Sklepy cynamonowe.
Listopad. Od gór nadciągały burzowe chmury a on wzbijał się to w górę, to znów opadał w dół, zupełnie ignorując nadchodzące niebezpieczeństwo. Plac opustoszał i tylko cisza zaczynała być coraz bardziej nieznośna...
16-17.11.2009r
ojej, to przez elefanta, tak wyczytuję z podpisu z tyłu kartki:)
Listopadowe noce bywają mroźne. I chociaż las układał się już do snu on ciągle grzał łapki przy ognisku.
-Dojdziemy jutro do miasta? - zapytał ziewając rozdzierająco.
-Tego nie mogę Ci obiecać. - odpowiedziałem wbijając wzrok w las. Między drzewami zgasły dwa niewielkie punkciki.
17.11.2009r.
słoniowych opowieści ciąg dalszy. Chyba mój faworyt :)
i brak opisu z tyłu kartki... niedopatrzenie. Hm, ale też powstała 17 listopada. pamiętam jak dziś. muszę znaleść więcej tego szarego papieru bo jest rewelacyjny. A motyw słoniowy już się w głowie klaruje i w niedalekiej przyszłości powstanie kilka kolejnych "ilustracjo-odcinków".
Nie pamiętam kiedy i czy ten motyw już tu był. Bardzo możliwe, że tak, ale co tam. Dla przypomnienia :) akwarele, kolorowe tusze, tusz kreślarski, dużo wody i trochę magicznych sztuczek :>
Moje miasto. W wersji komiksowej i mocno niepoważnej powędrowało jako praca zaliczeniowa na rysunek ;D ale spodobało mi się działanie w takich klimatach, więc będzie tego więcej. Ha! już jest, tylko czeka na dobry czas.
też starociek. ale mam do niego sentyment i ten krzywy koński ryjek. Ech, wczorajszy wieczór w towarzystwie ludzie których bym się nie spodziewała mieć w swoim towarzystwie był czarujący.
A to w ramach trawienia "Samotnych". Niesamowicie ujmujący czeski film. I historia o tym, że każdy ma na sobie takie małe światełka, bo to znak, że jest ktoś, kto nas kocha. A wy, ile macie światełek? na pewno nie tyle ilu znajomych na nk ;>
Takie tam akwarelkowanie dawno i nieprawda :)
akwarelkowanie
kolejnezbliżenie. kurcze, nawet sobie nie zdaje sprawy teraz ile nad tym wysiedziałam wtedy ;}
Ach ach, mój ulubiony Elijah Wood :}
i tu w wersji dziwnej :}
Moja martwa natura na zaliczenia z rysunku, jak Maciej słusznie zauważył inspirowane Bobokiem Dostojewskiego :}
a to jeszcze z czasów muzealnych. Na fali Zmierzchu, który to słusznie mnie do siebie od samego początku zniechęcał. Długa historia, mniejsza z tym.
i ponownie Elijah Wood. Kurcze, uwielbiam tego gościa. Za Everything is illuminated, za Hooligansów, za Froda i nawet za tą głupią rólkę w małych agentach...
A tym małym studyjnym dżołkiem kończę dzisiejszą net-wypowiedź.
Historii tego rysunku nie pamiętam, ale śmialismy się wówczas, że małpy to małpy i nie należy wymagać od nich tego, czego wymaga się od ludzi. Tak generalnie to muska mnie skrzydło zidiocenia mając przed sobą wizje kolejnej sesji i zaliczenia Teori Kultury już mi drżą kolana i lewa kostka, ale będzie git. musi być git, choć to są naprawdę straszliwe rzeczy. uch. Na pożegannie zdanie od pana Dobrowolskiego, który to będzie śnil mi się po nocach.

"W toku krzyżowania indywidualizującego i generalizującego kąta widzenia uwzględniamy najpierw istniejące, sprawdzone na innych przypadkach koncepcje teoretyczne i posługujemy się nimi jako dyrektywami badawczymi zarówno w czasie zbierania materiałów, jak i w wyjaśnianiu badanych procesów. "

tak, takich tekstów jest całe milion stron i musze to sobie przyswoić. alleluja i do przodu.

This entry was posted on środa, 16 grudnia 2009 and is filed under ,,,. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0. You can leave a response.

One Response to “ ”

Marcin pisze...

elefanty sa git majonez :D