Z Krzyśkiem leśne spacery

Ostatnie promienie listopadoweg słońca wykorzystaliśmy do maksimum. Teraz księżyc spowija gęsta mgła, nie widać nawet Jowisza, który zazwyczaj dumnie wisiał ponad domami. Nie widać już błękitu nieba. Przed nami miesiące depresyjnych klimatów...
 niekończące się połacie śniegu, który skrzypiąc pod stopami będzie wdzierał się do butów i pod szale. Który zaczerwieni nam policzki i przeraźliwym zimnem spali nam dłonie.
Ale póki co jest jesień. Soczysta, full-color jesień. Bez deszczu, bez przesadnych podmuchów wiatru, bez mrozu i wszystkich innych 'niepożądanych' jesiennych atrakcji. Taką jesień lubię. I niech mi ktoś spróbuje marudzić, że jesień to taka brzydka pora roku. Im dłużej chodzę po tym świecie tym bardziej podoba mi się to, co mnie otacza. Nawet śnieg i zima, która zabiera życie i kolory temu, co dookoła. Mimo tego, albo właśnie dlatego uwielbiam zimę. Za to chwilowe oderwanie od dzikiego pędu i dzikiej energii. To dobry czas na odpoczynek z kubkiem gorącej herbaty.
 
Co do zdjęć... fajnie :-) tzn. było mniej fajnie, jak mi przypadkiem ów strzykawka wypadła z kieszeni na przystanku, alee.... ;-)
 Pomimo tego, popołudnie spędzone bardzo pozytywnie.
co prawda z tej miejscówki przegonił nas jakiś dziwny odgłos, ale jak na nieustraszonych poszukiwaczy starych walizek przystało - pośmigaliśmy dalej...

This entry was posted on czwartek, 10 listopada 2011. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0. You can leave a response.

One Response to “Z Krzyśkiem leśne spacery”

Karola. pisze...

Lubię jesienne zdjęcia. Są takie ciepłe i spokojne. Koszulka kolegi ładnie współgra z resztą. ^^