Nie rozdziobią nas kruki...

I czarny brystol z oświetleniem biurkowym. Zresztą moim ulubionym (jak się nie może znaleść latarki to i takie jest ulubione. OOO! latarka jest przecież w torebce!)


drzewka wg mojego se o, projektu, pierdzielnięte na kartce, wycięte i sfotografowane. Możecie się spodziewać wałkowania tematu :} kiedyś tam.
***
Jest późno, nie chce mi się opisywać wszystkiego jakoś fajnie i w ogóle zgrabnie, więc tak topornie. Wyszłam z wprawy jak widzę. Boli mnie ząb. Bolą mnie paluchy od wycinania, boli mnie to, że ja tu a oni tam.
I jeśli nie rozdziobią nas te pierdzielone kruki, to sama sobie musk podziabam. Widelcem.
"bo ja lubię nie tęsknić. Razem z mamą spać w szufladzie." dzieci wiedzą lepiej, no nie?
a kalendarze z kosmolipana (pisownia orginalna;}) to zuo, i noszenie czajnika z piwnicy też zuo. Lanie wosku mniej źlejsze niż lanie wody, a śnieg mniej zuy niż deszcz. Chociaż oba ubóstwiam wręcz do przesady. Dolina Muminków w Listopadzie, jak kiedyś pan eM stwierdził, to w istocie studium depresji. Genialne studium.
Oglądanie Samotnych jest mało samotne od kiedy jedna ręka nie klaszcze, cokolwiek by to nie miało znaczyć. Ale przecież i tak wiecie, że w gruncie rzeczy takie niezrozumiałości piszę dla siebie i dla tych kilku osób, które skumają :}