię, jest ich mnóstwo:>) a jak Ci się który spodoba, to go łap i hop. Jest Twój;} albo wiesz co? po prostu łap sobie te ptaszki i ciesz sie nimi :) Bo na starość to one będą jeno tylko ćwierkać cinko.
i wiesz, alleluja i do przodu ;D

No Comments »

Jeż Jerzy. Ktoś uwierzy?
Przedstawił się kulturalnie. Standartowo chyba każdy jeż ma na imię Jerzy. To jest jeden z dogmatów i nie należy się zupełnie rozwodzić, dlaczego Jerzy a nie np. Bartłomiej lub Heniek. Po prostu Jerzy.
Cień miał porażający. Nawet jak na swoją jeżową posturkę.
Kolce ostre, dosyć dotkliwie odczuwalne w momencie gdy się wystraszył i o ironio - najeżył. Chyba miał katar bo coś mu z noska kapało.
Stwierdzam dziś wszem i wobec, że jeżyki Jerzyki to szalenie sympatyczne stworzonka i apeluję do Was, moi mili, jak Wam smutno, to przytulcie sobie jeżyka do serducha. Nie obiecuję, że od razu wam się poprawi, ale zawsze to jakaś odmiana i nie roztkliwianie się nad sobą ;)

Ów jeż jest pewnie jeżem blokersem, bo znaleziono go na blokach (cóż za błyskotliwość:P). Wzięto go na 10 minutową obserwację a następnie bezpiecznie odtransportowano w bezpieczne tereny z daleka od drogi i innych złów. Bo jak wiadomo zło znów czai się wszędzie i zapuszcza się w różne dziwne tereny.

Jeżyk uśmiecha się dziś dla tych wszystkich, którzy przez ostatnie dni poprawiają mi humor w takim stopniu, że nie mogę się nie śmiać lub chociażby uśmiechać. Z OKropną radością i satysfakcją spędzam tegoroczne wakacje. W pracy. Ale jakiej! ;}
I szczególne uśmiechy dla Hagiera, który nie ma Danonków, żeby przegonić stracha. No tak wiem, Danonki przeganiają Małego Głoda, ale wydaje mi się, że na Małego Stracha też powinny działać. W końcu to jedna rodzina:)
no. wkrótce coś nowszego i powrót na stare śmiecie.
aa i dokończenie dzieckowych warsztatów.
(kolejna część komiksu w przygotowaniu)
over.

No Comments »

Jak dorosnę, zagram u Łolta Disneja.
Prezencję mam niezłą, jak na te lata i porę roku.
Profil też mam całkiem całkiem.
No bo wiesz, jak to jest tu u was na wsi. Się je, się pije, pali, śpi, czasami wpadnie ktoś w odwiedziny. Rzadko, ale się zdarzy. I tak sobie siedzę i uśmiecham się do życia, bo co mi zostało? Obiecali, że się odezwą. Czuję, że ściemniali, ten cfaniak; Miki, wygryzł wszystkich. Lajsnął se rękawiczki co to w ultrafiolecie świecą i myśli, że jest gość. Szkoda tylko, że połowa świata tak myśli. Niech umiera globalizacja.


kilka słów o myszowatej sesji.
Nie mam pojęcia, co to za zwierz, ale zahaczył mnie jak szłyśmy sobie z Natalioną i zaczął opowiadać tą swoją historię. Nigdy więcej sesji z takimi sztywniakami ;))