Historia pewnej znajomości część 2.
podtytuł
"O trzech takich co nosili;) butelki (%)"

Gdzie się podziały tamte prywatki, gdzie te butelki? gdzie tamta woda mineralna z krystalicznie czystych źródeł Nałęczowa?

A co my tu mamy?

Jedna flaszka, druga flaszka...

... i też trzecia kurde bele, leci.

Muzeum stoi zupełnie puste nocą, kurzą się dookoła rupiecie...
Wracamy chwiejnym krokiem, po okrążeniu nad ranem, po schodach na piechotę raczej rady nie damy... (nie daliśmy ;)
...
Ciąg dalszy nie nastąpi....
Te wszystkie czary mary wyżej, to tylko i wyłącznie efekt wakacyjnego spożytkowania i umiejscowienia nudy w jedno konkretne działanie. Grupa M&M's mejking-bajkowing-naklejking-na-balooning wkroczyła do akcji i ma się zupełnie dobrze. No może poza tymi wszystkimi szaleństwami, które niekiedy przychodzą do głowy kiedy od samego rana, od 10 wdycha się woń kleju w tubkach (który swoją drogą nie wonieje ni hu hu) i czarnego markera marki BIC. Jest super:D kolejnym etapem będzie ozdobienie reszty z 5 balonów i wypuszczenie ich w powietrze w pewną cudownie pogodną sierpniową sobotę.
Pozdrowienia dla Malwiny, która robiła mi zdjęcia (jakby ktoś nie zauważył, to nie dałabym rady zrobić sobie zdjęcia wykadrowanego, na którym sama się znajduje o.) i z którą naprawdę fajnie mi się współpracuje:)
Dla Darka, za to, że musiał znosić mój RA. (Rzepowy Atak) mam nadzieję, że żyje i ma się dobrze, bo różnica 5kg może niekiedy źle robić na kręgosłup ;)
no i tych wszystkich innych których po prostu nie chce mi się wymieniać.o. albo za dużo ich żeby wymieniać:}