Poobiednia siesta.
Pomarańczko przepyszne, skórka cudnie pachnąca, tak nieświadomie wydarły mi się takie kawałki, które już zupełnie świadomie ułożyły się w takie coś. Ach, lubię tą przekorność;)
Bo fajnie jest mieć tak, że się widzi coś, czego inni nie dostrzegają, nie?:}
a w momencie kiedy robiłam to zdjęcie obudziłam całą rodzinę. prawie wypadłam przez okno, z trzeciego piętra ach, bywa. Śniło mi się, że mój Turbiś spadł z 3 piętra, a na dole jakieś dzieciaki chciały go pogłaskać, a ja krzyczałam do nich, żeby go nie głaskały pod ryjkiem bo będzie gryzł ;)) głupiutkie:D

Jutro więcej zdjęć;)

This entry was posted on czwartek, 29 listopada 2007. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0. You can leave a response.

One Response to “ ”

karaluch pisze...

Heh chyba udało mi się zrobić zdjęcie tego samego ranka:P po prostu ogień był. Pozdrawiam