No Comments »

postprodukcja. spinawa na studia. wkrótce więcej zdjęć. drzewo wielkości 3-4cm. element animacji.
Posted by Picasa

5 Comments »

Sto lat:->

Gdyby 6 lat temu ktoś powiedział mi, że przez kolejne 6 lat będę wywnętrzać się w Internecie, chyba bym go wyśmiała. Teraz, po tych wszystkich latach widzę, że było warto. Nie napiszę niczego odkrywczego w porównaniu z ubiegłym rokiem. Nie mniej jednak przybyło sporo różnych fajnych wspomnień. Ubyło parę różnych spraw. Zniknęło kilku ludzi, za to pojawili się inni. Niektóre kwestie wciąż bez zmian. I wiecie co, mam podwójne urodziny :-D ale bez szumnych życzeń na fejsie czy nk. Takie o. z premedytacją.

Z braku laku kończę (tę notkę) dziękując Wam za kolejny rok przed ekranem ;)

a zeszłorocznych chętnych na obrazek przepraszam za moją niesubordynacje! obrazek wciąż czeka na wysłanie ;D

Jagoda

No Comments »

Jagoda.
Przybyła do nas (do Blendy) i została. Obfotografowana przez ich troje i mnie.
Chyba nie nadaję się do poważnych sesji, bo zawsze walnę coś takiego, że nie idzie utrzymać powagi :P
O przestawianiu (totalnie przypadkowym) sprzętu już nie wspomnę. Pomimo tego, efekty naszej współpracy podobają mi się i generalnie rzecz biorąc było wesoło :)

wczoraj przybyło mi nowe dziecię do opieki. Nic, tylko czekać na cieplejsze klimaty i w drogę!

No Comments »

Time to say goodbye.
Pogoda w ten ostatni dzień pogorszyła się znacznie.
Nie spadło z nieba nic nowego. Za to Orawiak (ponoć gorszy od halnego, bo zimny) wiał z prędkością 120km/h . Ponoć jak halny wieje, to ludzie wariują. Niestety, przekonaliśmy się o tym na własnej skórze.
Kaśka z Moniką i nieznośnym w tym roku Barym. Wyjście z nimi na babską wyprawę do lasu grozi trwałym kalectwem :D i te 'wilki' na skraju lasu...
tak, czekałam, aż przyjdzie ktoś i odgoni Bariego, bo rzucał się dziś jak wściekły.
Wieje halny, widoki ekstra. Klimaty ciężkie. Jakiś facet powiesił się na Szlembarku.
I to drzewo. Podobało mi się.
Przedostatni dzień. Idziemy do sklepu. 3h nam zeszło.

Ochotnica. Latem kąpaliśmy się w niej, teraz bym nie zaryzykowała.

Podsumowując - było fajnie.
Inaczej niż rok temu. Bardziej refleksyjnie i spokojnie. Bez złamań, bez obrażeń wewnętrznych, bez komplikacji. Z niewielkim strachem po oglądaniu filmów do 2 w nocy. Z przeraźliwym halnym trzaskającym o dach i próbującym porwać nas na granicy. Z dupolotami w dzień i nie tylko. Z targaniem się po śniegu. Z chodzeniem po ścianach. Z RRRrrr! z 'serduszkiem', 'słoneczkiem' i 'kochaniem'. Z w końcu grzybową :-> i innymi przepysznymi daniami cioci Eli. Z truskawkowym kubkiem i wszystkimi dobrymi emocjami od ludzi, z którymi dane mi było tam być.
Dziękuję.

Studzionki

1 Comment »

Popołudnia bezkarnie cytrynowe.
Wschód słońca.
Któregoś przejrzystego popołudnia, tuż po obiedzie, po kilku zjazdach na dupolotach wybraliśmy się na granicę do Wuja Józka.
'wybraliśmy się'... jakby to była conajmniej półdniowa wyprawa... A to było tylko 3 minuty drogi z trasy zjazdowej.
Warto było.
Takiej widoczności latem się nie uświadczy.
Drzewa.

I góry w śniegu :)
Przedostatni 'wrzut'.