piątek, 11 lutego 2011

Popołudnia bezkarnie cytrynowe.
Wschód słońca.
Któregoś przejrzystego popołudnia, tuż po obiedzie, po kilku zjazdach na dupolotach wybraliśmy się na granicę do Wuja Józka.
'wybraliśmy się'... jakby to była conajmniej półdniowa wyprawa... A to było tylko 3 minuty drogi z trasy zjazdowej.
Warto było.
Takiej widoczności latem się nie uświadczy.
Drzewa.

I góry w śniegu :)
Przedostatni 'wrzut'.

1 komantarze:

Krychu pisze...

Rozmarzyłem się... :))

http://kavenawe.blogspot.com/ ver. can't touch this.
Wszystkie fotografie i rysunki umieszczane na stronie są własnością autora, wykorzystywanie ich bez zgody będzie ścigane i karane z urzędu :->

  © Blogger template 'Contemplation' by Ourblogtemplates.com 2008

Back to TOP