No Comments »

A Ty kim... kim mógłbyś dla mnie być?
Moje ulubione. Bez zbędnego gadania i kombinowania. Czarno białe.
na różowo z odrobinę demonicznym wydźwiękiem.
Alicja w krainie czarów.
I ponownie Alicja a raczej Anita.
i takie jeszcze mam.
i motyw który chodził za mną już od dawien dawna a został zrealizowany zupełnym przypadkiem na podłodze koło balkonu :}
Podoba mi się ten motyw, bardzo plastyczny i sympatyczny.
I Anita prawie nie marudziła, że jej te sreberka w oko powpadały. No dzielnie się spisała.
Generalnie zdjęcia odbyły się w jej domu zupełnie przypadkowo wyszło praktycznie wszystko. Nataliona czuwała nad światłem i drobnymi mankamentami jak napój w porcelanowej filiżance itd. Ja po raz pierwszy zajęłam się make up'em i jakąś tam drobną stylizacją. Jestem zadowolona, bo z Anity fotogeniczna bestia i można było całkiem niezłe rzeczy wyciągnąć :)

Tyle nt. zdjęć. Wychodząc poza temat i z sesji spędziłyśmy ponad godzinę na spacerze po Krotoszynie. Było całkiem przyjemnie powspominać sobie dawne lata i wszystkie jakieś dziwne historie... później spotkanie na pasach. I "wykrakanie" sobie spotkania 3-go stopnia z pewnym panem. I śmiechów co nie miara i wieczorem znów powiew jesiennej depresji. Czekam na zimę, jak przyjdzie śnieg i przykryje wszystko może będzie pozytywniej? styczeń na pewno będzie bardziej pozytywny.

Los się musi odmienic...
A ty kim, kim mógłbyś dla mnie być?

No Comments »

Na co dybie w wielorybie czubek nosa eskimosa?
uroczy z niego fotograf. Gdyby każdy zajmował się tym z takim wdziękiem to ja rzuciłabym to w diabły i chodziła i patrzała i zachwycała się tym widokiem...
Póki co pozostaje mi wychodzić czasem na dwór, pooglądać sobie niebo z perspektywy niskiej, porozmawiać o niczym, powdychać powietrza od którego później boli brzuch i wracać do domu przed 10. Albo krótko po.
Brakuje mi tego zdziwienia i zachwycenia nowością. I czy wrócisz tu? i czy aby na pewno? Spotkałam dziś mnóstwo pozytywnych ludzi. Więcej niż w zeszłym tygodniu. A jednak mimo wszystko w środku zawiązuje się wredny supeł, który boli gdzieś między płucem prawym a lewym.
I see 1000 things in one place... mraza ciąg dalszy.
i czasoumilaczom dziękuję za czasoumilanie.
I finito. Jeszcze w czasie ciepłego listopada Monika i jej dwóch pociesznych bodyguardów wyciągnęli mnie na zdjęcia. Co prawda umawiałyśmy się już od dawna, ale dopiero niedawno nam się to udało. Spacer krótki, bo niespodziewanie zaczęło padać. Listopad. Nosz można się spodziewać wszystkiego, byle nie deszczu...

mniejsza. Było miło i sympatycznie. Dzieciaczki pocieszne, Monika zadowolona. Pewnie niebawem (mam nadzieję, że z lepszym niż tym razem zapłonem) umówimy się na zdjęcia jej. A już jutro Anita i kilka zdjęć do kalendarza. Nie znam jej więc nie wiem, na co ją stać, mam nadzieję, że uda się zrealizować choćby kilka pomysłów. Niech Bóg ma nas w opiece, bo na żadną inną opiekę już nie liczę.

Minione półtora tygodnia poważnie zamieszało mi w głowie. Idę nie wiedząc już sama czego pragnę. Potykam się o kamienie na ulicach, wyzywam ludzi i czekam na śnieg. I nie rozumiem. Nie rozumiem jak mogłam dać się w to wplątać?...

No Comments »

I dreamed a dream...
i znów pojawiła się na zdjęciach Karolina:}
I powiedziała - majka, chce zdjęcia!
I chwyciła się za głowę. Obraz się zakołysał...
i na twarzy wyrosła jej gałąź! Była coprawda nie wielka, ale kurcze, jakie to ma za znaczenie? gałąź, to gałąź!
A później stanęła w bramie. pomiędzy furtką a murkiem. I tak stała i czaiła się na jarzębinę.
Ale jarzębina nie spadała. Jarzębiny nie było. Nie wyrosła. Na brzozach nie rosną jarzębinki...
Z wyrazem nieskończonego bólu schowała się w liściach i czeka do zimy.

EJMEN.

proszę nie czepiać się roztrzęsionej Karoliny. W końcu to sen, no nie? :P
a ostatnio odwiedzili mnie Monika i jej dwóch młodych bodygardów. Cudne chopaki :)
Na niedaleką przyszłość zapowiadam wam, zaprawdę, spodziewajcie się nowości.

1 Comment »

Wernisaż wystawy Azbestowe Rozmowy.
(a to, że z 17.09.09 to się wytnie;D)
Galeria na stryszku. Uch. Spędziłam tydzień przygotowując pomieszczenie do wystawy i wernisażu. Opłacało się:D ostateczny efekt zadowalający. Nawet bardzo.
Gałęzie malowane od wakacji ;D
5 opakowań folii malarskiej, po 20m2 każda. Kilka opakowań pinezek i mnóstwo roboty.
Do tego wieczory spędzone na wycinaniu papierowych motyli/ciem.
I prawie zapomniałabym o samych obrazkach... Głównie ołówkowe, kilka olejów, akryle. Kilka akwarelek. Kupe czasu, kupe wspomnień. Moja historia pisana kolorem.
Gałęzie zwędzone z muzeum :}
Fotele niegdyś stały w kinie, na czas wystawy wreszcie wniesione z biura do góry. Z podziękowaniem dla tych, co wnosili.
No i nie mogę nie wspomnieć o pomocy ze strony Marcina i uratowania klimatu galerii - niesamowite masz te światełka! Dzięki :}
I nie mogę pominąć tych wszystkich, którzy mi pomogli. Trudno mi wymienić wszystkich, którzy przyczynili się do powstania tej wystawy. Na pewno rodzinka, Sylwia, która posłała moje motylki do Gorzupi :D pani Ela, Grzesiu i inni.
I czas na zabawe. Tutaj szczęśliwie po wernisażu. Strasznie nie lubię przemawiać, więc powiedziałam tylko dwa zdania i koniec:D reszte powiedział Ojciec Dyrektor i moje obrazki.

Byłam mile zaskoczona tak wielkim odzewem ze strony znajomych i nieznajomych. Jak na standardy zdunowskiej galerii wernisaż (w 10 stopniowej skali) oceniam na 1500!
Cieszy, że to co robię, nie idzie na marne :} największą satysfakcję sprawia ta chwila, kiedy ktoś docenia twoją pracę. I cóż mogę powiedzieć? Dzięki, jestem usatysfakcjonowana:}

a i się pochwalić muszę:>
czytać:
TUTAJ

1 Comment »

Na specjalną Eweliny prośbę :}
ja i Ewelina odbijamy się w szybie jakiegoś auta na parkingu pod polo w Szklarskiej porębie.
Majka stań na moście zrobie ci zdjęcie.
majka spójrz!
"Ja ogień ty woda" tak mi sie skojarzyła piosenka wilków patrząc na to zdjęcie ;}
fuck you all you little asses, fuck you all you make me sick!
Pod Kamieńczykiem:}
i ulubione Eweli, więc dodaje, chociaż mina eee... newermajnd
i dwa najbardziej uchachane zdjęcia z gór:}
cfaniaczymy.
Przodownik wycieczki ;}
razem z Lesiem i Ewelą robiliśmy smutnego pana suma, ale nie wyszło ;} cóż...

Byle do ferii zimowych:D Ewelinie dziękuję za trzymanie mnie na duchu i wyjątkowo przyjemny spacer po górach. Zresztą, wszystkim co tam byli dziękuje :D fajnie se tak znów powspominać!