No Comments »

COMA

tak długo i tak często cytowałam na kavie piosenki COMY, że kiedy w końcu przytrafiła się ku temu okazja poszłam na ich koncert. Żałuję. Cholernie żałuję, że nie miałam przy sobie normalnego aparatu, chociaż ten w komórce (niech stracę ;P) też nie był aż taki najgorszy i jakoś dawał radę. Nie jest to żadna rewelacja, ale nie chodzi tu o jakieś cuda niewidy ale o klimat jaki się wtedy wytworzył.

dobre 2,5 godziny grania zleciały szybko, bardzo szybko. Za szybko. Jacek chciał uciekać przed końcem i gdybyśmy wtedy wyszli, ominąłby nas niesamowity spektakl, którego wszyscyśmy byli udziałem.

Ha, a to zdjęcie mi się podoba:> światła ze sceny, potfornie wolny autofokus i w sumie nie taki najgorszy aparat w Pradzie czasami daje niezłe efekty:} Z każdym kolejnym krokiem byłam coraz bliżej sceny. Fajno :}

Podobały mi się światła. Wizualizacje, niesamowita charyzma Roguckiego, jego aktorskie zagrania, to, jak porywał ludzi do zabawy, to, że rzucił się w tłum i tym samym stał się jednym z nas, to, że widać było, że dobrze się bawi:}

Na szczególną uwagę zasługuje jeden fakt, jedno zdarzenie.

przy TYM utworze. Po prostu miazga. Inaczej tego nie potrafię określić.

No :} takie chwilowe oderwanie od rzeczywistości, która chociaż ostatnio coraz bardziej przytłaczała, teraz zdaje się znów mrygać do mnie na kolorowo ;)

Dzięki Wam, dziadulce przebrzydłe wy ;D a tak serio, to Poznań to miłe miasto Kasztaniaków :}

No Comments »

Nie rozdziobią nas kruki...
ni wrony, ani nic... 2 godziny wycinania ;} paluchy mi odpadają, ale było warto.
takie małe ćwiczonko. Wycinankowy wstępniak, albo nawet wstępniaczek. Wstępniaczuś ;]
I czarny brystol z oświetleniem biurkowym. Zresztą moim ulubionym (jak się nie może znaleść latarki to i takie jest ulubione. OOO! latarka jest przecież w torebce!)
ponownie drzewo.
Trochę truję kompozycje. A co. Mam trochę kolorowego papieru więc można się pobawić:) w tle widać kolejne próby kirigami.
Monako.

drzewka wg mojego se o, projektu, pierdzielnięte na kartce, wycięte i sfotografowane. Możecie się spodziewać wałkowania tematu :} kiedyś tam.
***
Jest późno, nie chce mi się opisywać wszystkiego jakoś fajnie i w ogóle zgrabnie, więc tak topornie. Wyszłam z wprawy jak widzę. Boli mnie ząb. Bolą mnie paluchy od wycinania, boli mnie to, że ja tu a oni tam.

I jeśli nie rozdziobią nas te pierdzielone kruki, to sama sobie musk podziabam. Widelcem.

"bo ja lubię nie tęsknić. Razem z mamą spać w szufladzie." dzieci wiedzą lepiej, no nie?

a kalendarze z kosmolipana (pisownia orginalna;}) to zuo, i noszenie czajnika z piwnicy też zuo. Lanie wosku mniej źlejsze niż lanie wody, a śnieg mniej zuy niż deszcz. Chociaż oba ubóstwiam wręcz do przesady. Dolina Muminków w Listopadzie, jak kiedyś pan eM stwierdził, to w istocie studium depresji. Genialne studium.
Oglądanie Samotnych jest mało samotne od kiedy jedna ręka nie klaszcze, cokolwiek by to nie miało znaczyć. Ale przecież i tak wiecie, że w gruncie rzeczy takie niezrozumiałości piszę dla siebie i dla tych kilku osób, które skumają :}

No Comments »

The gods may throw a dice
Their minds are cold as ice.
Ponownie kulczaście. Tym razem pod wpływem ostatniej naszej kolgejtowej sesji. Światło, kształt. ciężko zasnąć po takiej dawce szaleństwa. Szpejam na Nikona :> Może kto wspomoże biedną studentkę:P
Mały, czarny lub biały domek. Zależy jak na to spojrzeć. Zresztą, jak to w życiu bywa. Bywa różnie :}
i takie tam pierdołki.

Tak sobie reasumując, małe cosie na rozerwanie i przypomnienie sobie, jak działa aparat. Dawno nie robiłam zdjęć. Ale nadrabiam ;} zdjęciami i nie tylko.

No Comments »

Niczego więcej nam nie trzeba...
Ściana przed moim blokiem na którą już nie zwracam uwagi, bo mi się opatrzyła, ale na której ciągle można znaleźć coś ciekawego. Fajna karta w historii osiedla. Część tej wiary już dawno tu nie ma.
Garaże i dom koło nich. Fajnie się zmienia pod wpływem światła co wieczór.

No i po kolei jest i cmentarz. Jutro będzie wyglądał wyjątkowo.
A tu w życiu bym nie powiedziała, że to miejsce będzie wyglądać tak sympatycznie na zdjęciu. Bo w rzeczywistości kiedyś krążyły dziwne pogłoski o tych okolicach. brrr.
Jaka wieś, taki dach świata. Mnie tam taki odpowiada :)
kolejne domy.
aż nie myślałam, że jest ich aż tyle ;}
i wszędzie dachy i kominy i Zduny. moja mała wieś :}
Szybki szot z okna. Na odchorowanie. Odchamienie i odstresowanie. 3 dni wolnego to jest to, czego mi brakowało. Zaczynam znów trybić jak trzeba i działać jak trzeba:} wróciłam do kredek, kartek i tych wszystkich innych brudzących moich. Wróciłam z Poznania. Z kolejnego zjazdu. Z czegoś, czego nie potrafię ubrać w słowa. a nieczęsto mi się to zdarza. Dawno nie było tak kolorowo, jak jest teraz ;)
z gorącymi pozdrowieniami dla Jacka, który odkopuje całe kave, żeby zobaczyć, co mi chodzi po głowie;}
i jak w temacie:
niczego więcej nam nie trzeba...
:*

1 Comment »

Więc nie bój się deszczu...
czyli słów kilka o naturalnym dopasowywaniu się kolorów w naturze :}
Elemelek w jarzębinie.
Wróbel w kapuście na wynos.
Aerials in the sky... a chwilę wcześniej pod tą jarzębiną fotografowałam niemiecką delegację ;) dzięki Bogu, przed nalotem.
Szczęśliwi czasu nie liczą ponoć. Na miejscu tych wróbli też bym nie liczyła. Na swoim póki co też nie liczę :)
I kolejne mnóstwo ptaków. Wszystko ustrzelone tego samego ranka. Na zdunowskim rynku. W ramach stażu bieganie za delegacją niemców. Sympatycznie mimo wszystko :) i bieganie i pogoda i Niemcy i delegacja. o ciastkach w piwnicy nie wspomne;D

Agatko,
ten post jest w całości dedykowany Tobie. Bo ptaszki to radosne stworzenia. A Tobie jest smutno. Więc moje przykazanie na dziś. Otwórz okno, posłuchaj jak ptaszki śpiewają (a zapewniam Cię, jest ich mnóstwo:>) a jak Ci się który spodoba, to go łap i hop. Jest Twój;} albo wiesz co? po prostu łap sobie te ptaszki i ciesz sie nimi :) Bo na starość to one będą jeno tylko ćwierkać cinko.
i wiesz, alleluja i do przodu ;D