1 Comment »

Koncert charytatywny w Zdunach część 3.
Pozwoliłam sobie na trochę luźnego "artyzmu" w tych trudnych warunkach oświetleniowych i w ogóle :> Na zdjęciu Kuba (tyle zapamiętałam) mam nadzieje, że się nie obrazi za to zdjęcie.
Dareczek gotuje muzyke przy garach, a w tle reklamy. Dziwne robiły tło, ale mówi sie trudno.
Ten gościu mi sie z kimś kojarzył, ale nie do końca wiem z kim. Na scenie SOUNDSWELL.
Tutaj wyczuwam klimat jak wtedy, kiedy zbliża się Gwiazdka i dzieci cieszą się na prezenty:)
Ich troje. SOUNDSWELL
A tutaj portrecik Kuby. Nie wiem czemu, ale mam taką dziwną tendencję, że najbardziej obfotografowaną osobą z zespołu jest zwykle wokalista.
Pepe.
A tu mój sąsiad Lokis i Absolute Spirit
Amadi także wziął się za gotowanie muzyki, ale przy swoich garach :)
Kurcze, no podoba mi się ta gra świateł i cieni na koszulce Lokisa.

Ogólnie powiem wam, że niezłą czapa była, a to zdjęcie dam sobie na okładkę płyty którą se pewnie kiedyś nagram (ze zdjeciami, bo do muzyki to jestem totalny osiołek.)

za chwilę kolejne zdjęcia z koncertu, bo jade tak troche od dupy strony, z racji tego, by utrzymać jakąś chronologię :)

No Comments »

Pierwsze Fireshow by mi.
ogień, bez modyfikacji, 100% kadru.
100% kadru, 100% zadowolenia z efektu:D
jak wyżej:)
Ruszyła maszyna leniwie po szynach, czy coś tam:)
uwaga uwaga, podpalenie.
przygotowania do...
uh, ale ognisty chuch. (mozilla mi tego nie podkreśliła, więc jest poprawnie ort ;D)
Kometa hajleja czy innego tam gościa:)

Moje pierwsze fireshow w kolekcji, szczerze mówiąc, jestem z niego (i fot oczywiście) w 100% zadowolona:> pewnie się dziwicie, dlaczego nie ma standardowych ujęć, tzn, kółka i inne takie. Ano nie ma, bo lubię niestandardowe podejście do sprawy i tyle chyba:)
całość odbyła się za remizą w Zdunach podczas koncertu charytatywnego. wczoraj.
reszta koncertowych zdjęć później, muszę coś wybrać sensownego ;)

1 Comment »

A na niebie tylko helikoptery...
W tym czasie świat wydawał się być jakiś tak bardziej ludzki, bardziej przyjemny, kolorowy i większy ale w taki bardziej przyjemny sposób.
można było bez problemów pokręcić się na karuzeli (a teraz stare jelitka i jakieś sensacje żołądkowe wchodzą w grę;)) dżołk.
Madzia nie oponowała.
No nic, tylko wspinanie się po szczeblach kariery nam zostało...
później wymarzony domek i czekanie na księcia z bajki, który obowiązkowo musi przyjechać na rumaku.
czasami książe sie nie pojawi, bardziej księżniczka czy coś, a i rumak też pozostawia wiele do życzenia...
ale nieważne, no nie?
ważne, żeby śmiał się pełną gębą:>
Ja jestem king brus li karate miszcz!
a ciosy karate ćwiczą z bratem.

maliny jeżyny mech.

Taak, to by było na tyle z naszej sesji na błoniach:} Nie wiem jak wy, ale ja jestem zadowolona z efektów i w planach mam kolejne wypady na zdjęcia, byle gdzie:) Madzia, byłaś już u babci po kiecki?:> trzeba by załatwić trochę jakiegoś bielidła (innymi słowy mąki;)) i komon, sesja w stylu Merlin Monroe :D już wkrótce ;P

1 Comment »

A nad głowami chmury, chmury chmury...
chmury
chmury
chmury
chmury ( te ostatnie chmury są wyjustowane, ale tego na tym tekście tak nie widać no. ;))

Tak mam dzisiaj jakiś słowotok, bo postuje i postuje chyba trzeci raz dzisiaj. Ah, życie.
A w kwestii chmurek, to takie miałam okazje zaobserwować niedawno z mojego okna w sobotę lub w niedzielę. Ładne prawda?

a może to był piątek?

I dedicated this post to Crisitan, because I don't have today any time to write an e-mail to him :( I hope tomorrow the time will be better for me:) Look, we are living under the same sky! ;))

No Comments »

Lubie te sesje w klimacie ciężkiego absurdu.
"take me away..." lubię tą piosenkę. tak.
"Wiecznie kochać, wiecznie żyć. wolnym być. Sobą być!" IRA
I po raz kolejny Asia. Taka troche emowata perspektywa, ale guzik mnie to obchodzi, ważne, że podoba się efekt końcowy :)
A tutaj ostatnie, zrobione wręcz od niechcenia zdjęcie okazuje się, że po drobnej przeróbce (polegającej na maksymalnym przyciemnieniu) jest całkiem fajne i przyjemne w odbiorze (bynajmniej dla mnie i Nataliony)

Tak więc czekam na kolejne sesje, gdziekolwiek z kimkolwiek. o.

ah, w przygotowaniach do publikacji Mundasowa i Madzia i nasz spacer na błoniach :)

ah2. czemu w klimacie ciężkiego absurdu? abo warunki podczas tej naszej sesji były naprawde absurdalne:D być może w niedalekiej przyszłości kilka zdjęć z tego ;)

no ok, w taki sposób przemieszczałam się po planie zdjęciowym, tj: ceramiczna lampka, pluszowy baranek i aparat:} dziwne. ah, ta lampka była jedynym źródłem światła, więc wybaczcie kiepskie oświetlenie powyższych zdjęć ;)
ja.