2 Comments »

Meksykańska zima.
Przygotowania do wejścia na lodowisko. Było śmiesznie:} Od lewej Jacek, Cris, Ania. Poznań. I przy wejściu na lód "uważajcie, bo ślisko".
Krótki odpoczynek. Ou je.

Kościół poewangelicki w Zdunach. Zupełnie zapomniałam, że z tej perspektywy nieźle go widać.
Backstage z sesji kuligowej;) ha! Daaawno nie byłam na kuligu. 
Kuligowo. Ania, Boguś, Karolina, Ania i Cristian.  
Pod Poznańskimi światełkami :} 

Did you ever see a lama?  taa, dedykowane dla największej lamy tych dwóch tygodni. Ale aż szkoda cokolwiek mówić. 
No nic, było, minęło. Cris przyjechał 4 stycznia a później jakoś samo się potoczyło do 17. Troche komplikacji, atrakcji i mnóstwo śniegu. Dużo angielskiego, troche hiszpańskiego, a naawet migowego. Sporo fajnych chwil, tych mniej też i w ogóle kolorowo. I pomoc wszystkich z kawałkiem sumienia. Moich tu, w Zdunach i tam, w Poznaniu, ale już nie moich.  Cóż, takie życie. 
Fajnie jest generanie, chociaż mogłoby być lepiej. 
Podsumowując wyjazd - helo moto! :> 
o.

2 Comments »

Człowiek w Pasiakach.

Come in to my lovely place, full of colours and full of taste. 
Take my hands and make me fly, love will make us rich the sky!
Człowiek w Pasiakach i jego konik. Jak tak teraz na to patrzę, to przypomina mi się opowieść o Don Kichocie. I chyba coś w tym jest. Jakiś wspólny pierwiastek.
To zdjęcie kojarzy mi się wybitnie z panem eM. Włóczykijsyny i inne takie. Ale i tak Cię lubię.
Wzium. Pierwsza myśl - ciekawe jak tam Agatka ma się dziś. Agatko, nie wiem czemu prysznicowe, ale jest wąż :> czyli dla Ciebie!

Takie zbłąkane trochę i niepewne. Zresztą jak wszystkie pasiakowe. Dla Jacka :} nie zapadaj się pod ziemię. Nie ma sensu trzymać kredensu. Cokolwiek by to miało znaczyć :}

Lubię to zdjęcie za kolory i za zamarznięte ręce, które mi później się zrobiły. Kruczek, to for ju. Bo zadziwiasz mnie nieustannie :}


Pasiakowi odpadła dzisiaj ręka. Z mrozu albo ze smutku. Przyklejona na jakiś dziwny klej. trzyma się.
Konik iha iha!
Każdy dzień to droga. W twoją stronę chce, niech prowadzi mnie... 
Muna, Asia, w końcu dojdziemy do celu:}
drewnianie. Cristianowi.
Schody. Dużo ich przed nami. 
Przestrzenie. Dawidowi.
A to dla wszystkich fototowarzyszy. I szczególnie dla Arka. Bo chociaż wie, to upsuł mój woryszek na żelki i odkrył czołg w moim domu. Mogę umierać spokojnie:P


Kilka zdjęć z dwudniowej sesji z Człowiekiem w Pasiakach. Kilka z nich trafi na wystawę. 
Za 5 dni przybywa Cris:D Mexico atakuje:D transparenty gotowe, plan podróży także. Komu w De, temu Ce. 
Kolejny zjazd, zbliża się sesja. Damy radę ;) 
wkrótce zdjęcia z wycieczek Crisowych po Poznaniu, po Wrocławiu, po Krotoszynie (a jak:), po Warszawie (mrug do Kruczka;), po Zdunach i w ogóle:}
alleluja i do przodu!

No Comments »

Impreza u Seniorów

Przygotowania do uczty.

Toasty z władzami miasta (taka zdunowska śmietanka)
Toasty po drugiej stronie stołu.
I teraz czas na pląsy.

Impreza u Seniorów udana. Trochę zdjęć, śmichów-chichów, opowieści o najlepszym bimbrowniku w okolicy i wódka z drugiego obiegu. Innymi słowy - wrobili mnie. Miało być tylko 10-15 minut-no wiesz, kilka fot, a tu się okazuje, że jakieś dwie panie prawie że na siłę biorą mnie pod ręce i transportują na miejsce na samym końcu stołu. A może sałatki? z może chlebka? a może kiełbaski, bigosu, czy nie wiadomo jeszcze czego. A może winka? albo herbatki? albo kawki? a pani tata pracował tam a tam? a dziadek? a babcia? 
szau. ale sympatyczny :) i jeszcze te śmichy z drugiego końca stołu gdzie siedziało ojcostwo dyrektorstwo i w ogóle. 

Pierwsze z nadrabiania zaległości ;} w planach jeszcze kilka wrzut, w tym mikołajkowe szaleństwo, Orlikowe szaleństwo i aniołkowe szaleństwo conajmniej. Aaa :} i będzie jeszcze króciutko o nowym dredogłowym.

No Comments »

Historia pewnej znajomości...
Pan Antoni i Pani Antonina.
wisieli sobie spokojnie na drutach na strychu, kiedy nagle jednemu z nich coś się w głowię uroiło.
Pani Antonina porwała swojego małżonka. Podła.
Nadziała go i powiesiła i wędziła jak kurczaka na rożnie.
A kiedy spadł trykła go jeszcze porozumiewawczo (w tym wypadku chodziło bardziej o "nie ruszaj się gnoju, bo ci wszystkie śrubki zardzewię!)
No i tak zło wygrało. Myśleliście, że dobro zawsze wygrywa? Nie w życiu. Sory winetu.
A tu odpowiedzialni za tą bajkę. Trochę niewyraźni, bez rutinoskorbinu. Alleluja i do przodu.

Wystąpili:
Pan Antoni
Pani Antonina
Balony na gorące powietrze w ilości sztuk - 2.
łańcuszki metalowe, na kilogramy - 20dag
gluty do przyklejenia miecza - 0,5cm3
miecz - kawałek strychu
strój pani Antoniny - kawałki folii

dodatkowo:
-Ania i jej Canon 400D
-Marcin i jego światło i statywy
-Mirek trzymak światła prawy
-Ja i państwo Antoniowie, trzymak światła lewy.

No Comments »

Jestem drzewem.
... kochają mnie dzieci. Jestem drzewem...
...kochają samobójcy i psy. Jestem szczęśliwy...
...choć z jedną nogą w piachu. I choć niewiele mówię...
...mam wielu przyjaciół.
Jestem drzewem.
Jestem.


Jest jak jest, po co zmieniać wszystko?
Jest jak jest. I tak wszystko w końcu trafi szlag!
{happysad}

Jak na razie to koniec wrzucania zaległości z naszych fotograficznych spotkań kiedyś tam. Chociaż nie, w planach jeszcze jedno za chwil kilka.
Mniejsza, kilka słów podsumowania. Kilka tych zdjęć, które tutaj widzicie pochodzą ze spotkań Klubu Fotograficznego (nieformalnie "Kolgejt"). Przy ich powstawaniu pracowało kilka osób. Marcin, Ania, Sylwia, Mirek no i ja. Każdy z nas miał swoją rolę i tak jakoś sobie szło. Drzewka wycinane ze zwykłego papieru, zwykłym nożykiem do tapet. (Perfidnie bolą później palce;P 3 godziny cięcia). Zdjęcia w głównej mierze wykonywane Marcinowym Nikonem D300 (ciężko zasnąć po takiej akcji...;) 51 pól autofokusa i wszystkie inne czary mary robią wrażenie. Dla wszystkich malkontentów i innych takich - my dopiero zaczynamy :}
fafarafa!