3 Comments »

Niebo nad Cukrownią w Zdunach. Wyszłam sprzątnąć u Turbisia, patrze, a tutaj Niebo. No to się wróciłam po aparat i chyba z 10 minut stałam i patrzałam. Gupie, wiem. oo podkreśla mi co drugie słowo:D
Niebo plus księżyc plus kawałek bloku plus cukrownia. tiaa:}
A teraz i blok i cukrownia i niebo i księżyc i gwiazda. i na innym zdjęciu, jak jest sam księżyc to to trochę lepiej wyszło, ale to może kiedyś. nie teraz;]
Hm, a tutaj taki trochę ewenement. Stał sobie słoik z moimi czyszczącymi się pędzelkami. i nagle przy nagłym podmuchu nagłego wiatru do słoika wpadła Łyba. No utopiła mi się zaraza. Ja rozumiem naturalny pociąg ryb do wody i tak dalej, ale żeby tak nagle?:P

...

Pytanie dnia:

Które z tych zdjęć nie pasuje do pozostałych i dlaczego?

No Comments »

Mała sesja z cieniami do oczu z bodajże "Przyjaciółki" e, czemu mi się włączyła kursywa?:D
I teraz mi się wyłączyła, ale z kolei mam pogrubione:P ktoś tu sobie w kulki leci:P
I ciągle ten sam motyw, tym razem w innym ujęciu. Mozilla to fajny wynalazek:} podkreśla byki, jakie uda mi się zrobić;P

aa, testowałam nową soczewkę makro;p

No Comments »

Trochę staroci. A co, bo wiosna sobie poszła, to chociaż tutaj ją wołam. :P

Wielki koń i mały kot. Jeszcze ze spaceru z Malwiną :} zdjęcie robione przez siatkę, dlatego te dziwne no, te.



Stokrotka, warunki domowe;) oświetlenie nie wiem już jakie, pewnie mała lampka taka se o kieszonkowa.

No Comments »


"Egzystencjalny paw, cały rękaw wkładam sobie w usta..." PP

Taki o, ciep okiem na ostatnie dni. Coś się pokiełbasiło. Pozornie wszystko jest w porząsiu, ale jednak coś nie styka. Nie potrafie sprecyzować co, ale COŚ. o.

"ah jaki to był celny strzał. Tych kilka słów, tak prosto w twarz. Znowu musiało tak być, jakbyś bez tego nie był sobą..."

Myslovitz.

Drobne zmiany.
Nowi starzy znajomi.
Stracone przyjaźnie.
Zgubiony spokój.

na w.uj mi to wszystko.

Bananowa, masz całe życie, żeby dorastać. Nie tylko 5 dni.

No Comments »


Makro. Wiecie, jednak nie kupuje sobie takich o, profeszjonal soczewek, styka mi to co mam, a co. Taka amatorka daje więcej radochy, bo nigdy nie wiem, czy się uda czy nie ;D

I ma okrutnie dużo możliwości do zabawy, czyli mam ładne pole do popisu. Zupełny luz by był, gdyby kwiaty sie nie ruszały, a robaki tak szybko nie machały skrzydłami...

Chyba dochodzę do wniosku, że ta cała natura, biologia i chemia przyrody jest popierpapier.
Nie żebym narzekała na szkołe, czy coś w ten deseń, ale wszystko co sie chce w niej zrobić ma skale trudności 1500. W przyszłym tygodniu, w sobotę 26. maja czeka nas Warszawa. Film wysłany. Jesteśmy o krok od zajebistości. (nie ma co, Mundas, uczymy się od miszcza, nie?)
Coraz mniej mi się to podoba.
Szczerze.