No Comments »

Półkolonie z ZOKiem
Pan Stasiu nasz najstarszy wolontariusz :)
W zeszłym roku była delfinem.
Młody uwielbiał strzelać takie miny.
A w Aquaparku było ładne światło.
i za takie coś uwielbiam 50mm.
i za to też.
Kuba
Jasiu.
Dedu to nie on.
Łysy. Kolejny z naszych wolontariuszy.
Filcowanie.
zamyślona.
robótki ręczne.
ach, te baby.

Regular Ordinary Polish Meal Time:->

w sumie to nawet nie streszczenie półkoloni. Kilka luźnych zdjęć z lutego. Zaległości, że hej ho. totalnie nie miałam chęci do wrzucania tu czegokolwiek. Sporo się wydarzyło, ale już nie pamiętam co. jest już bardzo późno, pora już spać.

No Comments »

postprodukcja. spinawa na studia. wkrótce więcej zdjęć. drzewo wielkości 3-4cm. element animacji.
Posted by Picasa

5 Comments »

Sto lat:->

Gdyby 6 lat temu ktoś powiedział mi, że przez kolejne 6 lat będę wywnętrzać się w Internecie, chyba bym go wyśmiała. Teraz, po tych wszystkich latach widzę, że było warto. Nie napiszę niczego odkrywczego w porównaniu z ubiegłym rokiem. Nie mniej jednak przybyło sporo różnych fajnych wspomnień. Ubyło parę różnych spraw. Zniknęło kilku ludzi, za to pojawili się inni. Niektóre kwestie wciąż bez zmian. I wiecie co, mam podwójne urodziny :-D ale bez szumnych życzeń na fejsie czy nk. Takie o. z premedytacją.

Z braku laku kończę (tę notkę) dziękując Wam za kolejny rok przed ekranem ;)

a zeszłorocznych chętnych na obrazek przepraszam za moją niesubordynacje! obrazek wciąż czeka na wysłanie ;D

Jagoda

No Comments »

Jagoda.
Przybyła do nas (do Blendy) i została. Obfotografowana przez ich troje i mnie.
Chyba nie nadaję się do poważnych sesji, bo zawsze walnę coś takiego, że nie idzie utrzymać powagi :P
O przestawianiu (totalnie przypadkowym) sprzętu już nie wspomnę. Pomimo tego, efekty naszej współpracy podobają mi się i generalnie rzecz biorąc było wesoło :)

wczoraj przybyło mi nowe dziecię do opieki. Nic, tylko czekać na cieplejsze klimaty i w drogę!

No Comments »

Time to say goodbye.
Pogoda w ten ostatni dzień pogorszyła się znacznie.
Nie spadło z nieba nic nowego. Za to Orawiak (ponoć gorszy od halnego, bo zimny) wiał z prędkością 120km/h . Ponoć jak halny wieje, to ludzie wariują. Niestety, przekonaliśmy się o tym na własnej skórze.
Kaśka z Moniką i nieznośnym w tym roku Barym. Wyjście z nimi na babską wyprawę do lasu grozi trwałym kalectwem :D i te 'wilki' na skraju lasu...
tak, czekałam, aż przyjdzie ktoś i odgoni Bariego, bo rzucał się dziś jak wściekły.
Wieje halny, widoki ekstra. Klimaty ciężkie. Jakiś facet powiesił się na Szlembarku.
I to drzewo. Podobało mi się.
Przedostatni dzień. Idziemy do sklepu. 3h nam zeszło.

Ochotnica. Latem kąpaliśmy się w niej, teraz bym nie zaryzykowała.

Podsumowując - było fajnie.
Inaczej niż rok temu. Bardziej refleksyjnie i spokojnie. Bez złamań, bez obrażeń wewnętrznych, bez komplikacji. Z niewielkim strachem po oglądaniu filmów do 2 w nocy. Z przeraźliwym halnym trzaskającym o dach i próbującym porwać nas na granicy. Z dupolotami w dzień i nie tylko. Z targaniem się po śniegu. Z chodzeniem po ścianach. Z RRRrrr! z 'serduszkiem', 'słoneczkiem' i 'kochaniem'. Z w końcu grzybową :-> i innymi przepysznymi daniami cioci Eli. Z truskawkowym kubkiem i wszystkimi dobrymi emocjami od ludzi, z którymi dane mi było tam być.
Dziękuję.