Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drzewo. Pokaż wszystkie posty

No Comments »

Zima to też życie!
Co prawda niedźwiedzie i inne takie duże napchały sobie brzuchy igliwiem i poszły spać. Generalnie uważamy, że na zimę świat zamiera, zasypia. Niedźwiedzie zasypiają, myszy zasypiają, wiewiórki, drogowcy też zasypiają...
Co w pewnym sensie jest prawdą, ale nie znaczy to, że wszystko śpi i ma nas, ludzi w poważaniu. Odkąd z drzewa przed moim oknem opadły wszystkie liście - zobaczyłam nowy świat. Znalazłam nowy, świergoczący punkt widzenia.
Niestety nie dysponuję odpowiednim sprzętem, do tego typu bezkrwawych łowów, ale to, co widzę co dzień za oknem z nawiązką wynagradza mi te braki. Nigdy w życiu nie pomyślałabym, że tyle skrzydlatych stworzonek może mieszkać praktycznie pod moim nosem.

Poza wyżej upolowanymi Sikorkami Modrymi i Bogatkami za oknem wesoło śmigają także grubodzioby - przeparadował mi jeden po parapecie! Dumny jak paw, brązowiutki, śliczny! chwilami przylatują tu także gile, jemiołuszki tak jak TU i inne ptaki, których nazw jeszcze nie znam a zdjęć jeszcze nie mam :> Ale spodobał mi się temat, więc mam zamiar nieco bardziej się zainteresować.
Póki co dokarmiam braci mniejszych słoninką, chlebem i ziarnami za co one odwdzięczają mi się możliwością bezkarnego obserwowania :)

Już słyszę głosy lamentu - a po diabła przejmować się jakimiś ptakami? A po to, że zima to nie tylko mróz, śnieg, zaspy i korki na drogach. To także przepiękna pora roku, która pozwala nam zobaczyć to, co wiosna i lato chowają przed nami za liściem.

No Comments »

Drzewko szczęścia z ametystem.
Ametyst - to odmiana kwarcu o zabarwieniu fioletowym, purpurowym lub purpurowo fioletowym
Uplecione w wolnej chwili. Drzewko jest malutkie, mieści się (jak można zauważyć) na latarce. Wysokie na 5cm.
całe z miedzi i naturalnego ametystu.
misternie plecione i w ogóle :)
Z ametystem wiąże się ciekawa historia:

Jedna z najpiękniejszych nimf leśnych nosiła imię Amethis. Rozkochany w niej bóg Bachus prześladował ją swoimi względami, ale Amethis stroniła od lubieżnego i pijackiego boga. Diana, wzruszona prośbami nieszczęsnej nimfy zamieniła ją w cudowny klejnot, zaś Bachus ujęty jej dziewiczą skromnością, czarowny ów klejnot obdarzył własnością ujarzmiania i pokonywania pijaństwa.
O.

Jeej, dawno nie miałam w rękach mojego podręcznego makro, a okazuje się, że spisuje się baaardzo sprawnie:)
Coś brak mi ostatnio chęci do fotografowania. Jeśli już, to bardziej z "przymusu" niż faktycznej frajdy. Wolę coś podziubać ręcznie, niż fotografować moim starym zmolestowanym fudżikiem. Chociaż dzisiaj spisał się elegancko. Aż jestem zadowolona z efektów :)

Drzewko do oddania w dobre ręce. Za dużo już ich posadziłam, brakuje mi miejsca :>

No Comments »

Drzewka szczęścia z bursztynem.
czyli z cyklu Majkowe studio nagrań.
Drzewko szczęścia. Z miedzi i bursztynu z komnaty bursztynowej :>
i krok po kroku jak to jest zrobione.
Składniki potrzebne do stworzenia Drzewka. Od lewej
-bursztyn z komnaty bursztynowej
- pomidor z Lidla
-dwa kamienie znad morza wytargane gdzieś z szafki z maskotkami.
-drut miedziany z jakiegoś silnika
-szczypce okrągłe, pieruńsko nieprecyzyjne i zmakabrowane, ale czerwone.
-nożyczki z Gwaranta jedyne Nie-tempe szczały jakie posiadam.
bursztyn z bliska jakby ktoś nie widział. Przewiercony i ładnie, miodowo kolorowy.
Drut miedziany nawinięty na szpulkę. Idealny do tego typu rzeczy :)
sfatygowane nożyczki i te drugie. Szczypce!
Kamienie znad morza. Wreszcie doczekały czegoś lepszego niż leżenie w szafce.
No i zaczynamy. Robimy taką kwiatkową plecionkę i robiiiimy i robiiiimy.
aż będzie można nią opleść cały kamień. Jeśli będzie można - oplatamy :} jeśli nie - doplatamy :}
opleciony kamyk prezentuje się całkiem ładnie. Teraz musimy uszykować odpowiednio gruby pęczek drutu. Będzie on nam potrzebny do splecenia drzewa. Robimy to tak "na oko". Warto zwrócić uwagę na to, żeby ilość pojedynczych "drucików" była parzysta, wtedy lepiej nawlekać kamyki.
i zaczyna się zabawa. Zaplątujemy wg. uznania gałązki i przymierzamy nasze drzewko do kamienia. Na tym etapie powinniśmy wyprowadzić już wszystkie pojedyncze gałęzie. Zaraz zaczniemy nawlekać na nie bursztyn.
No i nawlekliśmy. Jeden bursztynek na jedną "podwójną" gałązkę. Końcówki splątujemy ze sobą na długość jakiegoś centymetra, resztę ucinamy i zakręcamy drut tworząc jakby pętelkę. Zresztą można wykumać po zdjęciu niżej.
o, tutaj dobrze widać pętelki. Kawałkiem drucika przywiązujemy drzewko do oplecionego kamienia i cieszymy papy z ukończonego dzieła.
Całość zajęła mi około godzinę i 15 minut. Drzewko ma około 5 cm wielkości razem z kamieniem. Jest mikruskowate i tak naprawdę nie wiem po diabła wam je robić ;) ja je robię bo mi się nudzi i mam kilka zbędnych kamieni i drutów. Jeśli ktoś chce drzewko a nie chce mu się robić - zapraszam do sklepiku albo na priv, chętnie oddam kilka w dobre ręce :}

Mam nadzieję, że kogoś zainspiruje moja dłubanina.

I pofrunęło drzewko z dyrektorem finansowym z Mahle do Stuttgartu.

1 Comment »

Z Kamilą w krainie czarów...
Jak w Królewnie Śnieżce.
I prawdziwe muchomory z kropkami!
"Wyglądasz właśnie tak, jakbym Cię znał i nic nie mówisz..."
Zostawmy to i uciekajmy stąd, póki mamy jeszcze czas...
in the jungle.
Wszyscy liczymy liście
Ciekawe czy liście liczą nas?
.
Tak nawet nie wiem co już dziś napisać.
Jesień....
jesień...
jesień się kończy jutro.
Chronologia znów nie zachowana, bo przed Kamilą, która była dzisiaj powinna być Karolina, która była w sobotę. I o ile wcześniej brakowało chętnych na jesienny spacer w deszcz czy w słońce, tak teraz na ich brak nie mogę narzekać. Dobrze, ładujmy się ostatnim jesiennym słońcem, bo nie wiadomo, kiedy przyjdzie ogromny słoneczny słoń i usiądzie na nim aż do wiosny...
Włóczykij zapewne zbiera się do corocznej wędrówki...
My zbieramy się do normalności.

Dzięki za spacer :}

1 Comment »

Z Ewą i Sylwią w poszukiwaniu kwiatu paproci.
(ani kwiatu, ani paproci)
Pasowałoby mi do headerka na kavie :} "can't touch this" Kto wie? może niebawem?
Ten motyw wymagał kilku akrobacji z obu stron, podrapanych rąk, kombinacji alpejskich, ale warto było dla takiego efektu :}
uch, mnóstwo robactwa tam było, nosz strasznie i trudno było znaleźć odpowiedni krzak, który nie miałby takich ozdobników, ale wspólnie dałyśmy radę.
Czerwone butki.
Ewaaa, zrób duże oczy ;D
A to mnie urzekło. Fajne światło, drzewa i w ogóle.
"Majkaa, a tam jest taka szpara! choodź!"
I kolorki.
Buszująca w zbożu
I Kasia.

Dobra, weekend minął sympatycznie, chociaż w piątek rano się nie zapowiadało. Generalnie miałam być w górach, ale dobrze się stało. W piątek pojechałyśmy z Sylwią do Krotoszyna. Było całkiem zabawnie. Wpierw Dawidki, Dareczki, później Marciny, Bartki, Mixery i inne Blendy. Sympatyczne popołudnie w bardzo sympatycznym towarzystwie. Sobota... nie wiem, już nie pamiętam. Aaa, wieczór z Mrazem :}
a niedziela? niedziele możecie oglądać wyżej. Plus miłe spotkanie z Kamilem (mam nadzieje, że nie będziemy musieli od jutra szukać dłutek... ew. druga opcja - obiecuję, że jak Cię będą boleć ręce, to Cię zmienię;)
No dobra, dzięki Wam wszystkim - szczególnie Sylwii i Ewie, bo było fajnie. Tak fajnie, jak już dawno nie pamiętam, żeby było...

a w głowie wciąż ta propozycja...

No Comments »

Nie rozdziobią nas kruki...
ni wrony, ani nic... 2 godziny wycinania ;} paluchy mi odpadają, ale było warto.
takie małe ćwiczonko. Wycinankowy wstępniak, albo nawet wstępniaczek. Wstępniaczuś ;]
I czarny brystol z oświetleniem biurkowym. Zresztą moim ulubionym (jak się nie może znaleść latarki to i takie jest ulubione. OOO! latarka jest przecież w torebce!)
ponownie drzewo.
Trochę truję kompozycje. A co. Mam trochę kolorowego papieru więc można się pobawić:) w tle widać kolejne próby kirigami.
Monako.

drzewka wg mojego se o, projektu, pierdzielnięte na kartce, wycięte i sfotografowane. Możecie się spodziewać wałkowania tematu :} kiedyś tam.
***
Jest późno, nie chce mi się opisywać wszystkiego jakoś fajnie i w ogóle zgrabnie, więc tak topornie. Wyszłam z wprawy jak widzę. Boli mnie ząb. Bolą mnie paluchy od wycinania, boli mnie to, że ja tu a oni tam.

I jeśli nie rozdziobią nas te pierdzielone kruki, to sama sobie musk podziabam. Widelcem.

"bo ja lubię nie tęsknić. Razem z mamą spać w szufladzie." dzieci wiedzą lepiej, no nie?

a kalendarze z kosmolipana (pisownia orginalna;}) to zuo, i noszenie czajnika z piwnicy też zuo. Lanie wosku mniej źlejsze niż lanie wody, a śnieg mniej zuy niż deszcz. Chociaż oba ubóstwiam wręcz do przesady. Dolina Muminków w Listopadzie, jak kiedyś pan eM stwierdził, to w istocie studium depresji. Genialne studium.
Oglądanie Samotnych jest mało samotne od kiedy jedna ręka nie klaszcze, cokolwiek by to nie miało znaczyć. Ale przecież i tak wiecie, że w gruncie rzeczy takie niezrozumiałości piszę dla siebie i dla tych kilku osób, które skumają :}

No Comments »

Niebo do wynajęcia...
Nieużywane.
...niebo, z widokiem na raj.
Drzewa. Jesień się już kończy.

Czyli pierwszy z dzisiejszych trzech kanałów tematycznych. Zdjęcia są wynikiem spaceru z Natalioną. Spaceru bo bezkresnych wrzosowiskach rzut kamieniem od mojego domu. Fajnie jest mieszkać na takiej wsi jak Zduny:} (nie linczujcie, wiem, że to miasto od 740 lat i takie tam;) Mentalnie to wieś i tyle:}