Pokazywanie postów oznaczonych etykietą studia. Pokaż wszystkie posty

Licencja(t) na zabijanie.

No Comments »

Licencja(t) na zabijanie.
projektami 'graficznymi' oczywiście jak na kulturoznawców przystało.
Chwila złapania natchnienia w przyszkolnym cmentarzu. Tzn bliskość cmentarza nie ma nic wspólnego ze szkołą. Po prostu on tam jest i ona tam jest. Ale nie wpływają na siebie znacząco, poza tym, że jak wszystkie ławki dookoła są zajęte to w przycmentarzowym parku są wolne.
Czas na metamorfozę.
Metamorfoza - completed.
Aga nadzoruje, czy wszystko idzie zgodnie z planem - idzie.
Ja pikole, zdałyśmy!
Olga postanowiła wykorzystać świeżo zdobytą licencje.
pamiątkowa 'focia' po wszystkim.
I biedna Karolina zestresowana jak nigdy. W sumie też by mnie nerwica brała, gdybym musiała wysłuchiwać szczebiotu wszystkich którzy weszli i zdali a sama mieć wszystko przed sobą.
Emocje powinny opaść, ale nie opadły, tylko nosiły nas pół metra nad ziemią (tzn kogo nosiły, tego nosiły. Mnie szarpało przed wejściem na egzamin, więc zdążyłam się już uspokoić:->)

dalszej części obrządku świątecznego pozwolę sobie nie publikować, dla dobra potomnych i w ogóle.
To był zabawny dzień. Z kupowaniem klapków przez pół godziny, wybieraniem kwiatów które lepsze, ruskimi szampanami, strzelaniem korkami, ojcem chrzestnym w Jarocinie i setką innych śmiesznych spraw.
Lubię lipiec.

No Comments »

Plakat.
na zaliczenie pracowni komputerowej ;) Co prawda w mojej wersji bardziej zajęcia z techniki/plastyki niż pracowni komputerowej, ale cóż...
Taka mała (format A0) wycinanka.
Trochę mi to zajęło. Głównie ze względu na bark chęci i lenistwo, niż faktyczny poziom "zaawansowania".
Wersja baaardzo robocza. Co prawda nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z cięciem tak dużych form, ale ta sprawiła mi wiele frajdy. Szczególnie, kiedy przypadkiem ucięła się jakaś głowa :-O
Z efektem AXE. Powieszona w korytarzu i podświetlona światłem z kuchni ;-)

Do druku poszła jednak wersja jasna. Zabawa spodobała mi się na tyle, że w planach kolejne wycinankowe cuda-wianki.

No Comments »

Koszulkowo w WSNHiD.
Niewielka część naszej grupy ze swoimi projektami koszulek. To był długi dzień :D
Twórcze zamieszanie.
Kolejki jak za komuny, ale czekanie wcale się nie dłużyło. W sumie nawet nie wiem gdzie i jak zniknęły te trzy godziny.
Wojak jako Bed Boy :D i jego za mała koszulka :D

Prawie jak Dzień Dobry TVN! na żywo kolory żywsze, fluorescencyjne.
Nasz kącik rzemieślniczy. I jak wiadomo - bałagan na ławce :D
I ja plus moja koszulka :P
I uprowadzenie przez Sprzedawcę Marzeń - Maciulka.
Zdjęcia są pracą wspólną(głównie Agaty i Maćka), ale nie byłoby ich gdyby nie Agatka B (dla której podziękowania!), która postanowiła targać aparat z Kotlina i polować na wszystko co się rusza.

TUTAJ duuużo więcej zdjęć :)

Ostatni zjazd 5. semestru. Ale ten czas leci. Weekend był po prostu odlotowy. Najpierw spotkanie dot. egzaminu licencjackiego - dawno się tak nie uśmiałam słuchając dr Radosława K., później sprawdzanie materiału Oskarowej koszuli, historia o szklanych oczach, koszulkowanie, i mnóstwo innych śmiechów. Później archetyp sarny, trochę felg, poranne budzenie i opowieści dziwnej treści, picie 'sprajta' przez słomkę i spotkanie z Efką i takie tam atrakcje. Piszę to dla siebie, żeby nie zapomnieć :-)
niedługo więcej aktualizacji.

3 Comments »

Dinozarły nie umarły.
czarno na białym ;)
Czyli pracujemy przed końcem sesji :) Moja koszulka na zaliczenie na Podstawy Komunikacji wizualnej. Jednak zabawa z szablonami i farbami do tkanin spodobała mi się na tyle, ze w planach kolejne projekty i ich realizacje. Ou je! ;)

No Comments »

Festiwal rzeźby z lodu w Poznaniu 2009Time to tea. VIP catering.
Mała rzeźbka przełożona później na dużą.
a tu początek. Godzina krótko po 9 rano w sobotę.
Piły spalinowe poszły w ruch, posypał się śnieg, którego wcześniej na rynku próżno było szukać i się zaczęło białe szaleństwo!
A organizatorzy tak się bali o pogodę. Że będzie ciepło, że się stopią, że to, że tamto a okazuje się, że jak przypi* tzn przymroziło, to na ament. Nikogo straszyć nie mam zamiaru, ale u mnie na oknie jest -17... a czuć jakby było minus milion!;p
I taki sobie widok na połowę lodowych ekip.
A tu przy pracy można było podejrzeć ekipę z USA. Zwycięską :} Od samego początku full profeska.
Na naklejonym szkicu porobili wycięcia, które później dopracowali z iście zegarmistrzowską precyzją. Miło się patrzyło.
a to już widok z kibelka w szkole. Hehe, panowie na budowie całkiem sympatyczni, machali nam przyjaźnie i uśmiechali się do zdjęć :) Tutaj może tego nie widać, ale to gdzieś trzecie piętro tego nowopowstającego budynku. Fajnie było w początkowej facie. Te niekończące się kilometry zbrojeń i niesamowity widok z góry. I ten szum za oknem podczas wykładów z Komunikowania masowego. I ta latająca za oknem grucha, i wiertarki. Tak, szczególnie te wiertarki pamiętam z wykładu...
Wróćmy jednak na stary rynek gdzie dalej toczyło się rzeźbienie. Tamte zdjęcia są z godziny 9.30-10.30 te z okolic 16.-17. Tak akurat udało nam się spitolić z zajęć ;)
Widać znaczny postęp w pracach. Kolejny raz wspominany anioł pokoju.
Zdumiewające były technologie jakimi posługiwali się artyści dla uzyskania odpowiedniego efektu. Suszarki, żelazka, szmatki nasączone ciepłą wodą i inne takie.
dla uzyskania np takiego efektu.
Radość tworzenia. Grupa z Finlandii.
Ciężki sprzęt walał się gęsto. Piły, szlifierki, wiertarki, brzeszczoty i inne czary mary.
A ten pan uśnieżył się najbardziej widowiskowo :))
przyczajony.
Ręce do góry!
Łabądź. Tuż obok panów reporterów z Poznańskiej regionalnej, którzy to zastanawiali się czy kupią jeszcze pierniki przed emisją na żywo.
rybki z lodu na które polowały lodowe łabędzie.
Montowanie anioła. po udanej operacji wokół panów z USA rozległy się oklaski i wiwaty. Fajnie, takie kooperacja ludzi i artystów. Zresztą, czym byli by artyści bez widowni, która ich ogląda, wspiera, krytykuje, kształtuje?
Zostaje do dokończenia sukienka anioła napis i gołąbki :}
a Spiderman czeka na swoją ręke.
I wycinanie ażurowych wzorków w przeszło 5centymetrowym lodzie.
I teraz idźcie cwaniaki budować bałwana :>
A tak poważnie, to fajna dawka natchnienia i radości w tym dziwnym czasie, kiedy ze zdwojoną siłą wychodzi na wierzch analfabetyzm estetyczny i wszystko jest super. ekstra. łał, ale nijakie. W tej próbie bycia kimś stajemy się nijacy. Nie wiem, do czego teraz piję, do was, do siebie? do wszystkiego po trochu pewnie.
To był trudny weekend. Fajny, przyjemny, ale mimo wszystko trudny. Pełen niespełnionych zamierzeń, niezrealizowanych spotkań. Przegapionych okazji i tęsknoty. Tej ostatniej chyba najbardziej.
Bardziej, niż miesiąc, dwa temu.

No Comments »

Poznańskie noce i dnie...
Rynek w Poznaniu. Małe opóźnienia mam, bo wystrój jeszcze przedświąteczny ;) cóż...
Mała część mojej grupy. Kulturoznawstwo jaka napinka :> Imionami wszystkich niestety nie posypię, ale się postaram - od lewej Inez, Dorota, Asia, Jacek, Adaś, Monika, Nie_wiem i chyba Asia. o.
Świątecznie. Sympatycznie :)
Podoba mi się.
Jak się jeździło z wycieczkami do Poznania, to widywało się takie rzeczy raz na kilka lat ;} Legenda co do tego ptopta jest dosyć śmieszna. Ponoć dostał się na warsztat jakichś studentów i miało z niego powstać feniks a powstało coś dziwnego :> ot, taki kwiatek.
Spodobały mi się kolory i motyw i w ogóle klimat poznańskiego rynku w ten dzień był jakiś takiś fajny:)
Przejście. Nie idźcie w strone światła, bo tam niedobre kebaby sprzedają...
I wschód słońca. Tyle, że już nad Zdunami, dzień po Poznaniu. Słońce się sklonowało;D

Dooobra, to skoro w klimacie studiów, to kilka słów podsumowania warto by napisać.
  • Z dniem 7.02 udało mi się szczęśliwie zaliczyć pierwszą sesję ze średnią 4,6. Generalnie jest fajnie :} Większa część naszej grupy jest już na 2 semestrze, niektórzy wciąż dobijają do brzegu. Jest gut, proszę ja was.
  • Wyjaśniło się kilka kwestii w sprawie pana eM. W życiu nie spodziewałabym się takiego przebiegu akcji... szaleństwo. Dzięki tym cudom na kiju zyskałam całkiem sympatyczną znajoMOIść:>
  • Powoli rozglądam się za jakąś nową pracą. Wiecznie tu tkwić nie mogę, chociaż czasem bym chciała. Ale stoję w miejscu.
  • Reaktywowałam moje plastyczne zboczenia i znów na potęgę maluje Elijaha Wooda ;> dodatkowo do gry weszły Kruki, i inne takie z artystycznych zapędów. Wkrótce na kavie trochę propozycji podanych w miarę zjadliwej formie. A póki co, przesiąkam walentynkowym kiczem... Lajf is brutal, biznes is biznes ;)
ech:}