2 Comments »

Z Alicją w Krainie Czarów.
brnąłem do ciebie maju
przez mrozy i biele
przez śnieżyce i zaspy
i lute zawieje
a teraz maj dokoła maj
wyświęca ogrody
i cały ja i cały ja
zanurzony w jordanie pogody
a teraz maj i maj i maj
dokoła się święci
od wonnych bzów szalonych bzów
wprost w głowie się kręci
Alicja.
znów Alicja.
i pewnie to nie zaskoczenie, ale tu też Alicja.

Nie pamiętam kiedy to było, ale się zdarzyło. Padał deszcz, było zimno ale załapaliśmy się na kawałek słońca. W sumie udało nam się upolować coś w miarę fajnego.

No Comments »

Poznań miasto doznań.
W sumie tylko trzy dni w dusznej połowie sierpnia. W sumie tylko kilka godzin spędzonych razem, ale warto było. Po 7 latach znajomości - niezłe wrażenia ;}
Z Jaśkiem. Na malcie. Miłe popołudnie. Szkoda, że tak daleko...
i z Jaśką ;} W drodze na szamę, coś wpadło mi do oka, Było to tak oburzające, że postanowiłam to upamiętnić na tej stronie. o.

1 Comment »

TurbixonyPortret rodzinny.
Rysiek Jaki Rysiek jest - każdy widzi. To gwiazda w każdym calu (choć nie ma ich znów aż tak wiele) Rysiek lubi się polansić po mieście. Masz wypasiony kluczyk od fury? Rysiek na to leci!Maryjan wyjada ogryzki z talerza, jak nikt nie patrzy i potrafi puszczać bańki nosem. Jego talent został dostrzeżony przez łowcę talentów i wykorzystany w najnowszej produkcji "Quo vadis bańko". Obecnie Maryjan szuka zacnego producenta.
Wojtuś-serduszko szczerze nienawidzi, jak się tak do niego mówi. A jak się już wkurzy, robi się czerwony na twarzy i na ogonie, którego nie ma. Wojtuś szuka domu, gdzie będzie mógł wreszcie w spokoju pooglądać "M jak Marchewka".Jureczek pochodzi z dystyngowanej rodziny McKrólik Hycson mającej swoje korzenie w dalekiej Algierii. Jureczkowi nie odpowiadał tamtejszy klimat więc postanowił wyruszyć w podróż. Szuka miejsca, gdzie będzie mógł zagrzać na nieco dłużej.
Młody-stary Werter tak, on tak naprawdę cierpi. W młodości zafascynowany twórczością Goethego postanowił wziąć przykład z nieżyjących już romantyków i zawiązał na szyi szal i przyodział smutną twarz. Jeśli chcesz przy okazji pomilczeć z nim o poezji, to jest to wymarzony partner dla Ciebie. Zresztą o czym innym też możecie pomilczeć...

Są kolorowe, mięciutkie (bo z filcu) i mają wzruszające waciane wnętrze.

Rogalik ma już swojego Turbixona, Sylwia i Ania też. A gdzie Twój Turbixon?! :>

Do wyhaczenia tu, lub na allegro. Zaraz będą też w sklepiku ;P
Z tego co wiem, dalsza część rodziny planuje się wkrótce do mnie wprowadzić. Będzie kolorowo ;))

No Comments »

W drodze na Turbacz
Kiedy byłam tu dwa miesiące wcześniej cała okolica wyglądała zupełnie inaczej. Albo inaczej. Nie wyglądała w ogóle... Przypomnijmy... Turbacz w maju KLIK! a tu okazuje się, że poza chmurą jest też góra! a na górze i schronisko. A widoki stąd są naprawdę przepiękne.
It's a kind of magic...
Deser Gorczański. Z jagód jakichś takich chemicznych i śmietany z puszki. Osobiście uważam, że kryje się przed naleśnikami studzionkowej cioci Eli. I tyle.
Cisza i spokój. Jak dla mnie bomba :)
I przypadkowo znaleziona kapliczka Bulandowa. Przypadkowo, bo zabłądziliśmy nieco szukając czerwonego szlaku.

Kapliczka Bulandy – kapliczka na Polanie Jaworzyna Kamienicka na Jaworzynie Kamienickiej – drugim co do wysokości szczycie Gorców. Ufundowana została w 1904 r. przez najsłynniejszego gorczańskiego bacę – Tomasza Chlipałę, zwanego Bulandą, który na tej polanie przez ponad 50 lat zajmował się pasterstwem, wypasając owce i woły. Ponadto był znanym znachorem, leczył ludzi i zwierzęta, uważano go też za czarodzieja.

Tak przynajmniej mówi Wikipedia :)

No Comments »

Majka-zdobywca na Lubaniu :P
(razem z resztą naszej Studzionkowej ekipy)
a tak właściwie to nawet mnie tu nie ma ;PP
Z Eweliną po ponad 3 godzinnym marszu. Odpoczynek na szczycie. W tle możecie zobaczyć, jak Patryczek robi dziury :> ciekawe, skąd jego przezwisko ;)
Lepszych naleśników nie jadłam! Ogień-dym! serwowane przez Patryczka od robienia dziur ;}
Komcie na stołach w obozie na szczycie :)
Oto i Lubań. 3,5h ze Studzionek. I jedyne co tam jest, to pyszne naleśniki :} Na szczycie spotkała nas burza. A pod namiotami zakonnice, które spotkaliśmy w Wąwozie Homole. Te same, bo rozpoznały naszą grupę. Krejzolki, śpiewały i chichrały się jak szalone. Fajna ekipa :)