Niczego więcej nam nie trzeba...

Ściana przed moim blokiem na którą już nie zwracam uwagi, bo mi się opatrzyła, ale na której ciągle można znaleźć coś ciekawego. Fajna karta w historii osiedla. Część tej wiary już dawno tu nie ma.

Garaże i dom koło nich. Fajnie się zmienia pod wpływem światła co wieczór.

No i po kolei jest i cmentarz. Jutro będzie wyglądał wyjątkowo.

A tu w życiu bym nie powiedziała, że to miejsce będzie wyglądać tak sympatycznie na zdjęciu. Bo w rzeczywistości kiedyś krążyły dziwne pogłoski o tych okolicach. brrr.

Jaka wieś, taki dach świata. Mnie tam taki odpowiada :)

kolejne domy.

aż nie myślałam, że jest ich aż tyle ;}
i wszędzie dachy i kominy i Zduny. moja mała wieś :}
Szybki szot z okna. Na odchorowanie. Odchamienie i odstresowanie. 3 dni wolnego to jest to, czego mi brakowało. Zaczynam znów trybić jak trzeba i działać jak trzeba:} wróciłam do kredek, kartek i tych wszystkich innych brudzących moich. Wróciłam z Poznania. Z kolejnego zjazdu. Z czegoś, czego nie potrafię ubrać w słowa. a nieczęsto mi się to zdarza. Dawno nie było tak kolorowo, jak jest teraz ;)
z gorącymi pozdrowieniami dla Jacka, który odkopuje całe kave, żeby zobaczyć, co mi chodzi po głowie;}
i jak w temacie:
niczego więcej nam nie trzeba...
:*