2 Comments »

W tamtym ciemnym domu pojawiły się niewiedzieć skąd świetliste cienie...
potem nagły wstrząs... ogniste lśnienie...
prześwietlone oczy, prześwietlone neonami łby, tęczowe włosy i my...
i włączyło mi się śpiewanie. o godzinie 22.35 dnia dzisiejszego. Pora spać.
a podobne zdjęcie i motyw był na konkursie fotograficznym ;) myślałam, że to jakaś skomplikowana technologia a to babie lato uaktywniło się ostatnimi czasy.
A to skojarzyło mi się jednoznacznie z piosenką
"Grajmy panu na harfie, grajmy panu na cytrze, chwalmy śpiewem i tańcem cuda te fantastyczne!"
Live high. Tak w ramach Mrazo-mani. ponownie:}
I trochę jesieni w sadzie.
i znów jesiennie.
i małe makro bez mojej podręcznej makro soczewki:p
Kupiłaś mi książkę z drogą w tytule. Fantazja przeczy nudzie.
rdzawa jesień. Tego mi było trzeba!
All the details in the fabric, all the things that make you panic...
stay strong I'm doing everything!

Takie bokiem strzelone podczas jesiennego spacerku z Karoliną, który to spacerek wkrótce się tutaj znajdzie. Wkrótce także przyjdzie czas na uaktualnienie niektórych kwestii. Kilka zdjęć z wernisażu, z wystawy, i w ogóle :}
Dawno mnie tu nie było. a od tego czasu znów się trochę pozmieniało. No nic no :}
Endźoj.

1 Comment »

Z Kamilą w krainie czarów...
Jak w Królewnie Śnieżce.
I prawdziwe muchomory z kropkami!
"Wyglądasz właśnie tak, jakbym Cię znał i nic nie mówisz..."
Zostawmy to i uciekajmy stąd, póki mamy jeszcze czas...
in the jungle.
Wszyscy liczymy liście
Ciekawe czy liście liczą nas?
.
Tak nawet nie wiem co już dziś napisać.
Jesień....
jesień...
jesień się kończy jutro.
Chronologia znów nie zachowana, bo przed Kamilą, która była dzisiaj powinna być Karolina, która była w sobotę. I o ile wcześniej brakowało chętnych na jesienny spacer w deszcz czy w słońce, tak teraz na ich brak nie mogę narzekać. Dobrze, ładujmy się ostatnim jesiennym słońcem, bo nie wiadomo, kiedy przyjdzie ogromny słoneczny słoń i usiądzie na nim aż do wiosny...
Włóczykij zapewne zbiera się do corocznej wędrówki...
My zbieramy się do normalności.

Dzięki za spacer :}

3 Comments »

I'm thinking of you...
Niechorze.
zebrało mi się na wakacyjne wspominki z racji zimna za oknem
a że tego jeszcze tu nie było, więc niech jest.
Panowie, Panie Niechorze po raz enty.
To już któryś rok, jak tam odpoczywamy. Co prawda nie lubię morza i zdecydowanie bardziej kręcą mnie góry, no ale cóż. Takie wyjazdy niosą za sobą fajne wspomnienia, więc generalnie nie ma co narzekać. Koncert happysadu trzy lata temu, spotkanie z Agatką, wypominane mi do teraz historie z Kebabiarzem i wszystko inne... ile to już lat minęło?
Wróciłam z Poznania. Tym razem było jakoś inaczej. Rysunek fajnie, upierdzieliłam się węglem po same łokcie. W nocy nie mogłam spać. A później przyszły wiadomości. Aniu, gratuluję :))

Poznań był dziś mniej rozgadany niż ostatnio. Ogromna cisza i spokój pogrążyły dziś to miasto. I w dworcowym barze zabrakło hot-dogów za 3.20zł. I chociaż odpadała mi ręka od dźwigania ciężkiej torby to udało mi się dokarmić głodujące na jesień wróbelki i gołębie. Równo rok temu trwała niekończąca się parapetówa na Niecałej... To już rok?

No Comments »

Release me...
I ponownie zapozowała mi Liska.
Od tamtego czasu obrosła w piórka.
oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Chociaż jak znam życie to tego typu powiedzenia nie posiadają pozytywnym znaczeń... szkoda.
I tu zmartwiona powyższym faktem Liska znów w piórkach, tym razem pawich.
szampan się lał, aż się uszy trzęsły.
Oj no żartowałam. Nic się nie trzęsło. No może mi trochę ręce, ale Sylwi łóżko jest bardzo niestabilne emocjonalnie i chodzenie po nim i oczekiwanie, że będzie stabilnie to po prostu czysty egoizm.
I za Jasonem Mrazem powtarzamy "I'm waiting for my rocket to come."

Bo muzycznie dziś i poniedziałek i było fajnie ale się zepsuło. I trzeba było skrzyczeć kogoś niesłusznie i w ogóle komedia pomyłek. Muszę się zmobilizować ostro i w końcu przelać na papiur to co kłębi się w głowię, a kłębi się ostatnio zastraszająco dużo, aż sama się nie poznaję. Miniony tydzień upłynął szybko. Tak szybko, że aż nie pamiętam kiedy. Rozpoczynam kolczykowanie i chcę nowe kowadło, bo to które mam powoli zachodzi rdzą. Czeka mnie długa rozmowa z Elefantem o oksydowaniu. Ale ja sobie poradzę moi drodzy, ale ja sobie poradzę...

za zdjęcia dziękuję trzem osobom. (kolejność alfabetyczna...) Ani za fryzurowanie, Lisce za pozowanie i zaufanie i Sylwi za makijażowanie i zakwaterowanie i oświecanie nas lampką disko.
smacznego.

No Comments »

Kiedy czuję pęd powietrza...
czyli zdjęcia z Kruczkiem i jego motorem.
i kask się dla mnie też znalazł :}
Później pojechaliśmy do lasu gdzie Marcin rzucał mi takimi minami, że się obalałam prawie na ziemie :>
w lesie.
wruuum!
kiss me baby!
a ku ku!

No, długo trwało zanim zmobilizowałam się do wrzucenia tutaj tych zdjęć :) Udało mi się namówić Kruczka na małą sesje foto i przy okazji spotkaliśmy się po raz pierwszy od zakończenia liceum. Szaleństwo :}
szczerze mówiąc, Marcin jest jedyną osobą (prócz Mundasowej ;) z którą utrzymuję kontakt po liceum. Reszta się rozeszła gdzieś po świecie. No cóż no. Ostatnio w rozmowie z Elefantem stwierdziłam, że byłam przywiązana do klasy, a kiedy miałam przypomnieć sobie imię jednej osoby, to oboje mieliśmy ogromny problem :> Wtopka. Cóż.
Miło, że wpadłeś :}